Gdyby spojrzeć na Marco Asensio tylko przez pryzmat liczb, otrzymujemy mniej lub bardziej spodziewane objawienie sezonu. Piłkarz, na którym opiera się gra ofensywna Espanyolu, jest liderem klasyfikacji asystentów, zajmuje czwarte miejsce pod względem liczby kluczowych podań i podkreśla się jego kluczowy wpływ na drużynę z Power8 Stadium. Przyznacie, że jak na 19-latka bilans imponujący. Młody Hiszpan wszedł do Primera Division jak po swoje i wydaje się, że udźwignął wielkie oczekiwania, jakie na nim spoczywają. W Madrycie już muszą zacierać ręce…
Ten rok Asensio zdecydowanie będzie mógł zaliczyć do udanych. Najpierw świetna pierwsza połowa roku w Mallorce, latem mistrzostwo Europy z kadrą U-19 w Grecji i okres przygotowawczy spędzony z drużyną Rafy Beniteza, w końcu wypożyczenie do Espanyolu. Mimo pewnych zawirowań wokół jego sierpniowego wypożyczenia, młody Hiszpan miał dobrą passę. Co więcej, nadal ją utrzymuje i już teraz trudno sobie wyobrazić pierwszą jedenastkę „Pericos” bez wypożyczonego z Realu piłkarza.
Jego znakomitą grę potwierdzają liczby. Wystarczy wspomnieć, że na ten moment Asensio ma już pięć asyst i blisko 20 kluczowych podań, co daje mu miejsce w absolutnej czołówce La Liga. Z czego to wynika? Oprócz oczywistego talentu piłkarza, znaczenie ma tutaj defensywne uosobienie zespołu trenera Sergio Gonzaleza. Po odebraniu piłki przeciwnikowi następuje wertykalne podanie w kierunku Asensio, który ma za zadanie przetrzymać piłkę do momentu nadejścia posiłków bądź rozdzielić piłkę w szybkim kontrataku. Świetnie uwidaczniało to zwłaszcza spotkanie z Betisem i bramka na 2:0, którą „Pericos” strzelili po szybkiej akcji wyprowadzonej z własnej połowy, wykończonej przez Felipe Caicedo. Ową wertykalność w jego grze ukazuje również statystyka podań i ich kierunku.
O jego dużej roli w zespole świadczy też fakt, że wykonuje on praktycznie wszystkie stałe fragmenty gry. Jest to jednak o tyle oczywiste, gdyż w Espanyolu po prostu brakuje piłkarzy o tak dobrze ułożonej stopie (trudno takimi nazwać chociażby obu skrzydłowych, Hernana Pereza i Alvaro Gonzaleza).
Wróćmy jeszcze do spotkania z Betisem, które zasługuje na odrębny akapit. Był to do tej pory zdecydowanie najlepszy występ Asensio w lidze i spotkanie z gatunku tych, podczas których masz ochotę wstać i po prostu oklaskiwać każde zagranie głównego aktora danego widowiska. Tego wieczoru to właśnie młody Hiszpan skradł innym piłkarzom spektakl i w głównej mierze dzięki niemu Espanyol ograł na Estadio Villamarrin rywala 3:1. Asensio zaliczył trzy asysty, będąc niepodważalnie najlepszym zawodnikiem całego spotkania i dominatorem środka pola. Na ostateczną ocenę całego spotkania wpływ miała trzecia bramka, kiedy to młody Hiszpan praktycznie ośmieszył przy linii bocznej pola karnego swojego kolegę z reprezentacji U-21 i inne złote dziecko hiszpańskiej piłki, Daniego Ceballosa. Luz, z jakim wkręcił w ziemię piłkarza Betisu, był prawdziwym manifestem potencjału piłkarza wypożyczonego z Realu. Było to o tyle znamienne, że pomocnik Betisu w porównaniu do zawodnika Espanyolu zawodzi w tym sezonie i nie pokazuje w pełni swojego potencjału.












