Mocne espresso: Dajmy czas Krzysztofowi Piątkowi


Teraz zacznie się prawdziwy sprawdzian polskiego napastnika

24 stycznia 2019 Mocne espresso: Dajmy czas Krzysztofowi Piątkowi

Wczoraj Krzysztof Piątek oficjalnie stał się zawodnikiem AC Milan. To jest wielki moment dla polskiego futbolu, bo poza pobiciem rekordu transferowego (płatność za Polaka) mamy kolejnego naszego piłkarza w wielkim klubie. Mimo dużych hurraoptymistycznych nastrojów należy zaapelować o zachowanie spokoju.


Udostępnij na Udostępnij na

Jeszcze rok temu Krzysztof Piątek przygotowywał się z Cracovią do rundy rewanżowej polskiej ekstraklasy. A dziś prawdopodobnie szuka nowego domu w Mediolanie. Zdumiewające, jak ten 23-latek w ciągu półtora roku wystrzelił do przodu. W Zagłębiu Lubin nie był wybitnym snajperem. W 85 meczach zdobył 18 bramek. Strzelanie zaczął dopiero w Krakowie pod wodzą Michała Probierza. Statystycznie zdobywał bramkę w co drugim meczu. Tylko ten polski trener potrafił prawidłowo ocenić napastnika urodzonego w Dzierżoniowie. Reszta nie dowierzała w to, co usłyszała na pamiętnej konferencji prasowej. Nawet są osoby w naszej redakcji, które szybko przekreślały Piątka.

Niecałe pół roku z Genoą, a Polak był na ustach całych Włoch. W 17 meczach Serie A zdobył 13 bramek, a teraz za 35 mln euro pozyskał go wielki Milan. Może jednak trener Probierz zna się od nas lepiej na futbolu.

AC Milan wielkim wyzwaniem

Tak w zasadzie to dopiero teraz zacznie się prawdziwa weryfikacja Krzysztofa Piątka. Spójrzmy trochę wstecz na to, jak nasi dwaj inni znakomici napastnicy wkraczali w zachodnią piłkę. Robert Lewandowski odszedł z Lecha Poznań do Borussii Dortmund. W pierwszym sezonie był głównie zmiennikiem Lucasa Barriosa. Pewnie niewielu z was pamięta jeszcze takiego napastnika. Ale był on na tyle mocny, że „Lewy” nie miał szans na miejsce na szpicy. Dopiero po roku w Niemczech przekonano się do potencjału Polaka i w zasadzie do dzisiaj gra praktycznie w każdym meczu po 90 minut.

Arkadiusz Milik przenosił się z Górnika Zabrze do Bayeru Leverkusen. Chyba nie był to najlepszy wybór, bo w tym momencie Stefan Kiessling znajdował się w wybornej formie strzeleckiej. Nikt sobie nie wyobrażał gry „Aptekarzy” bez tak znakomitego strzelca. Następnie rok w Augsburgu na wypożyczeniu – było fatalnie. Dopiero w Holandii „ukierunkowali” odpowiednio polskiego napastnika. Gdyby nie te dwie kontuzje wiązadeł, to kto wie, gdzie teraz byłby Arek? Albo gdzie by było Napoli kierowane przez niego. Początek we Włoszech miał wybitny.

Piątek zaczął z trochę niższej półki. Przeszedł do klubu, który nie był tak bardzo znany. Raczej wszyscy wiedzieli, co to BVB albo Bayer. Genoa to nie jest w tej chwili jakiś mocarny klub. Początkowo pewnie większość z nas myślała, że i tak 23-latek będzie zaczynać walkę o miejsce w składzie od ławki. Szybko nas sprowadził na ziemię i wszyscy dobrze wiemy, jak się to dalej potoczyło. Ale dopiero teraz zaczyna się prawdziwe wyzwanie.

AC Milan to wielka firma. Nawet mimo kryzysu wszyscy związani z „Rossoneri” liczą się tylko z sukcesem. Każdy sezon bez Ligi Mistrzów to policzek dla fanów czerwonej części Mediolanu. Po zmianie właścicielskiej dodatkowo poddmuchano czerwono-czarny balonik. Przyszła wielka kasa, to miały być świetne wyniki. Jak na razie są rozczarowania. Więc presja w Milanie będzie bardzo duża. Zwłaszcza ta ciążąca na napastniku, bo to najczęściej od niego zależy los trzech punktów dla mediolańczyków. Tak naprawdę teraz okaże się, jak Polak będzie znosić większe ciśnienie. W Genoi zdobycie 13 bramek wyniosło go na annały, ale to może być za mało w Mediolanie. Zwłaszcza jeśli te gole nie przybliżą drużyny do celów.

