Real pokonał Atletico 3:1 w pierwszy spotkaniu 1/4 Pucharu Króla. Pomimo, iż to goście po błędzie sędziego wyszli na prowadzenie, Real szybko odrobił straty i zdominował niemal cały przebieg derbowego pojedynku i jest zdecydowanym faworytem do awansu przed spotkaniem rewanżowym.
Ten pojedynek zapowiadał się niezwykle ciekawie – na Santiago Bernabeu doszło do madryckiego derbowego pojedynku. Zdecydowanym faworytem tego spotkania był zespół „Los Blancos”, który w ostatniej kolejce rozbił zespół Villarreal 4:2, a kosmiczną dyspozycją i hat-trickiem popisał się w tamtym spotkaniu Cristiano Ronaldo. Atleti z kolei zostało upokorzone w Alicante, gdzie przegrało 1:4 – po tamtym meczu trener Quique Flores musiał przepraszać kibiców „Los Colchoneros” za tamto spotkanie. W tym sezonie obie drużyny spotkały się już w spotkaniu ligowy – górą był Real, który wygrał po golach Ricardo Carvalho i Mesuta Oezila.

Mecz zaczął się od zdecydowanej dominacji „Królewskich”. Już w 4. minucie Ronaldo odegrał do Oezila, ten jednak uderzył z dziesięciu metrów tuż obok lewego słupka. Dwie minut później Benzema zostawił piłkę przed polem karnym Portugalczykowi, ten przełożył piłkę na lewą nogę, oszukując obrońcę, jednak jego strzał został zablokowany i rykoszet poleciał kilka metrów obok bramki. Jednak kiedy kibice zgromadzeni na Santiago Bernabeu spodziewali się pierwszego z kilku goli, jakie dziś strzelą ich ulubieńcy, to Atletico w 7. minucie wyszło na prowadzenie. Po podaniu z głębi pola na pozycji spalonej był Sergio Aguero, sędzia pozwolił jednak grać dalej, Casillas zdołał powstrzymać atakującego Argentyńczyka, piłka jednak spadła na drugi metr, gdzie najszybciej dopadł do niej Diego Forlan i wpakował ją do pustej siatki, uciszając cały stadion.
Szybko i dość niespodziewanie stracona bramka podziała bardzo mobilizująco – przez kolejne minuty Real bombardował bramkę De Gei kolejnymi strzałami – w 10. minucie Ronaldo pomylił się bardzo nieznacznie, minutę później ten sam piłkarz uderzył potężnie, ale wprost w bramkarza. Napór opłacił się w 14. minucie – z rzutu rożnego dośrodkował Di Maria, w polu karnym niczym koszykarz szykujący się do wsadu wyskoczył Sergio Ramos i po jego strzale głową piłka lobem wpadła w okienko – straty zostały odrobione. W 21. minucie Atletico miało swoją drugą i ostatnią sytuację bramkową w pierwszej części spotkania, ale tym razem sędzia zdołał już zauważyć pozycję spaloną gracza Atleti. Ta jedna sytuacja nie przerwała jednak istnego oblężenia bramki De Gei – w 23. minucie Carvalho po podaniu Benzemy uderzył na bramkę, jednak kolejną i nie ostatnią tego wieczora kapitalną interwencją popisał się młody bramkarz gości. W 28. minucie swoich szans próbował Di Maria, ale jego strzał zza pola karnego czubkami palców De Gea przeniósł nad poprzeczką. Jeszcze piękniejszą paradą popisał się w 30. minucie po strzale Ronaldo – to był zdecydowanie wieczór De Gei, któremu piłkarze Atletico zawdzięczali, że już do przerwy nie przegrywali kilkoma bramkami. Dość powiedzieć, że już po dwóch kwadransach gracze Realu oddali aż 14 strzałów. Jedynym negatywnym bohaterem pierwszej części spotkania był sędzia, który oprócz uznania gola ze spalonego popełnił także wiele innych błędów, szczęście w nieszczęściu że niemal po równo dla obu stron.











