Kolumbijski snajper rozgrywa znakomity sezon. Do ostatniej chwili będzie walczył z klubem z Bergamo o ligowe podium i tytuł króla strzelców Serie A dla siebie. Jednak dzisiaj Atalanta potrzebuje go do innej misji – eliminacji Realu Madryt. Trzeba odrabiać straty, dlatego Luis Muriel może być dzisiaj na świeczniku.
Snajper Atalanty z pewnością wie, że ten wieczór na Bernabeu nie musi być stracony dla jego klubu. Przecież w pierwszym meczu przegrali tylko 0:1, grając przez większą część meczu w osłabieniu po czerwonej kartce Freulera. To wszystko mogło spowodować, że obraz pierwszego spotkania został lekko zamazany. Włoska drużyna musiała się skupić przede wszystkim na stawianiu zasieków obronnych, a nie atakowaniu. Tym razem Luis Muriel powinien dostać wsparcie od kolegów. Jednak Muriel nie zawsze był potulnym chłopcem czy profesjonalistą i nikt by nie postawił, że tak się stanie.
Zmiana w dojrzałego snajpera
W tym sezonie to on gwarantuje bramki dla drużyny Gasperiniego. Po raz kolejny potwierdził to w ostatniej potyczce ligowej ze Spezią, gdzie strzelił bramkę na 2:0 dla Atalanty. Jego statystyki w tym sezonie są imponujące. Zawodnik ten wystąpił w tym sezonie łącznie w 35 meczach, w których zanotował już 19 bramek i dziewięć asyst. W samej Serie A ustrzelił zaś 16 goli w 25 grach, taki wynik powoduje, że liczy on się w wyścigu o tytuł króla strzelców.
Gorzej wiedzie mu się w Champions League, gdzie zanotował dwa trafienia w sześciu występach. Jednak sam Kolumbijczyk po ostatnim meczu ligowym wierzy, że ta passa się odmieni. Wspominał o tym w jednym z pomeczowych wywiadów zapytany o swój „taniec” po zdobyciu bramki.
Sam Luis Muriel wskazywał w dalszej części rozmowy, że to właśnie osiągnięcie dojrzałego jak na piłkarza wieku pomogło mu osiągnąć taką formę. Dokładne słowa kolumbijskiego bombardiera to: – Teraz mam 30 lat i czuję się bardziej dojrzały, pracuję lepiej i poważniej, biorę przykład od innych osób. To właśnie ta zmiana, większy profesjonalizm ma stać za rozkwitem formy bombardiera Gasperiniego. Wcześniej, jak sam to wielokrotnie przyznawał, zdarzało mu się zabawić, nie prowadzić sportowego trybu życia. To liczba nabytych „wiosen” miała wzbudzić u niego chęć lepszej pracy nad sobą. Oszlifowania swojego talentu i pokazania go światu.











