W dzisiejszych meczach 1/8 finału Ligi Mistrzów kibice jak zwykle liczyli na sporą dawkę emocji. Na ich najmniejszą ilość zapowiadało się jednak na Puskas Arena. Tam bowiem było rozgrywane pierwsze spotkanie dwumeczu między Borussią Mönchengladbach a Manchesterem City. Trudno było nie wskazać jednogłośnego faworyta tego meczu, jakim byli „The Citizens”. Pomimo to sympatycy „BMG” liczyli na to, że ich zespół godnie się zaprezentuje i nie będą musieli patrzeć na kompromitację „Źrebaków”.
Borussia Mönchengladbach zmaga się ostatnio ze sporymi problemami. Ekipa Marco Rosego nie potrafi wygrać w lidze niemieckiej od czterech spotkań, a ich nieskuteczna gra również irytuje kibiców. Kibiców, których nadzieje zostały rozpalone poprzez znakomitą formę podczas fazy grupowej Ligi Mistrzów, kiedy klub prezentował się fantastycznie.
Wyrzucili oni za burtę Champions League Inter Mediolan oraz wygrali w grupowym dwumeczu z Szachtarem Donieck 10:0. Jednak do dzisiejszego spotkania nie podchodzili w dobrych nastrojach ze względu na swoją ostatnią dyspozycję oraz formę, jaką dysponował przeciwnik.
Pierwszym i prawdopodobnie ostatnim rywalem Borussii Mönchengladbach w fazie pucharowej był Manchester City. Piłkarze Pepa Guardioli przed tą konfrontacją znajdowali się w kosmicznej formie. „Obywatele” wygrali 18 ostatnich meczów, a od 25 spotkań nie doznali porażki. Wyniki te robiły wrażenie na wszystkich obserwatorach świata futbolu.
Wcześniejszy etap turnieju przeszli gładko. W Premier League City jest liderem z przewagą dziesięciu punktów nad drugim zespołem. Można więc powiedzieć, że pewnie kroczą po siódme w historii klubu mistrzostwo Anglii. Na dodatek wydaje się, że obok Bayernu Monachium są największym faworytem do wygrania Champions League.
Zmieszanie wokół Marco Rosego
Niemiecki szkoleniowiec od nowego sezonu będzie menedżerem Borussii Dortmund. Ten fakt jest już dobrze wszystkim znany. Ruch wydaje się przemyślany ze strony władz BVB, jak i samego trenera. Jednak bardzo lekkomyślnym posunięciem było poinformowanie o tym w obecnej fazie sezonu.
Wcześniejsze domysły i przypuszczenia, jakoby decyzja nie miała poparcia ze strony kibiców „Die Fohlen”, sprawdziły się. Sympatycy BMG nie chcą patrzeć na Marco Rosego w roli szkoleniowca ich klubu. Nie mają ochoty go widzieć, gdy będą już mieli okazję wrócić na trybuny. Mało tego, chcą, aby już teraz przestał pełnić tę funkcję. Przed stadionem wisiał nawet transparent obrażający Niemca. Jak można więc zauważyć, sytuacja w Mönchengladbach jest coraz gorętsza.











