Espanyol przegrał 1:2 z Malagą w spotkaniu 30. kolejki Primera Division. Prowadzenie gospodarzom po sprytnym strzale z rzutu wolnego dał Coutinho, ale w drugiej połowie w trzy minuty Malaga odmieniła wynik meczu po golach van Nistelrooya i Demichelisa. Dzięki wygranej Andaluzyjczycy zrównali się punktami z trzecią w tabeli Valencią, a od sześciu spotkań są niepokonani.
W niedzielne popołudnie doszło do jednego z najciekawiej zapowiadających się meczów tej kolejki. Przeciwko sobie stanęły szósta i piąta drużyna La Liga, które przed tym spotkaniem dzielił punkt. W przypadku ewentualnej wygranej goście zrównaliby się z trzecią w tabeli Valencią, która po raz kolejny w tej rundzie zawiodła i przegrała z Getafe. W drużynie gospodarzy mogła dziwić nieobecność Romarica, natomiast w Maladze zabrakło kontuzjowanego Joaquina. Stawka spotkania była wysoka, zatem obie drużyny już od pierwszej minuty postawiły przed swoim polem karnym istne zasieki z obrońców, obawiając się straty gola.
Na emocje kibice musieli czekać długo, bo aż do 24. minuty, kiedy to Espanyol otrzymał rzut wolny tuż przed polem karnym. Do piłki podszedł Coutinho… i tylko on wie, jak przewidział, że jeden z zawodników Malagi podskoczy i piłka pod murem wpadnie tuż obok słupka. Caballero mógł tylko odprowadzić futbolówkę wzrokiem. Kilka minut później doszło do niecodziennej sytuacji. Podczas próby interwencji przy golu Coutinho kontuzję lewej ręki odniósł Caballero, a w jego miejsce wszedł Kameni, czyli bramkarz, który przez prawie osiem lat występował właśnie w Espanyolu, ale w zimowym okienku, nie mając szans na grę w wyjściowym składzie, odszedł do Andaluzji. Zamienił on jednak ławkę na ławkę, ale w końcu doczekał się swojej szansy, i to w starciu ze swoim byłym klubem. Został on przywitany owacją, co na pewno dodało mu otuchy w tej niespodziewanej sytuacji.
Rozjuszona Malaga ruszyła do natarcia i już w 35. minucie mogła objąć prowadzenie, ale strzał Mareski z rzutu wolnego trafił w słupek. Minęły dwie minuty i znowu został obity słupek bramki Espanyolu. Tym razem po dobrze rozegranym rzucie rożnym niecelnie uderzył Isco. To nie był jednak koniec szturmu gości, w 41. minucie nieznacznie niecelnie głową uderzył bowiem Rondon. Espanyol miał swoją szansę jeszcze w ostatniej minucie doliczonego czasu gry, jednak Kameni obronił strzał znanego z występów w Wiśle Kraków Kalu Uche. Malaga była stroną zdecydowanie groźniejszą, jednak szczęście było po stronie gospodarzy i po pięciu doliczonych minutach sędzia zakończył pierwszą połowę.
Druga odsłona również nie dostarczyła spodziewanych emocji, na pierwszą naprawdę groźną sytuację kibice musieli bowiem czekać aż do 60. minuty, kiedy to po akcji Javie Lopez wpadł w pole karne, minął obrońcę, ale próbę jego odegrania do lepiej ustawionych obrońców zatrzymał Enzo Maresca. Piłkarze Maurico Pochettino protestowali, sygnalizując zagranie ręką, jednak gwizdek sędziego milczał. Kolejna świetna okazja dla gospodarzy miała miejsce w 69. minucie, kiedy to tuż przed polem karnym był faulowany gracz Espanyolu. Z rzutu wolnego uderzył wprowadzony minuty wcześniej Romaric, jednak jego uderzenie świetną paradą na rzut rożny odbił Kameni. Prawdziwe emocje zaczęły się na kwadrans przed końcem, kiedy to na boisku pojawił się Ruud van Nistelrooy i już trzy minuty po wejściu na boisko zdobył wyrównującą bramkę. Po podaniu Isco w pole karne wbiegł Cazorla, zderzył się z bramkarzem, a interweniujący jeszcze Javi Lopez wybił piłkę prosto pod nogi nadbiegającego Holendra, który musiał trafić.










