Gdy Michał Skóraś rozpoczynał swoją przygodę z Club Brugge, jego temat zaczął schodzić na margines piłkarskiej opinii publicznej. Może i mocno pracował na boisku, ale nie przekładało się to na liczby, a od skrzydłowego oczekuje się w pierwszym rzędzie pomysłowych, niekonwencjonalnych zagrań do wychodzących na pozycje partnerów. Jego gorsza dyspozycja przełożyła się także na brak powołań do kadry od Michała Probierza. Niektórzy być może wrzucili jego nazwisko do worka razem ze wszystkimi polskimi gwiazdami ekstraklasy, które szukając szczęścia za granicą, zaczęły coraz bardziej oddalać się od poważnej piłki.
Jak się dzisiaj okazuje – bardzo niesłusznie. Bo od kilku miesięcy Michał Skóraś utrzymuje stabilną, solidną formę. Do wychowanka Lecha Poznań Michał Probierz może nie zdążył się jeszcze przekonać, ale ten wreszcie zaczął grać na wysokim poziomie. Trochę tak jakby bardzo mocno wziął do siebie, że mistrzostwa Europy zbliżają się wielkimi krokami i przydałoby się przycisnąć gaz do dechy.
W niedzielnym derbowym spotkaniu z Anderlechtem dwukrotnie asystował przy bramkach. Przy pierwszej idealnie dośrodkował z rzutu rożnego, co przełożyło się na gola Brandona Mechele w 2. minucie spotkania. Polski skrzydłowy doskonale odnalazł wysokiego Belga, który bez większego trudu doskoczył do idealnie wycelowanego zagrania i dał prowadzenie Club Brugge już na początku spotkania.
Michał Skóraś show w derbach
W 61. minucie spotkania Skóraś przed polem karnym znalazł Raphaela Onyedikę, który zamienił podanie na naprawdę piękną bramkę z dystansu. W tej sytuacji to Nigeryjczyk sam znalazł pozycję, doskonale się ustawił i bez większego trudu pokonał Kaspera Schmeichela. Nie zmienia to faktu, że Skóraś zagrał jak rasowy skrzydłowy. Wreszcie zaliczył asystę, wykreował kilka okazji, nie bał się zagrać agresywniej, odważniej. W pole karne Anderlechtu wchodził jak w masło i wyraźnie sprawiał kłopot defensywie derbowych rywali.
To jednak nie jest pierwszy klasowy występ Polaka od dawna. Solidną formę utrzymuje już od jakiegoś czasu. Dobrze wszedł w buty kontuzjowanego Duńczyka, Andreasa Skov Olsena. Dobrze o tym świadczą liczby, jakimi Skóraś może się pochwalić w Lidze Konferencji Europy. Drugi sezon z rzędu ląduje w ćwierćfinale tych rozgrywek.











