Niegdyś wielka firma licząca się w walce o podium w niemieckiej 1. Bundeslidze. Dziś problemem jest wywalczenie sobie miejsca gwarantującego start nawet w Lidze Europy, a przecież nie tak dawno klub grał w Lidze Mistrzów. Mowa oczywiście o Schalke 04 Gelsenkirchen, drużynie, która w obecnych rozgrywkach chyba odnalazła drogę wiodącą do europejskich pucharów.
„Die Kӧnigsblauen” w poprzednim sezonie zawiedli na całej linii. Dziesiąta pozycja na koniec sezonu nikogo zadowolić nie mogła, tym bardziej że zespół prowadzony wówczas przez Markusa Weinzierla miała na swoim koncie wstydliwą statystykę trzynastu porażek. Co prawda, zdecydowanie lepsze wyniki zespół osiągał w Lidze Europy, gdzie jak burza przeszedł przez fazę grupową, zostawiając za swoimi plecami: FK Krasnodar, Red Bull Salzburg oraz Niceę. W kolejnej rundzie S04 nie dało szans również greckiemu PAOK Saloniki, ale potem zaczęły się schody. Wyrwany w dogrywce awans Borussii Mӧnchengladbach i koniec drogi do finału. Pogromcą stał się Ajax Amsterdam, który najpiękniejsze lata ma za sobą. A mogło być tak pięknie. Skoro słabsze, wydawać by się mogło, kluby mogą grać w finale Ligi Europy, to i Schalke też powinno było na to stać. Stało się jednak inaczej.
Budowa od nowa
Latem w Gelsenkirchen postanowiono, że trzeba zrobić coś, by nie zakończyć sezonu z tak słabym wynikiem, jak to się stało w rozgrywkach 2016/2017. Dlatego też zdecydowano pożegnać się z trenerem Markusem Weinzierlem, a w jego miejsce zatrudnić Domenico Tedesco. Zmiana choć ryzykowna z racji mniejszego doświadczenia tego szkoleniowca od jego poprzednika, jak do tej pory zdaje egzamin. Wystarczy spojrzeć na tabelę, a tam od razu rzuca się w oczy pozycja ekipy z Gelsenkirchen, która zajmuje wysokie, 5. miejsce z czteropunktową stratą do lidera. Ryzyko tym bardziej się chyba opłacało, ponieważ drużyna podczas letniego okienka transferowego została poważnie osłabiona.
Głównym problemem miała być defensywa. Odejście Benedicta Hӧwedesa czy Seada Kolasinaca przed sezonem nie mogła wróżyć niczego dobrego, a jednak udało się obu zastąpić. Dużym wyzwaniem dla Tedesco było również znalezienie zastępcy dla Johannesa Geisa – pomocnika, który pod koniec okienka zdecydował, że chce grać w Hiszpanii, a dokładnie w Sevilli. Mimo tak poważnych strat szkoleniowiec, mający włoskie i niemieckie korzenie, zdołał poukładać wszystko na tyle, że za jego kadencji Schalke 04 pnie się w górę.
Młode wilki
Jedną z rzeczy, których trudno nie zauważyć w ekipie „Die Knappen”, to średnia wieku. Rzecz jasna nie brakuje w tym zespole piłkarzy z dużym doświadczeniem, którzy są bliżej „trzydziestki” aniżeli „dwudziestki”. Ralf Fӓhrman wciąż nie ma sobie równych i jest pewnym punktem między słupkami S04. W obronie swoje miejsce znajduje także niezwykle doświadczony Brazylijczyk, Naldo, z którego reszta może brać tylko przykład. Daniel Caligiuri, Yevhen Konoplyanka oraz Benjamin Stambouli też wiele wnoszą do gry zespołu jeżeli mówimy o grze w drugiej linii, a w ataku wciąż rządzą Guido Burgstaller i Franco di Santo.









