Podczas podwórkowych gierek niemal każdy z nas chciał zostać napastnikiem i strzelać decydujące bramki. Dorosły futbol weryfikuje jednak definicję atakujących jako graczy odpowiedzialnych wyłącznie za zdobywanie bramek. Choć w ostatecznym rozrachunku wciąż liczą się tylko gole, to odpowiedzialność za ich strzelanie rozłożona jest na wszystkich graczy z pola. Fakt ten utrudnia życie nie tylko defensorom, ale również napastnikom. Ofensywni gracze mają na swoich barkach znacznie więcej obowiązków i wykonują pracę, która często jest niezauważana.
Dobry start i powrót do rzeczywistości
Romelu Lukaku świetnie rozpoczął swoją przygodę w Manchesterze United, ale jego strzelecka passa prędzej czy później musiała dobiec końca. Belg bardzo dobrze spisywał się w starciach z nieco słabszymi rywalami i wraz z kolegami z drużyny wykorzystywał wszystkie błędy przeciwników. Kapitalny początek w klubie pozwolił Lukaku na złapanie ogromnej pewności siebie i odwrócenie uwagi od wysokiej kwoty, którą Manchester zapłacił za kartę zawodniczą Belga. Gdy jednak Lukaku przestał wykorzystywać niemal wszystkie dogodne okazje pod bramką rywala, to do głosu ponownie doszli jego krytycy…
Ograniczony i nieskuteczny w hitach
Zarzuty wobec Belga pozostają niezmienne od lat. Nie dysponuje on wyborową techniką i ma spore problemy z grą kombinacyjną. Od zawsze bazował głównie na walorach fizycznych, dlatego znacznie lepiej spisuje się w starciach ze słabszymi rywalami. O ile na tego typu argumenty można przymknąć oko, o tyle o podobny zabieg trudno, gdy mamy styczność z faktami. A właśnie takowymi są liczby, które jasno wskazują, że Lukaku nie potrafi strzelać w spotkaniach z czołowymi drużynami ligi. Problem ten był doskonale widoczny jeszcze za czasów gry Lukaku w Evertonie, jednak po transferze do Manchesteru United wielu ekspertów spodziewało się, że Belg zacznie trafiać również w kluczowych starciach. Początek tego sezonu pokazał jednak, że Lukaku wciąż ma pewien problem w meczach z klasowymi przeciwnikami.
Zawodzi nie tylko skuteczność
W dotychczasowych spotkaniach z TOP 6 Manchester United odnosił mieszane rezultaty. Ekipa Mourinho potrafiła ograć na własnym obiekcie Tottenham, ale nie zdobyła choćby bramki w wyjazdowych starciach z Chelsea i Liverpoolem. Ogółem we wszystkich tych spotkaniach Manchester trafił do siatki rywala zaledwie raz, autorem bramki był zaś Martial. Choć wszyscy podopieczni Mourinho nie rozgrywali najlepszych partii, to krytyka w dużej mierze skupiała się na osobie Romelu Lukaku, który miał ogromny problem nie tylko ze skutecznością, ale nawet z dochodzeniem do sytuacji bramkowych.
Jak żyć, panie trenerze?
Takiej, a nie innej dyspozycji Lukaku w ligowych hitach w dużym stopniu winny jest sam Mourinho i preferowany przez niego styl gry. Belg nie jest zawodnikiem, który w pojedynkę wypracuje sobie dogodne sytuacje bądź po akcji kombinacyjnej rozpocznie groźny kontratak. Gdy Lukaku nie ma wsparcia kolegów, staje się całkowicie bezużyteczny. W spotkaniach z Chelsea i Liverpoolem Mourinho decydował się na wyjątkowo defensywne nastawienie, przez co jego zespół miał ogromne problemy ze stworzeniem sobie sytuacji bramkowych. Cierpiał na tym głównie Lukaku, któremu znów dostało się za słaby występ w meczu z topowych przeciwnikiem.