Obawy fanów Milanu

Na social mediach spotykaliśmy się z wieloma radosnymi wpisami na temat transferu Piątka do tak wielkiego klubu. Oczywiście pojawiają się też komentarze owiane nitką niepokoju. Są one zwykle tworzone przez kibiców Milanu z dłuższym stażem. Teraz wyjaśnimy dlaczego występują obawy o ten transfer. Nie będziemy wracać do całej historii „Rossonerich”, jeśli ktoś bardzo chce ją poznać, to zapraszamy do naszego reportażu z Mediolanu. Wracając do meritum, od kiedy Chińczycy przejęli Milan, wszyscy fani oczekiwali wielkich wzmocnień. Przez prasę przelewało się masę znanych nazwisk. Najczęściej dobre transfery przelewały się z całkiem niezrozumiałymi ruchami. Np. w pierwszym sezonie przyszedł Leonardo Bonucci, ale również Nikola Kalinić.

Do dziś trudno odpowiedzieć na kilka pytań. Po co do Mediolanu zostali sprowadzeni: wyżej wspomniany Kalinić, Alen Halilović, Fabio Borini czy Diego Laxalt. Polityka transferowa „Rossonerich” nie jest usłana różami. Ale wszyscy liczą na to, że obecne zimowe okienko odmieni tę passę. Teraz, kiedy koncern Elliot przejął rządy w Milanie, wydaje się, że klub zaczyna robić ruchy z sensem. Poza Piątkiem zimą pozyskano bardzo utalentowanego Brazylijczyka, Lucasa Paquetę, który już zaprezentował część swoich umiejętności. Ale jeśli chodzi o transfer nowego napastnika, to są jeszcze inne obawy.

Da Fallo da dietro-Mangano

Opublikowany przez Mucchio Selvaggio Wtorek, 22 stycznia 2019

 

W czerwonej części Mediolanu od lat jest problem z przyzwoitym snajperem. Ostatni, który w sezonie ligowym przekroczył barierę 20 goli, był Zlatan Ibrahimović. Miało to miejsce osiem lat temu. W międzyczasie przez klub przelecieli: Mario Balotelli, Giampaolo Pazzini, Alessandro Matri, Fernando Torres, Mattia Destro, Luiz Adriano, Gianluca Lapadula, Nikola Kalinić, Andre Silva i Gonzalo Higuain. Żaden z nich nie potrafił przebić bariery 15 goli, a nawet niektórym nie udało się strzelić dziesięciu bramek. Tylko Carlos Bacca gwarantował dużą liczbę trafień, ale władze Milanu go skreśliły. Zaufaniem cieszy się jedynie 21-letni Patrick Cutrone, który w 2006 roku został sprowadzony z Parediense.

Właśnie dlatego są pesymiści wśród fanów tej zasłużonej włoskiej drużyny. W ciągu kilku ostatnich lat przeleciało przez drużynę wielu napastników. Jedni we wcześniejszych drużynach zdobywali gole seriami, a w Mediolanie się pozacinali. Oczywiście my życzymy Krzysztofowi Piątkowi, aby złamał tę klątwę nałożoną na snajperów „Rossonerich”.

Bądźmy cierpliwi

Dla Polaków to wielka rzecz, że Milan pozyskał naszego piłkarza. Coś jeszcze kilka lat temu nie do pomyślenia. Ale apelujemy o cierpliwość. Trudno powiedzieć, czy Piątek wystrzeli od razu jak w Genoi. Będzie potrzebować czasu do przyzwyczajenia się do nowego środowiska. Może bardziej do załapania trochę innego stylu gry, ale teoretycznie powinno mu być tutaj łatwiej o bramki. Zresztą 23-latek zachowuje jak na razie zimną głowę.

Nie od razu Milan zbudowano. A ta przebudowa „Rossonerich” już chwilę trwa. Wydaje się, że Krzysztof Piątek trafił do idealnego miejsca. W Mediolanie tworzy się na nowo coś wielkiego, co ma nawiązać do starych, dobrych lat. Poczekajmy jeszcze chwilę z wielkimi prognozami. Najpierw Polak musi udowodnić swoją przydatność w większym klubie. Niewykluczone, że mu się też noga powinie. Ale nie dziwimy się, że nie wahał się długo z decyzją przejścia do tej drużyny. Taka oferta mogłaby się nie powtórzyć. Nic wielkiego do stracenie nie ma, bo nawet jakby faktycznie zaliczył wpadkę, to znajdzie przystań w innych włoskich klubach.

Nie chcemy kończyć pesymistycznie, bo wydaje się, że Milan to idealne miejsce do dalszego rozwoju. To jest ekipa zdecydowana na postawienie kolejnego kroku w stronę awansu do Ligi Mistrzów. Tego też Piątek musi się nauczyć. Gry w europejskich pucharach. To pozwoli mu się jeszcze bardziej rozwinąć i wypromować. Gra regularna w takiej ekipie to także świetna informacja dla Jerzego Brzęczka, bo lepiej jest mieć większe pole wyboru, niż nie mieć żadnego. Może ujrzymy w polskiej reprezentacji takie trio snajperskie złożone z Lewandowskiego, Piątka i Milika? Może selekcjoner ma już na to jakieś plany? Przyszłość pokaże, a nam pozostaje życzyć, żeby poniższe porównanie nie było tylko sferą marzeń.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze