Możemy się śmiać z trenera Marcina Włodarskiego, szkoleniowca Zagłębia Lubin, i całego klubu za ich bezgraniczne zaufanie do młodych piłkarzy. „Miedziowi” mają finansowe możliwości, by ściągać naprawdę solidnych piłkarzy zza granicy. Ci jednak skupiają się na swojej akademii. Dziś Zagłębie Lubin zamknęło nam usta, a Marcel Reguła napisał dziś całkiem sporą kartkę w historii derbowych zmagań na Dolnym Śląsku.
Do niedawna anonimowy. Dziś wszyscy zachwycają się jego kapitalnym golem w derbach. Koneserzy polskiego futbolu być może kojarzyli Marcela Regułę z gry w Pucharze Polski, a ci jeszcze bardziej zagłębieni w to uniwersum być może śledzili jego poczynania w reprezentacji Polski U-17 – notabene pod batutą Marcina Włodarskiego. Trener jeszcze niedawno konsekwentnie stawiał na defensywnego pomocnika w młodzieżowej kadrze. Dzisiaj, już jako pełnoletni pan piłkarz, Reguła odwdzięczył się w najlepszy możliwy sposób – asystą i cudownym golem z przewrotki w derbowych zmaganiach ze Śląskiem Wrocław.
To nie debiut Robbiego Fowlera w barwach Liverpoolu z 1993 roku przeciwko Fulham. To nie pierwszy mecz Wayna Rooneya w barwach Manchesteru United. Mówimy o polskiej ekstraklasie, o piłkarzu, który tydzień temu był jeszcze anonimowy. Derby, przewrotka, asysta, odważna i niezwykle dojrzała gra. To jest to, co zafundował nam Marcel Reguła na początku swojej historii występów w PKO Ekstraklasie. Dotychczas rozegrał tylko jedno spotkanie w poprzednim sezonie. Rywalem Zagłębia Lubin była Stal Mielec. Od tego momentu Waldemar Fornalik nie stawiał na młodziutkiego defensywnego pomocnika. Zmienił to skory do pracy z młodzieżą trener Marcin Włodarski.
Marcel Reguła – pogromca wrocławskiego środka pola
Gol Mateusza Wdowiaka w 54. minucie to przede wszystkim efekt pracy samego strzelca, który wszedł kawałek w głąb pola karnego, przełożył piłkę i z dystansu strzelił tak, że futbolówka przeleciała jak pocisk od pistoletu w kierunku bramki. Kolejny błąd w ustawieniu defensorów Śląska Wrocław, którzy pozostawili taką wyrwę, że zwieńczenie akcji odważnym strzałem z dystansu było wręcz powinnością.
Marcel Reguła w tej akcji odegrał jednak istotną rolę – był tym punktem, który nie dopuścił do przejęcia futbolówki przez graczy Śląska Wrocław. Następnie rzucił się na niego Petr Pokorny. O trzy centymetry wyższy Słowak wszedł w fizyczną konfrontację z Regułą, ten odważnie i ze spokojem okazał swoją wyższość w tym pojedynku. Następnie próbował zagrozić mu Tudor Baluta, ale i Rumun nie odzyskał piłki. Gdy zagrał do Wdowiaka, jego misja była już zakończona. Mógł patrzeć z dumą i uśmiechem na twarzy, jak jego starszy kolega podwyższa prowadzenie nad derbowym rywalem.
Warto być szalonym
Drugi gol to już przejaw ogromnej chęci i zapału do zabawy piłką. Gdy widzisz 18-latka w debiucie próbującego upokorzyć derbowego rywala golem z przewrotki, myślisz sobie – to kompletny szaleniec! I bardzo dobrze – w polskim futbolu dominują odcienie szarości. Nadmierne ostrożniactwo zabija piłkę nożną. Potrzeba kogoś, kto swoją spontanicznością i ekscentrycznością w futbolu będzie cieszył oko kibica i, oczywiście, robił przyzwoite liczby. Mecz Zagłębia Lubin ze Śląskiem Wrocław potwierdził, że odwaga i szaleństwo mogą mieć swoje zastosowanie. Reguła zdecydował się na przewrotkę i strzelił cudownego gola.











