Choć w walce o mistrzostwo w Premier League pozostały tylko dwa zespoły, rywalizacja o końcowy triumf może być nader ciekawa. Po 32 rozegranych meczach Manchester City ma punkt przewagi nad drugim Liverpoolem. Kwestia mistrzostwa jest więc w rękach „Obywateli”.
Manchester City kwestię mistrzostwa ma w swoich rękach. Aby nie oglądać się na Anfield, trzeba jednak wygrać absolutnie każdy mecz do końca sezonu. Jest jednak parę przesłanek świadczących o tym, że mistrzostwo w tym roku może nie być dane „Obywatelom”. Postaramy się wam zaprezentować kilka z nich.
Pep Guardiola tęskni za Ligą Mistrzów
Katalończyk ostatni raz triumfował w najważniejszych klubowych rozgrywkach w Europie w 2011 roku, a więc aż 11 lat temu! Z pewnością zrobi wiele, aby znowu sięgnąć po trofeum za te rozgrywki, co może się odbić na lidze.
W półfinale na ekipę „The Citizens” czeka Real Madryt. Guardiola będzie musiał wystawić najmocniejszy skład, jaki będzie posiadał, na bój z wicemistrzem Hiszpanii. Poskutkuje to przymusem rotacji w meczach ligowych, w których jest szansa na trafienie na skórkę od banana. Szkoleniowiec zespołu z Etihad Stadium pokazał chociażby w ćwerićfinale Ligi Mistrzów z Atletico, że nie zamierza w tym sezonie przekombinować w tych rozgrywkach, tak jak robił to już kiedyś.
Dodatkowo Guardiola ma ogromną motywację, żeby się zrehabilitować za poprzednie sezony Ligi Mistrzów, bo City pod jego wodzą odpadało m.in. z Monaco czy z Lyonem. W ostatnim sezonie Champions League „Obywatele” doszli aż do finału, tam jednak musieli uznać wyższość Chelsea. I trzeba w tym miejscu wspomnieć, że Katalończyk też przekombinował, rezygnując z defensywnego pomocnika, co odbiło się na grze City.
Liverpool jest za dobry
Drużyna prowadzona przez Juergena Kloppa bez wątpienia jest w gazie, można tu nawet nie brać pod uwagę ostatniego spotkania z „Czerwonymi Diabłami”, bo delikatnie mówiąc, nie są w dobrej formie. Jeżeli spojrzymy na ostatnie mecze ligowe Liverpoolu, zobaczymy, że „The Reds” ostatni raz przegrali 28 grudnia.
W kontekście Manchesteru City mówi się, że ma kadrę, która pozwala wygrać z każdym. Tutaj jednak ponownie trzeba spojrzeć na Liverpool. Czy drużyna niemieckiego trenera też nie ma takiego zespołu? Naszym zdaniem zdecydowanie tak jest. Co więcej, na niektórych pozycjach ma większe pole do popisu niż zespół „The Citizens”, co w tej fazie sezonu zdecydowanie będzie kluczowe. Zwłaszcza biorąc pod uwagę ambicje obu klubów.











