Malaga pokonała Espanyol Barcelona 2:1 w ostatnim niedzielnym spotkaniu 11. kolejki Primera Division. Gospodarzy na prowadzenie wyprowadził w 5. minucie Rondon, ale przyjezdni wyrównali tuż przed przerwą za sprawą Vazqueza. O tym, że trzy punkty zostały w Andaluzji, zadecydował gol Apono po kontrowersyjnym rzucie karnym.
Gospodarze musieli to spotkanie po prostu wygrać. Seria trzech kolejnych przegranych, w których nie udało się zdobyć choćby jednego gola, musiała w końcu się skończyć. Porażki z Realem Madryt spodziewali się wszyscy, jednak gładkie przegrane z rewelacyjnym Levante i kiepskim Rayo Vallecano sprawiły, że atmosfera w zespole z Andaluzji zaczęła się mocno psuć. Przed tą kolejką obydwa zespoły sąsiadowały ze sobą w tabeli – Malaga plasowała się na 7. pozycji, natomiast Espanyol tylko o jedną lokatę wyżej, dlatego ewentualna wygrana pozwoliłaby podopiecznym Manuela Pellegriniego na awans w ligowej tabeli. Wysoka pozycja Espanyolu to efekt doskonałej pracy szkoleniowca i faktu, że większość piłkarzy ze stolicy Katalonii zna się jak łyse konie, a trzy ostatnie ligowe spotkania zakończyli zwycięstwami 1:0. Co ciekawe, pomimo znajdowania się w górnej połowie tabeli, obie drużyny miały ujemny bilans bramkowy, a wszystko przez wysokie porażki z zespołem prowadzonym przez Jose Mourinho.

Mecz kapitalnie rozpoczęli gospodarze, którzy już w 5. minucie wyszli na prowadzenie za sprawą duetu Monreal – Rondon. Ten pierwszy otrzymał długą piłkę na lewym skrzydle i po przebiegnięciu kilkunastu metrów wpadł w pole karne i odegrał ją wzdłuż linii końcowej, a ponieważ jej lotu nie zdążył przeciąć żaden z obrońców, problemów z umieszczeniem futbolówki w siatce nie miał Rondon, dla którego był to dopiero pierwszy mecz w tym sezonie, mimo iż zagrał w niemal wszystkich spotkaniach. Malaga od samego początku spotkania była zespołem zdecydowanie bardziej dojrzalszym, dłużej utrzymywała się przy piłce, a jej akcje były zdecydowanie groźniejsze niż kontry przyjezdnych.
Przez kolejne minuty na boisku górowała przede wszystkim agresja, uskuteczniana głównie przez piłkarzy Espanyolu, co poskutkowało szybko dwiema żółtymi kartkami dla Weissa i Forlina, ale dopiero to, co zrobił w 22. minucie Datolo, zasługiwało nawet na czerwoną kartkę. Przy linii końcowej doskoczyli do niego Gamez i Toulalan i wybili piłkę za linię boczną, jednak wtedy Datolo mocno odepchnął zmierzającego po piłkę Gameza, który upadł przy bandach reklamowych. Ku zaskoczeniu obserwatorów, piłkarz Espanyolu nie otrzymał żadnej kary, a sędzia nakazał wznowić grę z autu. Od tej sytuacji atmosfera na boisku zdecydowanie się zagęściła, a starcia obydwu piłkarzy stały się jeszcze ostrzejsze. W 34. minucie Rondon miał jednak doskonałą sytuację na podwyższenie wyniku. Otrzymał on świetną piłkę od Joaquina i w sytuacji sam na sam próbował przelobować Alvareza, jednak ten zdołał jeszcze musnąć futbolówkę, do której natychmiast ponownie dopadł Rondon i posłał piłkę do pustej bramki, jednak zrobił to na tyle lekko, płasko i niedokładnie, że wybił ją jeszcze ofiarnie interweniujący Raul Rodriguez. Obrońca otrzymał słuszne pochwały od swoich kolegów, natomiast napastnik gospodarzy zapewne musiał po tej sytuacji słuchać gorzkich słów krytyki od Pellegriniego.










