
Trener-samouk z Krakowa, który wprowadził Cracovię z III ligi do ekstraklasy i w każdym klubie grał krótkimi podaniami.
Wojciech Stawowy urodził się 28 stycznia 1966 roku w Krakowie. Jako junior trenował w Cracovii, jako senior grał w Nadwiślanie i Hutniku. Piłkarska kariera ograniczyła się do klubów z Małopolski. Skończył Akademię Wychowania Fizycznego w Krakowie. Jako trener zaczynał w wieku 26 lat, bez lat asystenckich u uznanego szkoleniowca. Mówił o sobie, że jest samoukiem i że wszystko, co robi, jest jego własnym pomysłem.
W 1992 roku objął juniorów Wisły Kraków, prowadził też jej rezerwy. Juniorzy zdobyli pod jego wodzą mistrzostwo Polski w 1996 i 1997 roku, rok później brąz. Grali w nich m.in. Krzysztof Radwański, któremu trener narzucał już wtedy grę techniczną, „cieszącą oko”. Latem 1999 roku został trenerem trzecioligowej Proszowianki i zabrał tam wielu swoich młodzieżowców z Wisły. Zespół zajął w kolejnych trzech sezonach piąte, piąte i trzecie miejsce. Piłkarze z Proszowic zapamiętali pierwsze treningi: czterdziestominutowe rozgrzewki, po których „każdy mógłby już iść do szatni”.
1 lipca 2002 roku objął Cracovię, która po latach w niższych klasach była w rozsypce. Budował ją z młodych zawodników z Wisły i Proszowic, m.in. Łukasza Skrzyńskiego, Pawła Nowaka, Krzysztofa Piszczka i Tomasza Siemieńca. Po roku klub awansował do II ligi, po kolejnym do ekstraklasy. W sezonie 2004/2005 beniaminek zajął piąte miejsce, a do pucharów zabrakło mu jednego meczu: w ostatniej kolejce Cracovia przegrała 2:3 w Wronkach z Amicą, choć po 54 minutach prowadziła 2:0. Obrońca Tomasz Wacek wspomina też mecz z Bełchatowem. Po kontuzji klub zamierzał się go pozbyć, ale Stawowy przy 0:1 wpuścił go z ławki, a Wacek strzelił wyrównującego gola.
W lutym 2006 roku, po sporze z właścicielem Januszem Filipiakiem o dodatkowy obóz zimowy, Stawowy odszedł z klubu. Cracovia była wtedy siódma. Zespół dowiedział się o tym w dniu wyjazdu na obóz na Cyprze, a pod wodzą Albina Mikulskiego szybko wypadł z czołówki.
Od czerwca 2006 roku prowadził Arkę Gdynia. Zespół grał efektownie, ale w sezonie 2006/2007 zajął jedenaste miejsce i spadł do II ligi w wyniku afery korupcyjnej. Piłkarze wspominają, że Stawowy miał oferty z Legii, Wisły i Lecha, ale został i zapowiedział, że klub ma w rok wrócić na wyższy poziom. 16 kwietnia 2008 roku rozstał się z Arką po słabej wiośnie, a sezon dokończył jego asystent Robert Jończyk, który wywalczył awans. W Arce do drużyny dołączył kapelan, a na odprawach piłkarze oglądali Barcelonę.
15 listopada 2008 roku objął pierwszoligowy (wtedy zaplecze ekstraklasy) Górnik Łęczna i zakończył sezon na piątym miejscu, cztery punkty za awansującą Koroną Kielce. W sierpniu 2009 roku rozstał się z klubem. 30 sierpnia 2010 roku przejął GKS Katowice po szóstej kolejce, gdy zespół był piętnasty, utrzymał go i zakończył sezon na jedenastym miejscu. W czerwcu 2011 roku odszedł. Tłumaczył, że kibice domagali się gry ich ulubieńca, a on na to się nie zgadzał; po jednym z meczów musiał opuszczać stadion pod ochroną.
11 czerwca 2012 roku wrócił do Cracovii, spadkowicza z ekstraklasy. Przejął zespół rozbity i pełen piłkarzy, których nie chciano w ekstraklasie, jak sam mówił. W sezonie 2012/2013 zajął drugie miejsce w I lidze i awansował. Cracovia grała wtedy bez klasycznego napastnika, a „fałszywą dziewiątkę” pełnił Vladimir Boljević. Jesienią 2013 roku, z Dawidem Nowakiem w ataku, wróciła do klasycznego 4-3-3 i przed przerwą zimową była siódma. W derbach z Wisłą Kraków nie wygrał nigdy i nazywał to rysą na swojej pracy w Cracovii. 12 maja 2014 roku stracił pracę po serii porażek i klęsce 1:5 z Piastem Gliwice. Wcześniej publicznie zapowiadał odejście z powodu prób narzucania mu składu przez właściciela.
