Trudno jest znaleźć gwiazdy światowego formatu w drugiej lidze polskiej. Niemniej jednak można doszukać się tam kilku ciekawych oraz interesujących nazwisk. A jednym z nich na pewno jest Michał Bednarski, który już od trzech lat przywdziewa barwy drugoligowego KS Górnik Polkowice. 23-letni Polak stoi przed szansą, by wypłynąć na głębokie wody. W rzeczywistości Michał Bednarski imponuje formą i jest jednym z ważnych ogniw KS Górnik Polkowice. Coraz lepsza gra i występy powodują, że zainteresowanie piłkarzem rośnie. Niewykluczone jest, że największą uwagą napastnik będzie się cieszył w trakcie trwania okienek transferowych, gdy zespoły będą poszukiwać nowych napastników.
Oczywiście jeśli zawodnik byłby gotowy na odejście z klubu znajdującego się w województwie dolnośląskim. Jednakże 12-krotny strzelec bramki w tym sezonie musi się jeszcze sporo napracować, by występować w wyższej lidze. Jak na razie jego klub – KS Górnik Polkowice – zajmuje dziewiątą lokatę i traci sześć punktów do miejsc gwarantujących play-offy i walkę o awans do pierwszej ligi.
Początki bywają różne
Każde dziecko w dzieciństwie marzy o zostaniu piłkarzem. Początek pasji do piłki zaczyna się od niewinnej gry na szkolnym boisku ze swoimi kolegami z klasy. Potem zdarza się, że młody chłopiec zafascynowany światem futbolu wywiesza plakaty swoich ulubionych zawodników. Jednak w pewnym momencie zaczyna się okres, gdy dziecko zaczyna podejmować pierwsze kroki na drodze do zostania światowej klasy piłkarzem. Wtedy młody adept piłkarski zazwyczaj zaczyna szukać zespołu, który znajduje się w najbliższej miejscowości.
Michał Bednarski rozpoczął swoją drogę piłkarską w Uczniowskim Klubie Sportowym Szkółki Piłkarskiej Głogów. Dwa lata spędzone w tym zespole zaowocowały tym, że Michał został juniorem Chrobry Głogów. Dwa lata treningów w młodzieżowej drużynie drugoligowego klubu spowodowały, że w 2012 roku Bednarski został doceniony przesunięciem do pierwszego zespołu. Wówczas szkoleniowcem Chrobrego był obecny opiekun Jagiellonii Białystok – Ireneusz Mamrot. Jednakże 23-latek nie może zaliczyć pobytu w Głogowie do najbardziej udanych momentów w swojej karierze. Wówczas 16-letni Michał nie zdawał sobie w pełni sprawy, że w przyszłości może na dłużej pozostać na pierwszoligowych boiskach.
– Duża jest w tym moja wina. Gdy przyszedłem w wieku 16 lat na trening pierwszego zespołu, szkoleniowcem był Ireneusz Mamrot. Wiedziałem, że widzi we mnie duży potencjał, ale nie miałem jeszcze świadomości, gdzie się znajduję. Nie wiedziałem, że wchodzę w zawodową piłkę. Byłem nieprofesjonalny. To nie przekonywało trenera, potrafiłem dwie godziny przed meczem na jego oczach zjeść w szatni rogala czekoladowego i jeszcze się dziwiłem, dlaczego mi się za to dostało. Piłkarsko czasami szkoleniowiec łapał się za głowę, co ja wyprawiam na treningach strzeleckich, bo wszystko niemal lądowało w bramce. Następnego dnia potrafiłem być cieniem siebie. Nie dziwię się, że nie ma mnie w pierwszej lidze, nie byłem wtedy jeszcze gotowy – stwierdził Bednarski w wywiadzie dla „Łączy nas Piłka”.











