Barcelona nie pozostawiła złudzeń Rayo Vallecano. Katalończycy pokonali rywala na jego stadionie aż 7:0 po golach Keity i Thiago, dwóch trafieniach Pedro i Messiego, a także samobójczej bramce Robero. Gracze Guardioli zachowali tym samym czysto matematyczne szanse na tytuł mistrzowski.
Pomimo niezłego początku w wykonaniu Rayo Vallecano, to Barcelona prowadziła w tym spotkaniu grę. Gospodarze co prawda w 4. minucie narobili Katalończykom nieco stracha, stwarzając mnóstwo zamieszania w ich polu karnym, ale później na boisku panowali już w zasadzie tylko podopieczni Pepa Guardioli. Pierwszy kwadrans na Estadio De Vallecas można uznać za w miarę wyrównany. Właśnie po upływie piętnastu minut „Barca” zaczęła stwarzać dogodne sytuacje. Pierwsza z nich zakończyła się premierowym golem – Alexis zagrał futbolówkę do Pedra, ten bez zastanowienia przekazał ją Messiemu i Argentyńczyk bez wahania umieścił ją w pustej bramce gospodarzy. Ci próbowali odpowiedzieć na to trafienie najszybciej, jak się dało, ale po dośrodkowaniu z rzutu wolnego bardzo groźne uderzenie głową Diego Costy na rzut rożny sparował Pinto, który zastąpił w tym spotkaniu Victora Valdesa. Zagrożenie po wrzutce z narożnika boiska bardzo szybko zneutralizował Carles Puyol.
W kolejnych minutach na murawie przebywała już tylko jedna drużyna – Barcelona. Najpierw w 22. minucie piłkę dostał Messi, podciągnął z nią kilka metrów i zagrał do Alexisa, ale jego uderzeniu zablokował jeden z defensorów Rayo. Cztery minuty później miejscowi musieli już wyciągać piłkę z siatki. Messi wywalczył piłkę w środku boiska, ta spadła pod nogi Keity, ten idealnym podaniem obsłużył Alexisa, który wyczekał całą linię defensywną rywala wraz z bramkarzem, a po jego dograniu piłkę we własnej siatce umieścił Robero. Po kolejnych 180 sekundach mogło być już 3:0, jednak Messi nie wykorzystał świetnego podania Adriano. Po nieco ponad pół godzinie gry nieśmiało zaczęli atakować gospodarze. W 32. minucie Trashorras wywalczył rzut rożny przed „szesnastką” „Barcy”, jednak jego strzał na rzut rożny wybił Pinto. Trzy minuty później niecelnie po wrzutce sprzed pola karnego uderzał zaś Lass Bangoura. Ostatnie słowo w pierwszej połowie należało jednak do gości. W 39. minucie Messi zszedł piłką ze środka z prawej strony, dograł ją perfekcyjnie do Keity, któremu nie pozostało nic innego jak wpakowanie jej do siatki.
Drugą połowę Katalończycy rozpoczęli najlepiej, jak tylko mogli. Już w 47. minucie świetne podanie w pole karne otrzymał Messi, jego strzał wylądował na poprzeczce, ale dobitka Pedra była już skuteczna – 4:0. Sześć minut później fatalny błąd Diamanki mógł wykorzystać Thiago, jednak jego strzał z 15 metrów o kilkadziesiąt centymetrów minął słupek bramki gospodarzy. Kolejne akcje gości to bezskuteczne szukanie piątego gola. Gracze Guardioli nie wypuszczali Rayo z jego połowy, jednak nie potrafili zagrozić bramce Cobeno. Ani indywidualne akcje Messiego i Alexisa, ani zespołowe klepanie piłki przed polem karnym nie przynosiły oczekiwanych efektów. Dopiero w 67. minucie bardzo dobre podanie z prawej strony otrzymał wprowadzony w drugiej połowie Alves, ale do jego dośrodkowania nie doszedł Pedro Rodriguez. Minutę później hiszpański napastnik znowu mógł mieć świetną okazję do zdobycia bramki, ale nie opanował podania z głębi pola Lionela Messiego.










