Malcom – brazylijski drapieżca skazany na ostracyzm


Zachwycający w Brazylii, pożądany we Francji, niechciany w Hiszpanii, a teraz... zesłany do Rosji. Malcom stał się ofiarą?

15 sierpnia 2019 Malcom – brazylijski drapieżca skazany na ostracyzm
Madrid-Barcelona.com

Ot, bardzo niebezpieczny drapieżnik wywodzący się z najgłębszych zakątków brazylijskiej dżungli został schwytany przez hiszpańskiego kłusownika. Człowiek ten był tak dumny i pyszny, że nie mógł sobie pozwolić, by włoski rywal po fachu sprzątnął mu cenną zdobycz sprzed nosa. Owy okaz trafił do hiszpańskiego azylu, w którym zamieszkiwały znacznie okazalsze osobniki niż on, co na pierwszy rzut oka nie zwiastowało problemów. Niestety rzeczywistość okazała się brutalna, bo opiekunowi azylu nowy nabytek nie przypadł do gustu. W konsekwencji Malcom wylądował na marginesie katalońskiego raju, by później trafić do... rosyjskiej tajgi.


Udostępnij na Udostępnij na

W starożytnej Grecji słowo „ostracyzm” miało niebagatelne znaczenie. Nazywało ono bowiem specyficzny sposób głosowania, które polegało na wypisywaniu nazwisk obywateli na glinianych skorupkach. Ci, którzy się na niej znajdowali, byli kandydatami do wydalenia z kraju. Jakiś czas temu podobną drogę przebyło nazwisko 21-letniego Brazylijczyka, o którego losach musiał zadecydować trener wraz z zarządem Barcelony. Piłkarze „Dumy Katalonii” nie raz wspominali, że owy zawodnik jest dla zespołu wartością dodaną, jednak strona decyzyjna nie miała litości. Malcom stał się kulą u nogi, której trzeba było się pozbyć. A przecież wcale nie musiało tak być, bo wystarczyło tylko rozsądku przed dokonaniem transferu. Nie zachłanności! Tak, to do pana, panie Bartomeu.

Za duże buty czy nieprzychylność trenera?

Jeśli prześledzimy niespełna roczną karierę Malcoma na Camp Nou, zauważymy pewne podobieństwo  względem typowej historii z bohaterem tragicznym w roli głównej. Bo im bardziej Brazylijczyk starał się odeprzeć widmo nadchodzącej porażki, tym szybciej malowała się ona na horyzoncie. Były piłkarz Bourdeux po zmianie barw klubowych nie zmienił swojej słusznej etyki pracy i w koszulce treningowej Barcelony skupił się jeszcze mocniej na wszystkim, co powinno cechować profesjonalnego piłkarza. Oddanie klubowi, pokora, cierpliwość, pracowitość i brak oznak „Dembelelyzmu”. Mimo to Malcom tak naprawdę nigdy nie mógł poczuć, że wyznawane przez niego wartości są w stolicy Katalonii doceniane. W konsekwencji 21-letni skrzydłowy nie rozwinął swoich skrzydeł i trafił pod szklany sufit. Pytanie, czy jego pojawienie się było naturalną koleją rzeczy w karierze, czy raczej konsekwencją działań trenera.

Potrzebuję o wiele więcej. Będę tego szukał, aby otrzymywać więcej minut. Chcę grać częściej. Trenuję, żeby pokazać, że mogę być w tej grupie. Mój sen w Barcelonie dopiero się zaczyna. Chcę napisać tu historię i dlatego pracuję. Szukam wielkich rzeczy.Malcom po strzeleniu debiutanckiego gola w Lidze Mistrzów (po wejściu na boisko w 81. minucie z Interem Mediolan)

