25 stycznia, rok 2002. Losowanie grup eliminacyjnych do mistrzostw Europy 2004 odbywające się w Portugalii. Reprezentacja Łotwy losowana jest z czwartego koszyka. Trafia do mocnej grupy ze Szwecją oraz Polską, drużynami, które zagrają na mundialu w Korei i Japonii. Z trzeciego koszyka wylosowano Węgry, a outsiderem grupy zostało San Marino. W tamtym momencie jeszcze nikt nie wiedział, że Łotwa zostanie największą niespodzianką tych eliminacji.
Podczas losowania Łotwa znajdowała się na 31. miejscu rankingu UEFA i nikt o zdrowych zmysłach nie wskazałby jej jako faworyta do wyjścia z grupy. Zwłaszcza że jeszcze w poprzednich eliminacjach do mistrzostw świata 2002 w Korei i Japonii Łotwa zajęła przedostatnie miejsce w grupie… przed najsłabszą drużyną w Europie, San Marino.Nawet w starciu z tym zespołem nasi wschodni sąsiedzi nie potrafili zdobyć kompletu punktów. Jeden mecz wygrali skromnie 1:0, natomiast w drugim na stadionie klubu Skonto Ryga padł remis 1:1. Dzień później trener Łotyszy, Gary Johnson, został zwolniony. Jego miejsce zajął dotychczasowy asystent, Aleksandrs Starkovs, ojciec sukcesu Skonto Ryga, z którym jedenaście razy z rzędu sięgnął po mistrzostwo kraju.
Historyczne eliminacje
Starkovs dokończył eliminacje (trzy porażki) i zaczął przygotowania do następnych. Zaufał piłkarzom, których prowadził w Skonto Ryga. Byli to gracze z dużym bagażem doświadczenia, lubiący się i rozumiejący na boisku, co miało być ich głównym atutem. Dostępu do bramki miał strzec Aleksandrs Kolinko grający w Crystal Palace, w środku pola miał rządzić Vitalijs Astafjevs i Marians Pahars, który grał w Southampton. Za zdobywanie bramek miał być odpowiedzialny Maris Verpakovskis. Przygotowanie mentalne, pewność siebie oraz charakter do gry miały nadrabiać braki w umiejętnościach piłkarskich.
Już na samym początku eliminacji Łotwa zadziwiła piłkarski świat. Z reprezentacją Szwecji, w której składzie grał między innymi 21-letni Zlatan Ibrahimović, padł bezbramkowy remis. Następny mecz również okazał się sporą niespodzianką. Na stadionie Legii Warszawa reprezentacja Łotwy po golu strzelonym zza pola karnego przez Jurisa Laizansa wygrała z Polską 1:0.
W ostatnim starciu w roku kalendarzowym Łotysze mieli sporo szczęścia, gdy w ostatnich minutach spotkania piłkę do własnej siatki skierował obrońca San Marino, Carlo Valentini. Była to jedyna bramka w tym meczu. Dzięki zdobytym siedmiu punktom reprezentacja Łotwy sensacyjnie przewodziła grupie D. Po kolejnym zwycięstwie nad San Marino (3:0) przyszły dwie porażki – z Węgrami (1:3) oraz Polską (0:2). Udany rewanż nad ekipą „Madziarów” (3:1) pozwalał wierzyć Łotyszom w możliwość powalczenia w barażach.
Ostatnim przeciwnikiem na drodze „Sarkanbaltsarkani” (przydomek drużyny reprezentacyjnej) była Szwecja. Ekipa prowadzona przez Larsa Lagerbäcka miała zapewnione pierwsze miejsce w grupie, co w pewien sposób mogło zaburzyć koncentrację wśród Szwedów i pozwolić Łotyszom wywalczyć korzystny rezultat (do drugiego miejsca w grupie wystarczał remis). Bramka w 22. minucie zdobyta przez jedną z gwiazd reprezentacji, Marisa Verpakovskisa, była jedyną w tym spotkaniu. Sensacyjne zwycięstwo na wyjeździe ze Szwecją pozwoliło wejść do baraży, gdzie przeciwnikiem miał być brązowy medalista mistrzostw świata z 2002 roku, Turcja.











