To było tylko kwestią czasu. Beznadziejne rezultaty odnoszone przez Koronę Kielce pod wodzą Mirosława Smyły i malejące szanse na utrzymanie skłoniły władze klubu do pożegnania ze szkoleniowcem. Nowym opiekunem zespołu z Suzuki Areny został popularny wśród kibiców Maciej Bartoszek. Trener, z którym w kontrowersyjnych okolicznościach rozstano się niemal trzy lata temu, teraz ma uratować ekstraklasę w Kielcach.
Po przejęciu większościowego pakietu akcji klubu z Suzuki Areny przez nowego właściciela Koronę Kielce czekały daleko idące zmiany. Mało kto jednak przypuszczał, że nowy zarząd postanowi pożegnać się z dotychczasowym szkoleniowcem. Tym bardziej że Maciej Bartoszek miał wielki wpływ na zaskakujące wyniki odnoszone przez kielecki zespół. Włodarze nawet mimo imponujących rezultatów jeszcze w trakcie trwania sezonu oświadczyli jednak, że nie wiążą przyszłości z byłym trenerem Chojniczanki Chojnice.
– Zarząd Korona S.A. informuje, że po zakończeniu sezonu 2016/2017 z trenerem Maciejem Bartoszkiem zostanie rozwiązana umowa. Dziękujemy za dotychczasową pracę w Kielcach i życzymy dalszych sukcesów w karierze trenerskiej – poinformował na konferencji prasowej prezes klubu, Krzysztof Zając.
Decyzja wywołała falę kontrowersji. Tym bardziej że pod wodzą szkoleniowca Korona Kielce awansowała do grupy mistrzowskiej, dzięki czemu Maciej Bartoszek został wybrany trenerem sezonu w ekstraklasie.
Czas rewolucji
W letniej przerwie kadra zespołu przeszła prawdziwą rewolucję, co w kolejnych latach stało się niechlubną tradycją w klubie z Suzuki Areny. Nowym trenerem Korony Kielce wybrano natomiast Gino Lettieriego. Praca włoskiego szkoleniowca już na samym początku wywoływała jednak wiele kontrowersji. Metody trenera budziły ponadto niechęć zawodników, co obszernie opisywały media znad Wisły.
Skazywana na pożarcie Korona Kielce niespodziewanie pozytywnie zaskoczyła jednak ekspertów. Zespół z Suzuki Areny przez pierwsze półtora roku pracy szkoleniowca zadziwiał szczególnie pod względem taktycznym. Kilkukrotna zmiana ustawienia w trakcie spotkania nie stanowiła dla podopiecznych włoskiego trenera problemu. Korona Kielce grała w sposób nowoczesny. Szczególnie w defensywie, jako jeden z pierwszych zespołów, wprowadzając do ekstraklasy rozwiązania, które były już powszechnie stosowane w zagranicznych ligach.
Kolejne zmiany w kadrze negatywnie podziałały jednak na kielecki zespół. Koronę opuszczali ważni dla taktyki szkoleniowca gracze, a następcy nie prezentowali odpowiedniego poziomu. Co więcej pomysł na zespół stracił Gino Lettiri, co przełożyło się na niezadowalające rezultaty odnoszone przez kielecką drużynę. Beznadziejny start obecnego sezonu ostatecznie zakończył przygodę Włocha z klubem z Suzuki Areny.