Wielkie ambicje poparte ciężką pracą. Najlepszy środek do sukcesu? W wielu okolicznościach zapewne tak, ale niestety nie w tym przypadku. Kariera wychowanka Gremio w Barcelonie wyhamowała, co doskonale pokazują liczby. W sezonie 2017/18 (przed transferem do Barcelony za 41 mln euro) Brazylijczyk rozegrał 3124 minuty. Kampania później? 1067… Chyba nie trzeba mówić, że to ogromny zjazd, który może bardzo negatywnie wpłynąć na dalszą karierę piłkarza. Przypomnę tylko, że gdyby nie wkroczenie „Barcy” na linię AS Roma-Malcom rok temu, 96-krotny reprezentant barw Bourdeux zachwycał by teraz swoją grą kibiców w Rzymie. Dlaczego? Bo tam nikt nie traktowałby go jak piąte koło u wozu, którym – patrząc na papier – był (Messi, Suarez, Coutinho, Dembele… Malcom). Jose Maria Bartomeu zemścił się na Rzymianach za klęskę w Lidze Mistrzów, zabierając im piłkarza na ostatniej prostej, ale jakim kosztem! Kosztem dużego talentu, którego Ernesto Valverde nawet nie brał po uwagę.

Sytuacja Malcoma w Barcelonie nie była do końca jednoznaczna. Z jednej strony jego pojawienie się w stolicy Katalonii było zaskoczeniem dla trenera, który uznał Brazylijczyka za zbędny balast, co w konsekwencji wpłynęło na jego czas na boisku, ale z drugiej czy ten piłkarz swoim kalibrem pasował do klubu z absolutnej czołówki? Trudno powiedzieć. Malcom w kilku meczach na przestrzeni roku udowodnił, że drzemie w nim maszyna do strzelania i asystowania (gole przeciwko Interowi i Realowi), jednak to nie wystarczało. Za każdym razem, kiedy 21-letni skrzydłowy dostawał szansę gry na więcej niż 20 minut, nie zawodził. Niestety spotkania, w których zabłysnął, były zazwyczaj ostatnimi z „serii” występów. Wyglądało to tak: szansa (gol), ławka, trybuny, ławka, szansa (10 minut), ławka, trybuny…

 

Pytania do ekspertów – Malcom ofiarą?

1.Co było największym problemem Malcoma w twojej opinii? Valverde, umiejętności czy może coś innego? Jego sytuacja przestawiała się dosyć niesprawiedliwe.

@TotalBarca: Raczej nie powiedziałbym, że Malcom padł ofiarą jakiegoś „problemu”. Powiedziałbym natomiast, że Brazylijczyk stał się ofiarą gry dla tak wielkiego klubu jak Barcelona. Klubu, w którym były piłkarz Bourdeux miał konkurencję w postaci Messiego, Suareza, Coutinho i Dembele. Od samego początku było wiadomo, że liczyć na wiele minut w tej sytuacji nie można.

@barcacentreNajwiększym problemem Malcoma były szanse, których nie dostawał. Jesteśmy pewni, że było to czymś spowodowane. I oczywiście nie jesteśmy w stanie widzieć sesji treningowych zespołu, bo Barcelona zwykle trenuje za zamkniętymi drzwiami, jednak wydaje się, że Malcom musiał zawieść sztab szkoleniowy swoim codziennym funkcjonowaniem. Kiedy grał, potrafił być nieregularny, jak choćby w meczu z 3. ligową Cultural Leonesą. Z drugiej strony strzelał ważne bramki z Interem czy Realem. Koniec końców to nie mogło niczego mu dać, bo konkurencja, z jaką się mierzył (i mierzyłby się, gdyby dostał), była niebywała. Wniosek: Malcom może poprowadzić udaną karierę gdziekolwiek chce, ale niestety nie w Barcelonie.

