Przed nami rewanżowe spotkania 1/4 finału Pucharu Króla. Już dzisiaj boje o półfinał stoczą Sevilla z Saragossą i Valencia z Realem Madryt. Jutro z kolei Betis mierzyć będzie się z Atletico Madryt, a Malaga z Barceloną. Czy dojdzie do wyczekiwanych Gran Derbi w 1/2 finału? Nic pewnego.

Zdecydowanie łatwiejsze zadania w rewanżowych pojedynkach czekają dwa madryckie zespoły. Zarówno Real, jak i Atletico wygrały pierwsze mecze na własnych stadionach po 2:0 i są bardzo bliskie awansu do dalszej rundy gier. „Królewscy” po raz kolejny stawią się dzisiejszego wieczora na Estadio Mestalla, które w minioną niedzielę przeżyło jedną z najbardziej bolesnych nocy w historii. Real – niby bez formy, niby skłócony w środku – przyjechał do Walencji i niemiłosiernie stłukł swojego rywala w zaledwie czterdzieści pięć minut. Sam Roberto Soldado przyznał, że było to „prawdziwe lańsko”. Nie sposób się z tymi słowami nie zgodzić. Gracze „Nietoperzy” zapewniają co prawda, że pucharowy pojedynek będzie całkowicie inny niż ten niedzielny, ale tak naprawdę losy awansu leżą tylko i wyłącznie w rękach gości z Estadio Santiago Bernabeu. Jose Mourinho zabiera ze sobą praktycznie najmocniejszy skład, jakim obecnie dysponuje. Nadal zawieszony jest Ramos, kontuzjowany Pepe, a decyzją trenera w Madrycie zostają także Marcelo, Kaka i trzeci bramkarz – Jesus. Sporo problemów ma także Ernesto Valverde, który przeciwko mistrzowi Hiszpanii nie będzie mógł wystawić między innymi najlepszego strzelca zespołu, Roberto Soldado. Oprócz Hiszpana kontuzjowani są także Fernando Gago, Jeremy Mathieu i Sergio Canales. Odrobienie dwóch bramek straty na pewno nie jest niemożliwe, ale chyba niewielu jest śmiałków, którzy postawiliby na awans walenckiej drużyny.
Jak już wspominaliśmy, w podobnej sytuacji co Real Madryt jest jego rywal zza między – Atletico. „Rojiblancos” bez większych problemów pokonali na własnym stadionie Betis 2:0 i na Benito Villamarin pojadą w bardzo dobrych nastrojach, zwłaszcza że „Los Beticos” w miniony weekend zaledwie zremisowali przed własną publicznością z Athletikiem Bilbao w meczu 20. kolejki La Liga. Największą bolączką trenera Diego Simeone jest bez wątpienia kontuzja Radamela Falcao, który do gry powróci dopiero w połowie lutego. Na szczęście dla Argentyńczyka będzie to jedyny nieobecny podczas starcia w Sewilli. Jeśli chodzi o gospodarzy, to Pepe Mel nie będzie mógł skorzystać z usług piłkarzy, którzy już od dłuższego czasu nie pomagali drużynie. Mowa o Aleksie Martinezie, Juanie Carlosie i Alejandro Pozuelo. Cała trójka ma być gotowa do gry dopiero w lutym. Goście z Madrytu udowadniali już, że nawet bez wspomnianego Falcao są w stanie walczyć o trzy punkty. W dobrej formie znajdują się między innymi Koke czy Diego Costa, a do pełni dyspozycji wraca chyba w końcu także Adrian Lopez. Atletico jest faworytem do awansu do 1/2 finału, jednak Betis bez wątpienia stać na pokuszenie się o niespodziankę. Jeśli Andaluzyjczycy szybko objęliby prowadzenie, na Benito Villamarin mogą dziać się istne cuda.












