Piast wygrywa spotkanie w Legnicy 1:0 i kontynuuje dobrą passę. Jeśli chodzi o Miedź, to jej sympatycy powinni rozpocząć odświeżanie sobie w głowie trasy do Katowic, Rzeszowa, Głogowa. Nic tego projektu nie broni i zdaje się, że po raz drugi z rzędu przygoda w najwyższej lidze potrwa zaledwie rok.
W niedzielne popołudnie kibice zgromadzeni na Stadionie im. Orła Białego byli świadkami meczu o podwyższonej wadze. Obydwie drużyny są zamieszane w walkę o utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie. Jednak w przypadku Piasta istnieje pewien margines błędu. Miedź go definitywnie wyczerpała i potrzebuje na gwałt punktów. Każda ich niepotrzebna strata tylko wpycha „Miedziankę” coraz bardziej w pierwszoligowe objęcia. Niedzielne starcie było dla obu drużyn z serii o sześć punktów, a dla gospodarzy nawet o dziewięć.
Czy gol pomoże odzyskać Jorge Felixowi dawny blask
Pierwszą połowę można by określić mianem sennej. Obydwie drużyny kompletnie nie potrafiły stworzyć zagrożenia pod bramką przeciwnika. Była próba strzału Chuki w 9. minucie. Dziesięć minut później postraszył uderzeniem z dystansu Patryk Dziczek. Patrząc na tempo, można było się zastanowić, czy na pewno oglądaliśmy walkę o utrzymanie w ekstraklasie czy raczej letni sparing na orliku.
Krótki przerywnik nastąpił w 23. minucie, gdy Piast zdobył gola. Goście rozegrali rzut wolny z dalszej odległości. Dimitar Velkovski źle obliczył tor lotu piłki, co skrupulatnie wykorzystał Ariel Mosór, który zgrał piłkę do Jorge Felixa, a ten zapakował piłkę do siatki. Warto wspomnieć, że to drugi gol Felixa w tym sezonie.
Jak dotąd ponowną przygodę Hiszpana w Gliwicach należy określić mianem rozczarowania. W niczym nie przypominał gracza, który niegdyś był wybierany na najlepszego piłkarza ekstraklasy w sezonie 2018/2019. Może w końcu odzyska część dawnej formy, choć w tym meczu poza golem niczego nie pokazał.
Tonący brzytwy się chwyta – Masouras i Narsingh na ławce
Kibice gospodarzy, patrząc na wyjściową jedenastkę, zapewne zrobili wielkie oczy, jak zobaczyli, że Giannis Masouras oraz Luciano Narsingh usiedli na ławce. Oczywiście można powiedzieć, że po koszmarnym meczu z Lechią Gdańsk zmiany musiały nastąpić. Ale zadać sobie można pytanie, dlaczego akurat zmieniono tę dwójkę. Zarówno Holender, jak i Grek w rundzie wiosennej byli jaśniejszymi punktami ekipy Grzegorza Mokrego, jednak najwyraźniej to oni zostali ukarani za gdański blamaż.










