APOEL Nikozja ostatecznie przegrał na Stade Gerland z Lyonem 0:1. Cypryjczycy bronili się jednak bardzo dzielnie i nie można przekreślać ich szans w rewanżu. Bramkę na wagę zwycięstwa gospodarzy zdobył Lacazette.
Gospodarze dobrze wiedzieli, że od samego początku muszą ruszyć do ataku – i tak też zrobili. Niestety, pierwszą dogodną sytuację mieli dopiero w 9. minucie, kiedy na osiemnastym metrze sfaulowany został Lisandro Lopez. Do stojącej piłki podszedł Kim Kallstrom, ale uderzył w mur. Cztery minuty później Lacazette ładnie rozegrał piłkę przed „szesnastką” z Edersonem i to właśnie on oddał strzał z narożnika pola karnego, ale Chiotis nie miał z nim żadnego problemu. W kolejnych akcjach znowu to Ederson brał na siebie ciężar rozegrania akcji i rozprowadzał piłkę z jednej strony na drugą, jednak ciągle Lyonowi brakowało ostatniego podania, czego powodem był kompletny brak ruchu z przodu.

Pierwszą naprawdę dobrą, jeśli nie stuprocentową sytuację Lyon stworzył sobie w 25. minucie. W zamieszaniu w polu karnym piłka spadła pod nogi Reveillere’a, ale ten nie zdołał umieścić jej w siatce z zaledwie ośmiu metrów. Na usprawiedliwienie trzeba dodać, że w ostatniej chwili pod nogi rzucił mu się jeden z defensorów gości. Lyon naciskał jednak coraz mocniej i wydawało się, że w każdej kolejnej sytuacji może paść bramka. A to groźnie dośrodkowywał Bastos, a to z dystansu strzelali Lacazette, Lopez i Ederson – niestety, ciągle na Stade Gerland był bezbramkowy remis.
Gospodarzom wyraźnie spodobały się próby uderzeń z dystansu i w końcu mogły one przynieść wyczekiwany efekt. W 40. minucie do wybitej przed pole karne gości piłki dopadł Lacazette i oddał bardzo mocny strzał, który na rzut rożny udało się sparować Chiotisowi. Chwilę później w niezłej sytuacji w polu karnym znalazł się Lopez, napastnik Lyonu zakręcił dwoma defensorami rywala, ale nie zdołał zmieścić piłki pod poprzeczką bramki Chiotisa. Przed przerwą w końcu bramce Llorisa próbowali odpowiedzieć piłkarze z Nikozji, ale nie byli w stanie oddać choćby jednego strzału. Do przerwy na Stade Gerland kibice bramek nie oglądali.
Pierwsze fragmenty drugiej połowy mogły napawać optymizmem, jeśli chodzi o bramki. Już w pierwszej akcji po zmianie stron piękną prostopadłą piłkę otrzymał Ederson, bez problemu minął Chiotisa, jednak uderzoną futbolówkę sprzed linii bramkowej w ostatniej chwili wybił obrońca. Kilkadziesiąt sekund później APOEL groźno dośrodkowywał z rzutu wolnego z lewej strony, jednak nikt nie przeciął długo lecącej piłki, którą w efekcie wyłapał Lloris. Na kolejną bramkową okazję czekaliśmy do 54. minuty, kiedy to znowu gospodarze oddali strzał w dość przypadkowej sytuacji – piłka znowu bezpańsko spadła pod nogi Gonalonsa, jednak ten uderzył tylko w boczną siatkę.
W końcu nadeszła 58. minuta pojedynku, a wraz z nią piękny gol Lacazette’a. Do akcji ofensywnej wybrał się środkowy obrońca Lyonu Cris i dograł piłkę w pole karne francuskiego napastnika, który zszedł z nią do środka i strzałem za kołnierz Chiotisa wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Ci ani myśleli odpuszczać i chwilę później mogli zdobyć kolejnego gola, ale w dogodnej sytuacji samolubnie zachował się strzelec pierwszego gola i tym razem golkiper APOEL-u poradził sobie z jego próbą. Minęło ledwie kilka minut i Lyon znowu mógł podwyższyć, ale tym razem dobrej wrzutki z lewej strony nie wykorzystał Lisandro Lopez.
Choć to Lyon w dalszym ciągu był stroną przeważająca, to nie potrafił choćby w najmniejszym stopniu zagrozić przeciwnikowi. Ekipa ze Stade Gerland ograniczała się do dośrodkowań z bocznych sektorów boiska, z którymi bez problemu radzili sobie obrońcy gości. I to właśnie przyjezdni mieli w tym spotkaniu ostatnią, najlepszą sytuację. Na dwie minuty przed końcem groźnie sprzed pola karnego uderzył Manduca, ale końcami palców futbolówkę na rzut rożny wybił Hugo Lloris. APOEL próbował iść za ciosem i w końcówce przycisnął rywala, jednak nie był w stanie wykorzystać przewagi i dwóch rzutów rożnych. W końcu arbiter zakończył ten pojedynek – Lyon wygrał, jednak przed rewanżem niczego nie może być pewien, bo w cypryjskim kotle może zdarzyć się absolutnie wszystko.
brawo APOEL tak trzymać !
1:0 dla Lyonu ;)
może przewidział prażke i o to mu chodziło ;p
niezły mecz ale nic nadzwyczajnego
Dobrze ze apoel dal sobie rade haha. zmietli ich i
pokazali ze moga grac sobie w cyprze tylko