Powrót Leeds United do Premier League po szesnastu latach przerwy był dużym wydarzeniem dla świata futbolu. Z awansu zespołu Marcelo Bielsy cieszono się również w kraju nad Wisłą, gdyż Mateusz Klich stał się kolejnym Polakiem rywalizującym na boiskach angielskiej ekstraklasy. Zgodnie z przedsezonowymi przewidywaniami „Pawie” spokojnie zajęły miejsce w środku ligowej tabeli. Jak w minionej kampanii zaprezentował się natomiast wychowanek Tarnovii Tarnów? Oceniamy.
Historia upadku Leeds United, zespołu na początku obecnego wieku znajdującego się w krajowej oraz europejskiej czołówce, stała się przestrogą dla pozostałych klubów. Tym większym wydarzeniem był więc powrót „Pawi” do Premier Leaue po szesnastu latach od momentu opuszczenia elity. Powrót niezwykle udany, ponieważ podopieczni Marcelo Bielsy oprócz zakończenia niechlubnego rozdziału w historii klubu z Elland Road wnieśli także nową jakość do angielskiej ekstraklasy.
Niezwykle intensywnym stylem gry zaskakiwali najlepszych, w trakcie zakończonego sezonu nierzadko urywając punkty czołowym zespołom Premier League. Zapewnienie ligowego bytu było więc tylko kwestią czasu. Miejsce w górnej połowie tabeli na koniec kampanii trzeba natomiast uznać za wynik dobrze rokujący na przyszłość. Rezultat, o który Leeds United byłoby znacznie trudniej bez udziału Mateusza Klicha.
Rola w zespole
Po awansie do Premier League wśród kibiców nie brakowało głosów, że Mateusz Klich prawdopodobnie nie sprosta wymaganiom angielskiej ekstraklasy. Jeszcze przed rozpoczęciem sezonu eksperci deklarowali jednak, że polski zawodnik nadal będzie niezwykle istotnym elementem w zespole Leeds United.
— Robi dokładnie to, czego chce [Marcelo] Bielsa od swoich podstawowych zawodników. Dysponuje świetną wytrzymałością. Nieustannie porusza się wzdłuż całego boiska, konsekwentnie, od początku do końca meczu. Dla mnie jest świetnym graczem — analizował na łamach „Leeds Live” były zawodnik m.in. Leicester City Jermaine Beckford.
Atuty piłkarza były cenne dla Leeds United również w zakończonym sezonie. Polak potwierdził, że idealnie odwzorowuje filozofię „Murderball” preferowaną przez Marcelo Bielsę. Poruszaniem po boisku tworzył wolne przestrzenie dla partnerów z zespołu oraz z powodzeniem brał udział zarówno w poczynaniach obronnych drużyny, jak i akcjach zaczepnych. Z powodu braku imponujących zagrań praca wykonywana przez Mateusza Klicha często pozostawała jednak na pierwszy rzut oka niezauważona.
— Jego gra jest płynna, ale niewidowiskowa. Nie zobaczymy w jego wykonaniu dryblingu, dzięki któremu minie trzech rywali. Potrafi natomiast przyjąć piłkę oraz uwolnić się od krycia trzech przeciwników. Nie dzięki jakiejś fantazji w grze, lecz poprzez ruch bez piłki — chwalił podopiecznego w programie „Jej Wysokość Premier League” Marcelo Bielsa.
Liczby i osiągnięcia
Uniwersalność polskiego zawodnika najlepiej uwidocznił początek zakończonego sezonu. Polak był solidny w destrukcji oraz skuteczny w ataku, pozytywnie zaskakując pod bramką przeciwników. W dwóch pierwszych spotkaniach kampanii wpisywał się na listę strzelców oraz zanotował asystę. Choć w dalszej części sezonu nie był już tak skuteczny, to nadal stanowił niezwykle istotny element w układance Marcelo Bielsy.












