Górnik Zabrze wygrywa pierwsze od 2016 roku Wielkie Derby Śląska. Lukas Podolski zdobywa natomiast rozstrzygającą bramkę i udowadnia, że jest prawdziwym liderem. Ruch Chorzów zaczyna zaś tonąć w coraz większym marazmie – szósty mecz bez zwycięstwa z rzędu.
2763 dni musieliśmy czekać, by zespoły Górnika Zabrze i Ruchu Chorzów ponownie zmierzyły się ze sobą w ekstraklasie. Mecz określany mianem prestiżowego, z uwagi na historię rywalizacji, był bardzo ważny w kontekście ligowej tabeli.
Obie drużyny kiepsko zaczęły sezon. Wygrały tylko po razie (Górnik z Koroną, Ruch z ŁKS-em), grały mało atrakcyjny dla oka futbol i okupowały dolne rejony tabeli.
Mecz zapowiadał się tym bardziej ciekawie, że gospodarze u siebie w tej kampanii jeszcze nie wygrali, a gościom na wyjeździe również się to nie udało.
Jako że zdecydowano, że kibice Ruchu nie będą mogli wejść na obiekt przy Roosevelta, klub z Chorzowa wyszedł z ciekawą inicjatywą. Zaprosił swoich fanów na Cichą, gdzie zorganizowano strefę kibica i telebim, na którym można było obejrzeć Wielkie Derby Śląska. To pokazuje, jak ważny dla wszystkich był to mecz.
Powiem szczerze, że wiele słyszałem o atmosferze na derbach Śląska… ale że grając na wyjeździe Ruch odpali taki klimat i strefę na własnym obiekcie? Wow! Ponad 4 koła ludzi, ciągle doping, po prostu kosmos.
Dlatego właśnie miejsce uznanych klubów jest w Ekstraklasie. 🍻 pic.twitter.com/EBOLsrmUTA
— Maciek Krawczyk (@MagicKrawczyk) September 15, 2023
Ciężar gatunkowy
Wielkie Derby Śląska nie były wielkim widowiskiem. I można się w sumie tego było spodziewać. Po pierwsze, oba zespoły dotychczas nie grały ładnej piłki. Po drugie, był to mecz o zbyt dużej wadze gatunkowej.
Trenerzy Jan Urban i Jarosław Skrobacz ustawili swoje drużyny tak, by przede wszystkim zagrały na zero z tyłu. Stąd też Ruch przeszedł na ustawienie z czwórką obrońców, mimo że wcześniej głównie grał takim z trójką.
Przeciwnicy byli skupieni na szczelnym bronieniu i tylko wyczekiwali na swoją szansę. Potwierdza to liczba celnych strzałów. W całym spotkaniu było ich tylko cztery – trzy Górnika, jeden Ruchu.
Nie brakowało natomiast walki. Na boisku przez 90 minut popełniono aż 35 faulów. Siedem z nich ukarano żółtym kartonikiem. Trzy gospodarzy, cztery gości z Chorzowa.
Lukas Podolski – prawdziwy lider
Górnik Zabrze kiepsko zaczął sezon i to już zaznaczaliśmy. Słychać było wiele głosów, że w tych pierwszych kolejkach zabrzanom brakuje lidera. Najbardziej obrywało się oczywiście Podolskiemu, który w domyśle powinien nim być.
Mówiono, że Podolski to już nie to co kiedyś. Że już nie ciągnie za uszy zespołu jak w poprzednim sezonie. Liczby też najlepsze nie były – tylko jedna asysta w pierwszych siedmiu kolejkach.
A na przykład w przegranym meczu z Jagiellonią zmiana już w przerwie. Pokazała ona, że Lukas Podolski nie jest w Górniku nietykalny. A Jan Urban nie boi się zrezygnować z 38-latka w przypadku niepowodzeń.
Tym bardziej że przy Roosevelta sprowadzono Szymona Czyża. Ofensywny pomocnik, który może rotować z Podolskim.
Niemiec jednak dał o sobie znać w najważniejszym meczu w sezonie. Wziął drużynę Górnika na barki i poprowadził ją do zwycięstwa w Wielkich Derbach Śląska. Lukas Podolski był strzelcem jedynego gola. Ładne uderzenie lewą nogą. Ale ogólnie rozegrał dziś on bardzo dobre zawody.
LUKAS PODOLSKI! @GornikZabrzeSSA otwiera wynik w WIELKICH DERBACH ŚLĄSKA! ⚽
📺 Jak odpowiedzą goście? Mecz możecie oglądać w CANAL+ SPORT i CANAL+ online: https://t.co/4NSX4jC9yf pic.twitter.com/0zQrpT0T69
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 15, 2023
57 kontaktów z piłką. 38 celnych podań (86%). Trzy strzały, dwa celne. Pięć długich piłek. Najwyższa ocena w drużynie Górnika Zabrze.
„Poldi” udowodnił, że dalej jest liderem w pełnej krasie. I że mimo dojrzałego wieku dalej jest w stanie przesądzać o wynikach ważnych meczów. Cieszmy się, że mamy takiego piłkarza w naszej PKO Ekstraklasie.
Ruch Chorzów popada w marazm
122. Wielkie Derby Śląska przyniosły rozstrzygnięcie bardzo niekorzystne dla gości z Chorzowa. Ruch nie rozegrał dobrego meczu. Oddał rywalom prowadzenie gry i sam nie stwarzał większego zagrożenia pod ich bramką.
Ruch zanotował zatem szósty mecz bez zwycięstwa w lidze z rzędu. Chorzowianie mają na swoim koncie obecnie sześć oczek. Trzy remisy – ze Stalą Mielec, Piastem Gliwice i Wartą Poznań. Jedno zwycięstwo – z ŁKS-em w 2. kolejce. Niewykluczone więc, że po ósmej serii gier podopieczni Jarosława Skrobacza znajdą się pod kreską. Ruch zaczyna tonąć w marazmie. I szkoleniowiec „Niebieskich” nie bardzo zdaje się widzieć rozwiązanie.
Rotacja ustawieniem nie pomogła. Piłkarzami również nie za bardzo. Dodatkowo absencje, dziś Konrada Kasolika i Filipa Starzyńskiego. Transfer Miłosza Kozaka? Ciekawy. Ale minie jeszcze trochę czasu, zanim wejdzie on na swój optymalny poziom.
Być może Ruchowi brakuje lidera. Bo trudno w jego składzie znaleźć zawodnika pokroju Lukasa Podolskiego. To raczej grupa piłkarzy o podobnych umiejętnościach i statusie. Nie ma też gracza, który brałby na siebie ciężar gry. Może powinien nim być Tomasz Swędrowski? Do jego ostatnich występów można się jednak przyczepić. Dziś nieco ponad 20 kontaktów z piłką, sześć strat i przeciętny procent celnych zagrań.
– Takie mecze bolą. Na pewno można było pokusić się o więcej. Skończyło się, jak skończyło. Ta liga nie wybacza takich błędów, musimy o tym wiedzieć – powiedział po meczu szkoleniowiec „Niebieskich”.
Jedno trzeba zauważyć, Ruch ma coraz większe problemy i w pewnym sensie tonie w marazmie. Czy Jarosław Skrobacz jest fachowcem, który go wyłowi?