Po odejściu z Cracovii został zatrudniony w Miedzi Legnica, ale zwolniono go 6 października 2014 roku. Asystentem w Miedzi był Krzysztof Przytuła, dawny piłkarz Cracovii. 1 grudnia 2014 roku objął Widzew Łódź, który miał dziewięć punktów po osiemnastu kolejkach i zamykał tabelę I ligi, a do tego tonął w kłopotach finansowych. Widzew spadł, a Stawowy został zapamiętany z zapowiedzi o „trzech latach do eliminacji Ligi Mistrzów”. Twierdził później, że zdanie wyrwano z kontekstu pięcioletniego planu rozwoju klubu.
Na pięć lat zniknął z seniorskiej piłki i pracował w akademiach. Koordynował Akademię EDE w Sieprawiu, a od października 2016 roku był dyrektorem sportowym warszawskiej Escoli Varsovia, szkółki pod patronatem FC Barcelona.
4 maja 2020 roku wrócił na ławkę: zastąpił Kazimierza Moskala w ostatnim w tabeli ŁKS-ie Łódź, na jedenaście kolejek przed końcem sezonu ekstraklasy. Asystentem został Roland Thomas. Zapowiedział, że nie będzie rewolucji, bo podobała mu się gra zespołu za poprzednika. ŁKS spadł. W I lidze w sezonie 2020/2021 długo był w czołówce, ale seria słabszych wyników i błędy w obronie kosztowały go drugie miejsce. 6 marca 2021 roku ŁKS zremisował derby z Widzewem 2:2, choć do przerwy przegrywał 0:2. Następnego dnia Stawowy i Thomas odeszli z klubu. Dyrektorem sportowym ŁKS-u był wtedy przyjaciel Stawowego, Krzysztof Przytuła, z którym współpracował w Widzewie.
Od czerwca 2022 roku po raz trzeci pracował w Cracovii, jako koordynator grup juniorskich i trener drużyny U-19 w Centralnej Lidze Juniorów. Klub rozstał się z nim w styczniu 2023 roku, gdy zespół po rundzie jesiennej był w strefie spadkowej. W październiku 2026 roku jest związany z Escolą Varsovia.
Stawowy buduje grę na posiadaniu piłki i krótkich podaniach, z wyprowadzaniem akcji od własnej bramki. Bazowym ustawieniem było 4-3-3, przechodzące w 3-4-3. W ekstraklasie ŁKS grał u niego czwórką obrońców, najczęściej 4-1-4-1. Wzorem był dla niego Barcelona Johana Cruyffa, a potem Pepa Guardioli. Goncerz z GKS-u wspominał, że na obozie w Turcji ćwiczyli schemat z Davidem Villą na skrzydle, a rolę Villi grał Bartosz Chwalibogowski. Prasa nazywała jego styl krakowską „tiki-taką”. On sam mówił, że woli wygrać 5:4 niż 1:0, i konsekwentnie bronił takiej gry także po porażkach. Przed derbami w 2013 roku mówił, że chce, by jego zespół atakował i grał pressingiem. Nie lubił częstych rotacji i chciał mieć uniwersalnych piłkarzy.
Treningi były wymagające i zawsze inne. W Proszowiance prawie żaden się nie powtarzał. Nie uznawał klasycznych zajęć strzeleckich „podanie, odegranie, strzał”: uderzenie musiało poprzedzać skomplikowane zadanie, odwzorowujące sytuację z meczu. W Cracovii wprowadził ostrą dyscyplinę. Piłkarze nie dostawali pozwolenia na piwo po wygranym meczu, zawsze oficjalnie witali się z trenerem i żegnali, a on bywał obrażony po porażkach, nawet gdy zespół zagrał dobrze. Z czasem, jak wspominają piłkarze Arki, uczyli go poczucia humoru i luzu w szatni.
Zespoły budował zwykle od podstaw, w klubach w kryzysie, i nie miał możliwości sprowadzania głośnych nazwisk. Sam określał się jako człowiek od „czarnej roboty”. Ma opinię trenera, który ustala skład i tylko on za niego odpowiada. Dwukrotnie kończył pracę w Cracovii w sporze z właścicielem.
„Ja się nie zmienię i zawsze będę miał swój styl, któremu będę wierny i konsekwentnie będę go realizował.” (Interia, listopad 2016)
„Zawsze byłem człowiekiem od czarnej roboty i w związku z tym nigdy nie miałem możliwości, by przeprowadzać spektakularne transfery.” (Przegląd Sportowy, maj 2017)
33
mecze
1,33
punktu na mecz
13
zwycięstw · 5 remisów, 15 porażek
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| 2020–2021od Ekstraklasy do 1 ligi | od Ekstraklasy do 1 ligi | 33 | 13-5-15 | 1,33 |





