Piłkarze Malagi po bardzo ciekawym i obfitującym w okazje strzeleckie meczu zremisowali 1:1 z Osasuną. Bramki strzelali „Nino” i Santi Cazorla. Podział punktów sprawił, że szanse Andaluzyjczyków na zajęcie trzeciego miejsca w lidze drastycznie spadły.
Gospodarze przystąpili do meczu poważnie osłabieni – zagrać nie mógł najlepszy strzelec, najlepszy asystent i oczywiście najlepszy piłkarz Osasuny, Raul Garcia. Hiszpana w wyjściowej jedenastce zastąpił David Timor, zawodnik gorszy co najmniej o dwie klasy. Mimo absencji kluczowego gracza trener Mendilibar postawił na atak, desygnując do gry jedenastkę z dwoma nominalnymi napastnikami. Zupełnie inaczej postąpił Manuel Pellegrini, posyłając od pierwszych minut do boju dwóch defensywnych pomocników, których zadaniem było tylko i wyłącznie rozbijanie akcji rywala. Co ciekawe, w składzie Malagi po raz pierwszy od miesiąca znalazło się miejsce dla Joaquina. Andaluzyjczyk uporał się z urazem i jest gotowy do gry.

Właśnie Joaquin przeprowadził pierwszą groźną akcję w dzisiejszym meczu. Hiszpan wyszedł sam na sam z Andresem Fernandezem, ale przegrał pojedynek z bardzo dobrze dysponowanym w tym sezonie bramkarzem gości. Piłka wypadła za linię końcową. W 3. minucie groźnie głową uderzał Rondon. Malaga zaczęła ze zdecydowanie wysokiego C. Andaluzyjczycy panowali nad meczem, a Osasuna nie była w stanie znaleźć swojego stylu – wyraźnie widać było brak zazwyczaj dyrygującego środkiem pola Raula Garcii. Dziesięć minut czekali gospodarze na pierwszą okazję swoich ulubieńców. Wtedy właśnie w „szesnastce” Malagi do piłki doszedł „Nino”. Były zawodnik Tenerife oddał strzał, ale był to strzał doskonale marny. Chwilę później doskonałą akcję indywidualną przeprowadził Monreal – Bask na pełnej prędkości minął kilku rywali i zatrzymał się dopiero po brutalnym, skutkującym żółtą kartką, faulu Cejudo. W 16. minucie groźny strzał z ostrego kąta oddał kapitan Osasuny, Patxi Punal. Futbolówka minimalnie minęła słupek bramki Kameniego. Później swoich sił próbował również Timor, ale jego atomowe uderzenie było mocno niecelne.
Gospodarze wrócili do gry i zepchnęli Malagę do desperackiej momentami defensywy. Javad Nekounam w 23. minucie strzelał z tego samego miejsca co wcześniej Punal. Z podobnym, czyli marnym skutkiem. Andaluzyjczycy byli zupełnie stłamszeni. Dobrych kilka minut zajęło im przejście linii środkowej i dotarcie w pole karne Andresa Fernandeza. Oczywiście, nic z tego przejścia nie wynikło. Za to niedługo później bardzo groźnie głową uderzał Timor. Groźnie, ale też niecelnie. Mecz robił się coraz ciekawszy. W 34. minucie Cazorla miał doskonałą okazję, by pokonać golkipera gości. Asturyjczykowi w ostatniej chwili futbolówkę spod nóg wybił rozgrywający świetne zawody Damia. Parę chwil później w słupek trafił grający w Maladze wychowanek Osasuny, Nacho Monreal. Mało brakowało, a futbolówka wpadłaby w okienko. Jeszcze przed przerwą po serii rykoszetów gospodarze mogli pokonać Kameniego. Na przeszkodzie stanął brak umiejętności Cejudo, który zamiast strzelać, pośliznął się i podał do bramkarza. Mimo braku goli pierwsza połowa zdecydowanie mogła się podobać.










