Patrząc w stronę niezwykle urokliwej i słonecznej Hiszpanii, łatwo zapomnieć o piłkarskich rozgrywkach niższego szczebla. To oczywiście nie dziwi, jednak warto czasami przewrócić kartę i skusić się na coś nieszablonowego. Z pomocą eksperta hiszpańskiego futbolu – Kamila Gontarczyka – przedstawię potencjalnych beniaminków La Liga.
Segunda Division jest w obecnej kampanii niezwykle wyrównana. Różnice punktowe między drużynami z top 5 są bliskie zeru – 38, 37, 36, 35, 34. Granada aktualnie przoduje w tym zestawieniu, ale pałeczkę lidera za chwilę może stracić. Na rzecz Albacete, które notuje serię 10 meczów bez porażki (7 zwycięstw, 3 remisy).
Różne pola startowe
Klub z Grenady nie należy do anonimowych drużyn w hiszpańskim futbolu. Po uzyskaniu promocji do Primera Division w 2011 roku Andaluzyjczycy utrzymywali się na najwyższym szczeblu przez sześć lat. Sezon 2016/2017 był zakończeniem tego pięknego rozdziału, ale nie mogło być inaczej, skoro tamtejsza ekipa uzbierała zaledwie 20 punktów po 38 kolejkach. Spadek był bolesny, jednak o tyle szczęśliwy, że nie wywołał efektu kuli śniegowej. Zeszły sezon to odbudowa. Teraźniejszy – walka o powrót.

Albacete, w przeciwieństwie do andaluzyjskiego rywala, nie celowało w najwyższe rejony tabeli. Dość powiedzieć, że kastylijski klub w zeszłej kampanii walczył o utrzymanie aż do ostatniej kolejki. Dlatego też nikt nawet w najśmielszych marzeniach nie sądził, że dzisiaj „El Queso Mecanicos” będą bliżej La Liga niż relegacji. Niewątpliwie ogromna w tym zasługa Andresa Iniesty, który w przeszłości wspomagał klub finansowo (Hiszpan grał tam, zanim trafił do La Masii), co za kilka miesięcy może okazać się inwestycją.
Albacete nawiązuje do przeszłości
Przed rozpoczęciem obecnego sezonu na stołku trenerskim Albacete zaszła zmiana. Zespół objął były piłkarz oraz szkoleniowiec młodzieżowych kadr Realu Madryt – Luis Miguel Ramis. Człowiek niezwykle doświadczony w swoim fachu, znający piłkę na Półwyspie Iberyjskim od podszewki. Dzięki niemu „Mechaniczne Sery” są, gdzie są, co pozwala nieśmiało myśleć o powtórce sezonu 1990/1991 (debiut w La Liga i 7. miejsce) lub o ostatnim epizodzie w Primerze z 2005 roku. Apetyty rosną, ale czy powinny?











