– Strzeliliśmy sobie dwie bramki – mówił po zeszłotygodniowym spotkaniu trener Piasta Gliwice, Waldemar Fornalik. Gliwiczanie wygrali u siebie 3:2, ale ich gra pozostawiała wiele do życzenia. Wszyscy wiedzieliśmy, że jeśli Piast nie przejdzie do kolejnej rundy, to wyłącznie na własne życzenie. Niestety sprawdził się najgorszy scenariusz.
Sprawy awansu nie ułatwiła sprzedaż Joela Valencii – gwiazdy zespołu, jednego z najlepszych graczy naszej ligi. Pomocnik Piasta Gliwice odszedł do angielskiej Championship, a mistrzowie Polski musieli sobie poradzić bez niego. Co prawda zespół z Gliwic zapowiada, że sprowadzi kilku zawodników, ale mecz z Łotyszami był prawdziwym sprawdzianem dla ekipy Piasta. Niestety drużyna Waldemara Fornalika pokazała, że bez Valencii gra na o wiele niższym poziomie.
Jeszcze zanim na boisku w ogóle zaczęło się coś dziać, uwagę wszystkich widzów przed telewizorami zwróciła tablica wyników na ekranie. Według tego, co było na niej ukazane, to nie Riga podejmowała Piasta, ale… Łotwa Polskę. A na dodatek wynik dwumeczu był odwrócony.
Błędy w obronie
– Tylu błędów w obronie nie popełniliśmy chyba przez cały poprzedni sezon – mówił Waldemar Fornalik po pierwszym spotkaniu. Z początku obie drużyny prezentowały się całkiem nieźle, jeśli chodzi o defensywną grę. W 19. minucie Łotysze mieli dobrą sytuację na zdobycie bramki. Słaby strzał obronił Plach i od razu wprowadził on piłkę do gry.
Piast ruszył z kontrą. Zagraną przez Placha piłkę przepuścił jeden z pomocników, a ta trafiła do Jorge Felixa. Bramkarz wyszedł znacząco z bramki, a Felix przelobował golkipera Rigi FC. I choć Jorge ładnie wykończył akcję, to obrońcy kryjący gliwiczan popełnili błędy, co pozwoliło na strzelenie tego gola.











