Polskiemu napastnikowi, który stał się niemal bohaterem narodowym po meczach z Niemcami i Szkocją, coraz lepiej wiedzie się w Holandii. Ajax Amsterdam chce wykupić 20-latka z Bayeru Leverkusen.
Długo wątpiłem w powodzenie Milika w Bundeslidze po odejściu z Górnika. Był to przecież piłkarz, który zaliczył tak naprawdę tylko jedną udaną rundę w drużynie polskiej ekstraklasy i rzucenie go na głęboką wodę w silnym niemieckim zespole było dosyć ryzykowne. I faktycznie, Polak regularnie grzał ławę w nowym klubie, nie mając szans w konkurencji ze Stefanem Kießlingiem. Na wypożyczeniu w Augsburgu również nikogo nie czarował, strzelając jedynie dwie bramki w 18 spotkaniach. Tak naprawdę – co dziwnie pisać o zawodniku dopiero 20-letnim – ucieczka do Holandii, w której stawia się na piłkarzy w szczególności młodych, była ostatnią deską ratunku dla urodzonego w Tychach zawodnika przed ewentualną próbą odbudowy w szarej i brudnej T-Mobile Ekstraklasie. Milik ponownie trafił na głęboką wodę, bo Ajax jest klubem silnym, grającym w Lidze Mistrzów. Atutem jest jednak to, że stawia się tu na talenty i – podobnie jak w reszcie holenderskich klubów – potrafi się je oszlifować. I tego reprezentant Polski potrzebuje.
Zauważyli to również włodarze klubu, którzy już ponoć zadecydowali, iż wykupią Milika z Bayeru za 2,5 miliona euro. Do transakcji może dojść już zimą, gdyż zarówno trener Frank de Boer, jak i właściciele oraz kibice są zadowoleni z postawy Polaka. Nic dziwnego, skoro ten w 12 spotkaniach trafił do siatki już 13 razy! Pięć goli w lidze w sześciu meczach oraz osiem bramek w zaledwie dwóch spotkaniach Pucharu Holandii. Do tego dorzućmy niezły debiut w Lidze Mistrzów przeciwko Barcelonie, w którym wypracował jedynego zdobytego przez Ajax gola.
Do niedawna pierwszoplanowym napadziorem w Ajaksie był Kolbeinn Sightorsson. Frank de Boer zaczyna jednak coraz bardziej skłaniać się ku Milikowi. Ostatnio stwierdził nawet, iż nie jest pewien, czy to właśnie nie wypożyczony z Bayeru atakujący wystąpi w pierwszym składzie w następnej ligowej potyczce. Zaznacza, iż między napastnikami jest niewielka różnica umiejętności – Między nimi jest mała różnica. Za dwa tygodnie dowiemy się, kto zagra, ale cieszę się, że Arek przyprawia mnie o taki dylemat’.
Były zawodnik Górnika Zabrze lubił udowadniać, że ma duży talent. Zaliczył świetną rundę w ekstraklasie, był kluczową i bramkostrzelną postacią kadry młodzieżowej, zdobywając dziewięć bramek w dziesięciu meczach reprezentacji U-21. Ostatnio kibice nosili go na rękach dzięki bramkom przeciwko Niemcom i Szkocji.
To napastnik mogący być świetnym partnerem w kadrze dla Roberta Lewandowskiego, który lubi się cofać i pomagać przy rozegraniu akcji. Milik w październikowych spotkaniach reprezentacji udowodnił, iż przez większość meczu może być niewidoczny i pozornie niegroźny, ale potrafi strzelać w kluczowych momentach. I choć nie wykorzystuje jeszcze wszystkich sytuacji, to ma potencjał na typowego lisa pola karnego, który trafi z niemal każdej pozycji i przeciwko każdemu rywalowi.











