Za nami pierwszy dzień fazy pucharowej mundialu. Awans do ćwierćfinału uzyskały Argentyna i Holandia, które pokonały kolejno Australię oraz USA. Oprócz tego piłkarski świat obiegły informacje na temat stanu zdrowia jednego z najlepszych piłkarzy w historii, a polskie media żyją nową wypowiedzią Cezarego Kuleszy. Jak przebiegł pierwszy obfity w jedynie dwa spotkania dzień mistrzostw?
1. Holandia wyrzuca USA z mundialu
Wczoraj o godzinie 16:00 rozpoczęto pierwsze spotkanie w fazie pucharowej na mundialu w Katarze. Mecz odbył się bez większych sensacji – uważana za faworytów Holandia dość pewnie pokonała reprezentację Stanów Zjednoczonych. Amerykanie zaprezentowali się bardzo przyzwoicie, jednak nie wystarczyło to na pokonanie „Oranje”, którzy zwyczajnie przewyższyli ich klasą piłkarską.
Po stronie reprezentacji Holandii łatwo jest wskazać jednego piłkarza, który po dzisiejszym meczu szczególnie zasługuje na uznanie. Jest nim oczywiście piłkarz Interu Mediolan – Denzel Dumfries. Trudno o inny wybór – były piłkarz PSV zaliczył dwie asysty oraz dorzucił do nich bramkę. Oprócz tego wspomnieć należy też jedną interwencję defensywną, a konkretnie wybicie piłki z linii bramkowej po strzale Amerykanów. Na ten moment jest to zdecydowanie jeden z bardziej imponujących indywidualnych występów na mundialu. Jest to tym bardziej godne podziwu, że nie mówimy tu o napastniku czy skrzydłowym, ale o bocznym obrońcy. Holender tym występem nawiązuje do swojej formy z Euro 2020, kiedy wykazał się na tyle, że trafił po nim do Interu.
Po stronie USA trudniej wskazać jednego wyróżniającego się piłkarza. Zamiast tego o wiele lepiej skupić się na tym, jak młodym zespołem jest drużyna USA. W meczu z Holandią tylko jeden gracz podstawowego składu miał skończone 30 lat – cała reszta to młodzież lub zawodnicy w średnim wieku. Pomimo odpadnięcia Amerykanie mogą patrzeć w przyszłość z optymizmem. W końcu docelowym turniejem, na który budują oni swoją kadrę, nie jest obecny czempionat, a mundial 2026, którego będą współgospodarzem.
2. Argentyna pomimo oporu Australii awansuje do kolejnej rundy mundialu
W drugim z rozgrywanych wczoraj spotkań również obyło się bez większej niespodzianki. Australia pokazała wolę walki oraz żelazną organizację gry defensywnej, jednak nie ustrzegła się przy tym kuriozalnych błędów indywidualnych. Ze świetnej strony pokazał się Leo Messi, który swoim golem przełamał linię obrony reprezentacji Australii. Piłkarz PSG uświetnił tym samym swój tysięczny występ w profesjonalnym futbolu. Oprócz niego na pewno warto pochwalić Juliana Alvareza oraz młode odkrycie mistrzostw – Enza Fernandeza. Ten pierwszy wykorzystał fatalne zachowanie Matthewa Ryana i zdobył swoją kolejną bramkę na mundialu w Katarze. Ten drugi bardzo często pokazywał się w rozgrywaniu, a kilka razy udało mu się dostrzec daleko ustawionych kolegów i dobrze obsłużyć ich piłką.












