Malaga w ostatniej chwili strzeliła bramkę dającą jej zwycięstwo. Pokonała Betis 3:2. Gole dla gospodarzy zdobyli: Santa Cruz, Eliseu i Samuel Sanchez. Goście musieli się zadowolić trafieniami Verdu i Figuerasa. Meczu nie dokończył Damien Perquis, który w 55. minucie został przewieziony do szpitala po zderzeniu z Eliseu.
Ostatnim niedzielnym spotkaniem były małe derby Andaluzji, w których Malaga podejmowała Real Betis. Oba kluby przed meczem dzielił punkt różnicy. Zespół z Sewilli znajdował się w strefie spadkowej, a gospodarze na 16. miejscu. To z pewnością nie były lokaty, z których kibice obu ekip byliby zadowoleni. Zarówno Betis, jak i Malaga solidarnie przegrywały we wcześniejszych spotkaniach i dopiero w ostatniej kolejce zdołały bezbramkowo zremisować odpowiednio z Levante i Espanyolem. W niedzielnym spotkaniu nie było więc zdecydowanego faworyta, jednak mecz zapowiadał się ciekawie, gdyż obie ekipy potrzebowały kompletu punktów.

W pierwszych minutach spotkania Malaga prowadziła grę. Jej piłkarze nie potrafili jednak stworzyć zagrożenia pod bramką Andersena. Najbardziej aktywny był Fabrice Olinga, ustawiony na prawym skrzydle. Pierwsze zagrożenie dla przyjezdnych nadeszło jednak z lewej strony. W 13. minucie Darder posłał piłkę do wbiegającego w pole karne Eliseu, który dośrodkował na głowę Santa Cruza. Paragwajczyk nie miał problemu z pokonaniem golkipera rywala. Gospodarze nie poszli za ciosem. Coraz częściej do głosu zaczęli dochodzić gracze z Sewilli. Ekipa Schustera z powodzeniem stosowała pressing i czekała na dogodne sytuacje do kontry.
Ataki gości wyglądały na nieskoordynowane, pozostawione przypadkowi. Po kilku podaniach zawodnicy często próbowali wrzutek w pole karne na Molinę. Nie przyniosło to oczekiwanych rezultatów. Pierwszą bardzo groźną akcję przeprowadził Vadillo, który dryblingiem starał się wywalczyć trochę miejsca tuż przed polem karnym gospodarzy. Weligton sfaulował go. Rzut wolny wykonał Verdu, który pięknym strzałem w prawe okienko nie dał szans Caballero. Betis wyrównał w najmniej oczekiwanym momencie, gdy wydawało się, że Malaga panuje nad sytuacją. Od chwili wyrównania to goście lepiej sobie radzili, chociaż już do końca pierwszej części nie oglądaliśmy dogodnych sytuacji.
Przez 2/3 pierwszej połowy to gospodarze mieli przewagę. Grali pewniej, szybko strzelona bramka im pomogła. Nie potrafili sobie jednak stworzyć większej liczby sytuacji. Goście zagrali pewnie dopiero po wyrównaniu, ale i oni nie dochodzili do setek. Bardzo dobrze (na tle reszty) zagrały defensywy obu zespołów, które nie pozwoliły rywalom na zbyt wiele.
Pierwsze minuty po przerwie należały do gospodarzy. Dzięki grze skrzydłami rozciągali obronę przyjezdnych, jednak końcowe podania do Santa Cruza pozostawiały wiele do życzenia. Po jednej z wrzutek Eliseu z prawego skrzydła Damiena Perquisa mocno sfaulował wbiegający Olinga. Reprezentant Polski stracił przytomność i został przewieziony karetką do szpitala.











