Marc Bartra jest zawodnikiem, na którego pozycji Barcelona ciągle kogoś poszukiwała. 24-latek potrafi bardzo dobrze bronić, a także świetnie wyprowadza piłkę. Mając te atuty, powinien być pełnoprawnym zawodnikiem pierwszego składu drużyny prowadzonej przez Luisa Enrique. Dlaczego tak się nie dzieje? Co stoi za tym, że Bartra gra tak mało?
Problemem Marca Bartry jest to, że ma bardzo dużą konkurencję do gry w pierwszym składzie. Gerard Pique, Javier Mascherano i Jeremy Mathieu są wyżej w hierarchii u Luisa Enrique niż wychowanek Barcelony. Trudno mieć pretensje do trenera Barcelony, że stawia na Pique czy „Masche”, ponieważ są to zawodnicy o bardzo wysokiej klasie, a poza tym, prezentują ostatnio równą i bardzo dobrą formę.
Należy sobie jednak postawić pytanie: czy warto było za wszelką cenę szukać nowego środkowego obrońcy, gdy ma się w drużynie takiego zawodnika jak Bartra? Już od jakiegoś czasu widać było, że Marc Bartra jest zawodnikiem, który powinien być przyszłością Barcelony. Pokazywał to w pojedynczych meczach, w których występował. A jednak mimo to władze Barcelony zdecydowały się na kupno Jeremy’ego Mathieu i Thomasa Vermaelena. Obaj zawodnicy nie są już młodzi, dlatego na pewno na lata nie zostaną wielkimi gwiazdami tej drużyny. Transfer Mathieu powoli zaczyna jednak się spłacać, ponieważ prezentuje dobry poziom, a do tego zdobywa ważne bramki. Jednak mam wrażenie, że gdyby odważniej postawiono na Bartrę, to teraz on walczyłby o miejsce w pierwszym składzie.

Hiszpan jest bardzo odważnym piłkarzem, nie boi stosować niekonwencjonalnych zagrań czy wejść z piłką w pole karne przeciwnika. Wyprowadzanie piłki to jedna z jego głównych zalet i w tej części piłkarskiego rzemiosła na pewno jest lepszy od Mathieu. Obydwaj potrafią także bardzo dobrze znaleźć się w polu karnym przeciwnika i uderzyć na bramkę. Bartra co prawda w tym sezonie strzelił tylko jednego gola, ale dołożył do tego trzy asysty, co jak na środkowego obrońce jest naprawdę dobrym wynikiem.
We ostatnim meczu z Getafe Bartra zagrał w pierwszym składzie, ale zaprezentował się dosyć przeciętnie. Jedno z jego zagrań, nie może jednak pozostać bez komentarza. W dziewiątej minucie Luis Suarez był faulowany w polu karnym rywala, a Leo Messi pewnie wykorzystał rzut karny. Jednak jeżeli cofniemy tę akcję, to zobaczymy, że to właśnie Bartra świetnie podał do Luisa. I to jest właśnie ta odwaga, o której wcześniej mówiłem: nie gra on tylko do najbliższego kolegi, ale stara się znaleźć inne rozwiązania. Owszem, jeżeli chodzi o defensywę, to zarówno w meczu z Getafe, jak i poprzednich spotkaniach zdarzały mu się błędy. W niektórych sytuacjach był spóźniony, źle ustawiony, a także dawał się łatwo ogrywać. Jednym z powodów takich zachowań, jest oczywiście brak regularnej gry. Gdy wchodzisz na boisko tylko od czasu do czasu, to trudno jest złapać odpowiedni rytm meczowy.











