Pierwszy raz zrobiło się o nim głośno, kiedy pobił rekord Michaela Owena i w wieku 17 lat i 45 dni został najmłodszym strzelcem w historii Liverpoolu. Ben Woodburn, bo o nim mowa, od tamtej pory jest na ustach wszystkich i nikt nie ma wątpliwości, że to młody Walijczyk jest przyszłością klubu z Anfield.
Wychowanek doskonały
Benjamin Woodburn przyszedł na świat 15 października 1999 r. w Chester, w Anglii, w walijskiej rodzinie. Latem 2007 r., kiedy trenował jeszcze krykiet na polach Flacca w pobliskim Tattenhall, został dostrzeżony przez skautów wielkiego Liverpoolu. Pamiętajmy, ze wówczas w Europie żadna inna angielska drużyna nie radziła sobie tak dobrze, jak zawodnicy z Merseyside – dwa finały Ligii Mistrzów w ciągu trzech lat, obydwa z Milanem, jeden, w 2005 r., wygrany po szalonym meczu i rzutach karnych. Młody Ben nie mógł trafić lepiej.
Przenosi się do oficjalnej szkoły Liverpoolu, do Rainhill High School, ale Woodburnowie nie zgadzają się na przeprowadzkę syna. Wolą, żeby dojeżdżał do szkoły, wychowując się dalej pod ich pełną opieką, uważają, że dorastanie w rodzinnych stronach w spokoju i bliskości rodziców lepiej wpłynie na rozwój chłopaka. Co ciekawe, klub zgadza się na takie rozwiązanie, zatrudniając prywatnego kierowcę dla młodego zawodnika, który wozi go na zajęcia i potem z powrotem do domu. Tak wielkie udogodnienia dla niespełna ośmiolatka? Musieli przeczuwać na Anfield, że warto inwestować w ten talent.
Pomyślnie przechodził kolejne szczeble kariery, w wieku 15 lat dołączył do drużyny U-18, gdzie od razu zaczął zdobywać bramki i asystować. Niczym nie ustępował starszym kolegom, ze swobodą rozprowadzał akcje na skrzydłach albo odważnie atakował pole karne przeciwników. Okazało się, że oprócz niewątpliwie wielkiego talentu piłkarskiego Ben ma również porządek w głowie. Zawsze spokojny, skupiony na pracy i edukacji, żeby móc spokojnie uczestniczyć w treningach, pozdawał większość egzaminów w szkole z rocznym wyprzedzeniem! Taka postawa imponowała kolejnym szkoleniowcom Woodburna i sprawiła, że debiut w pierwszym zespole zbliżał się coraz większymi krokami.
Talent czy praca? Jedno i drugie
Juergen Klopp znany jest z tego, że lubi dawać szansę młodym zawodnikom, a skoro doniesiono mu, czy sam zauważył, że ma niezłego kozaka na zapleczu w młodzieżówce, to czemu by nie zaryzykować? Wykorzystał czas po Euro 2016, kiedy większość podstawowych graczy odpoczywała po turnieju, na przetestowanie w przedsezonowych potyczkach właśnie między innymi Woodburna.
Młody Walijczyk w seniorskiej drużynie nieoficjalnie zadebiutował 8 lipca 2016 r. w wygranym przez „The Reds” sparingu z Tranmere Rovers. W kolejnym spotkaniu, rozegranym 13 lipca przeciwko Fleetwood Town, zmienił po przerwie Arnolda i chwilę później, w 52. minucie, strzelił gola na 2:0. W ostatniej minucie starcia dołożył jeszcze asystę przy trafieniu Roberto Firmino. Po występach towarzyskich w listopadzie tego roku został oficjalnie powołany na mecz seniorskiej drużyny Liverpool FC.
Pierwszą okazję otrzymał w ligowym starciu z Sunderlandem 26 listopada, ale był to raczej symboliczny epizod, bowiem Woodburn pojawił się na murawie dopiero w 90. minucie, zmieniając Wijnalduma.











