Wynik jutrzejszego starcia między Podbeskidziem Bielsko-Biała a Cracovią będzie miał niebagatelne znaczenie dla obu ekip. Dla gospodarzy zwycięstwo może okazać się bezcenne w walce o utrzymanie, dla gości zaś brak trzech punktów może oznaczać pożegnanie z marzeniami o grupie mistrzowskiej. To pozwala wierzyć, że jutro obie ekipy zagrają na sto procent swoich możliwości.
Podbeskidzie w ostatnich tygodniach prezentuje się solidnie. Do ubiegłej kolejki pozostawało niepokonane, a porażka w meczu z Lechem to nie efekt dobrej gry „Kolejorza”, tylko indywidualnego geniuszu Mateusza Możdżenia. „Górale” nie wygrywają spotkań (tylko jedno zwycięstwo w ostatnich pięciu starciach i aż trzy remisy), ale konsekwentnie punktują. W związku z remisem Zagłębia z Widzewem mają szansę na zrównanie się punktami z rywalami o utrzymanie, co pod koniec sezonu może okazać się więcej niż bezcenne. Mecz z Cracovią cieszy się ogromnym zainteresowaniem – na stadionie przy ulicy Żywieckiej spodziewany jest komplet widzów, a w kasach zabrakło już biletów.

Doniesienia z obozu Cracovii zdominowane są nie przez dyspozycję zespołu (który tydzień temu wygrał pierwsze starcie na wiosnę, ogrywając u siebie Jagiellonię), a wydarzenia związane z trenerem, Wojciechem Stawowym. Szkoleniowiec „Pasów” zapowiedział, że najbliższe tygodnie będą jego ostatnimi przy ulicy Kałuży. Wpływ na jego decyzję ma fatalna atmosfera pomiędzy nim a właścicielem klubu, Januszem Filipiakiem, który w ubiegłym tygodniu otwarcie i bardzo ostro skrytykował szkoleniowca swojej ekipy. Zdaniem Filipiaka trener Cracovii operuje zbyt wąskim składem, nie dając szans na grę młodszym piłkarzom. To kolejna odsłona polskiego futbolowego piekiełka, w którym właściciel klubu miesza się w kompetencje szkoleniowca drużyny i próbuje ustalać skład zespołu. Czym innym jest krytyka stylu gry czy wyników drużyny, a czym innym próba ingerowania w decyzje sztabu szkoleniowego. Jeśli właściciele klubów nie przyjmą tego do wiadomości, długo jeszcze nie spotkamy w Polsce drużyny budowanej przez lata, z konsekwencją.
– Jesteśmy po ważnym meczu z Jagiellonią i przed ważnym meczem z Podbeskidziem. Spotkanie z Jagiellonią było kluczem do zamka, a w Bielsku będziemy chcieli ten klucz w zamku przekręcić. Ostatnie dni spędziliśmy na eliminowaniu błędów z ostatniego meczu i szlifowaniu tego, co wychodzi nam dobrze. Sytuacja kadrowa jest dobra, poza tymi zawodnikami, którzy nie grają już od dłuższego czasu, wszyscy pozostali są do mojej dyspozycji. Pragnę podkreślić, że Podbeskidzie nie jest słabsze od Cracovii, piłkarze z Bielska są po prostu niżej w tabeli. Tam zawsze ciężko się grało i takiego spotkania się spodziewam – powiedział szkoleniowiec Cracovii.











