Boss Manchesteru City, Roberto Mancini, powtórzył słowa Cesare Prandellego, mówiąc, że nie ufa napastnikowi Włoch i nikt nie powinien mu ufać. Były trener Interu zauważył, że 21-latek jest wyśmienitym zawodnikiem, ale tylko pod względem piłkarskim, gorzej z jego charakterem.

Prandelli skrytykował reprezentanta Włoch za jego złe zachowanie i nie powołał go na jeden z towarzyskich meczów reprezentacji. Zagroził mu także, że może nie otrzymać szansy na występy podczas Euro 2012. W podobnym tonie wypowiadał się o napastniku Roberto Mancini.
– Nie, nie ufam Mario. Nikt mu nie ufa. On jest naprawdę dobrym piłkarzem, może zrobić wszystko. Mógłby strzelić dwie bramki przeciwko Arsenalowi, ale także otrzymać głupią, czerwoną kartkę – mówił Włoch w wywiadzie dla BBC Sport.
– Na razie radzi sobie w Manchesterze bardzo dobrze i może nam się bardzo przydać w tych kolejnych dziewięciu meczach, ale zaufać mu? Nigdy – stwierdził stanowczo 47-letni trener.
Do długiej listy wybryków w tym tygodniu 21-letni Włoch dopisał sobie kolejny po tym, jak odwiedził na konferencji prasowej Interu nowego trenera drużyny, Andrea Stramaccioniego.
– Na tej konferencji Mario był niczym dziennikarz, ale to jego powinniście spytać, dlaczego tam pojechał. Dostał dwa dni wolnego od klubu.
– Mam nadzieję, że z tego wyrośnie i nauczy się, że w piłce nożnej trzeba ciężko pracować na każdym treningu, a gdy ma się taką możliwość, trzeba odpocząć. Ale Balotelli jest jeszcze młody – zakończył Roberto Mancini.











