Maxi Oyedele został powołany do reprezentacji Polski na zgrupowanie, w którym „Orły” zagrają na PGE Narodowym przeciwko kolejno: Chorwacji i Portugalii. Było to zaskakujące powołanie o tyle, że doświadczenie pomocnika Legii w seniorskim futbolu jest doprawdy znikome. Jak gra? Po co jest w ogóle to powołanie? Co może dać kadrze Michała Probierza?…
Artykuł pisany jest po meczu Jagiellonia Białystok – Legia Warszawa, a więc po ostatnim spotkaniu z udziałem Maxiego Oyedele przed październikowym zgrupowaniem.
Mecze, na których skupiamy się w dalszej części tekstu to starcia z:
- Pogonią Szczecin (22 minuty),
- Górnikiem Zabrze (78 minut),
- Realem Betis (83 minuty),
- Jagiellonią Białystok (86 minut).
Materiał do analizy, trzeba przyznać, jest niewielki. Wielkie są zaś możliwości i talent młodego Polaka. Dlatego powstała ta publikacja i to dlatego Michał Probierz zobaczył w nim „to coś”.
Maxi Oyedele vs. Jagiellonia
Z racji, że właśnie z Jagiellonią Legia rozgrywała swój ostatni mecz przed przerwą reprezentacyjną, to właśnie na tym występie Oyedele skupimy się w pierwszej kolejności. Rywal poważny… Jak na jego tle wypadł świeżo ogłoszony reprezentant Polski? Lepiej od większości swojej drużyny, co poniekąd jest już pewną normą… Dokładniej? Nie było to spotkanie bardziej spektakularne od wojaży z Górnikiem czy Realem Betis. Ot, to dobry mecz. Co mamy przez to rozumieć? Maxi popełniał pojedyncze błędy (raz pozwolił na oddanie strzału będącemu przed polem karnym Legii Pululu), natomiast ogólnie był bardzo aktywny i pewny na pozycji numer sześć, na której gra nieprzerwanie od kilku spotkań. Nie jest to szczególnie dziwne, gdyż Maxi Oyedele jest zdecydowanie lepszy od wszystkich swoich konkurentów na tej pozycji. Przechodząc jednak do konkretów, Maxi Oyedele zaliczył aż 88% celności podań (najwięcej w drużynie) i trzy udane odbiory, co również słabym wynikiem nie jest.
Do wymienionych aspektów trzeba dodać przegląd pola i tak zwane futbolowe IQ. U Maxiego oba te czynniki stoją na niewyobrażalnie, jak na ekstraklasę, wysokim poziomie. W omawianym starciu z Jagiellonią po raz kolejny się to objawiło – tym razem za sprawą choćby asysty drugiego stopnia, po której padła bramka Marca Guala. Oczywiście to jeden z przykładów. Tych zagrań było naprawdę dużo. Na lewą, na prawą, do Vinagre, do Morishity, do Chodyny, do Wszołka. W tym wszystkim był szalenie efektywny, ale i efektowny. Pomijając nawet czystą boiskową grację tego zawodnika w każdym ruchu, on po prostu dużo temu zespołowi daje. Z miejsca stał się liderem „Wojskowych”. Widać, że przyszedł z zupełnie innego środowiska, co przekłada się na jego wyróżnianie się na boisku. Klasowy zawodnik!