@FrenkieEra z @BarcaUniversal: Największym problemem Malcoma w Barcelonie był czas spędzany na boisku. I trzeba powiedzieć, że trudno tutaj bronić Valverde, bo nawet kiedy Malcom grał (rzadko), Malcom najczęściej robił dobre wrażenie. Szczerze mówiąc, Brazylijczyk ma wszystko, by zostać skrzydłowym z absolutnego topu – jest szybki, świetnie drybluje i doskonale strzela. Do tego jest inteligentnym piłkarzem. Dlatego sposób, w jaki szkoleniowiec Barcelony traktował Malcoma, jest nie do przyjęcia. I to nie wyglądało tak, że nie było dla brazylijskiego zawodnika miejsca, bo Dembele bywał często kontuzjowany, a Coutinho rozegrał prawdopodobnie najgorszy sezon w karierze. Odejście Malcoma było nieuniknione, bo dopóki przebywałby on w stolicy Katalonii z nadzieją, że zaskarbi sobie zaufanie Valverde, stałby się w tym klubie kimś, kogo nazywamy „mógł być dobry”.

2. „Barcelona to miejsce, w którym rujnuje się talenty”. W jakim stopniu zgadzasz się z tymi słowami? Taka kolej rzeczy może być istotna, bo młodzi piłkarze z perspektywami nie będą chcieli trafiać do ekipy „Blaugrany”.

@TotalBarca: Niekoniecznie zgodziłbym się z tym stwierdzeniem. Barcelona jest „szczytem futbolu” i tylko najlepsi mogą tutaj grać. To ogromne wyzwanie dla każdego piłkarza, nie tylko młodego, żeby osiągnąć w stolicy Katalonii coś wielkiego. Ci, którzy mają talent i umiejętności na poziomie tego najwyższego szczytu, zwykle to robią.

@barcacentreCóż, jest wiele czynników, które mogą na to wpływać. I rzeczywiście w ostatnich latach mieliśmy do czynienia ze złymi decyzjami zarządu wobec obiecujących talentów. Np. przez brak odpowiedniej opieki i zaufania. Co ważne, Barcelona z punktu widzenia finansowego nie jest na tyle silna, żeby rywalizować choćby z klubami Premier League. Dlatego też klub nie może oferować wielkich pieniędzy młodym zawodnikom, a przekonuje bardziej swoim projektem sportowym. Tak więc w normalnych okolicznościach „Barca” jest idealnym miejscem narodzin wielkich piłkarzy. Przykładów mamy bardzo dużo.

@FrenkieEra z @BarcaUniversal: Gdybyś to powiedział jakieś 4 lata temu, ludzie by się wyśmiali. Barcelona bowiem nie była miejscem tylko dla młodych talentów, bo czymś więcej. Byliśmy klubem, który wygrywał wszystko, co się dało wygrać za pomocą wychowanków. Teraz? Ta filozofia została zupełnie porzucona. Co ważne, Valverde nie jest kimś, kto potrafi wychować młodych zawodników, bo im nie ufa. Nie widzi ich największych zalet i nie potrafi przelać na nich pasję tak, jak robił to Pep Guardiola. 

W tej chwili to starsi i „ustatkowani” piłkarze wiodą prym w pierwszym zespole, natomiast ci młodzi, którzy są bardzo głodni gry i mają duży potencjał, spychani są na ławkę rezerwowych. Jednak nawet taki stan rzeczy nie zmienia faktu, że Barcelona zawsze będzie atrakcyjnym kierunkiem dla młodych talentów. Niezależnie od tego, co się wydarzy, bo Barcelona to Barcelona, a Messi to Messi. Możliwość dzielenia szatni z najlepszym piłkarzem na świecie robi swoją robotę i oczywiście: wielu młodych zawodników nie rozwija się tutaj zbyt dobrze i jeśli to się utrzyma, śmielej będzie można powiedzieć, że tak, Barcelona w pewnym stopniu rujnuje wielkie talenty.

Powyższy tweet idealnie podsumowuje to, co Barcelona zrobiła temu chłopakowi. Tak, zrobiła mu dużą krzywdę. Mógł być Everton (płacił mniej) lub inne europejskie kluby ze średniej półki, a wypadło na Zenit. Malcom otrzymał nie lada wyzwanie, by odzyskać swój blask. Miejmy nadzieję, że jeszcze w tym roku usłyszymy o nim opinie złożone z samych superlatyw!

Zapraszamy do skarbu kibica Barcelony

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski