Nicklas Bendtner. Czasami można odnieść wrażenie, że tyle wystarczy, aby czytelnicy zrozumieli przekaz. Gdy słyszy się imię i nazwisko tego pana, więcej po prostu nie trzeba. Rosły Duńczyk od roku broni barw VfL Wolfsburg, do którego trafił po tym, jak wygasł jego kontrakt z Arsenalem. Dla popularnego „Lorda” kolejny sezon to już najprawdopodobniej ostatni dzwonek, aby uratować swoją świetnie zapowiadającą się karierę.
Premierowy rok w Niemczech w wykonaniu 27-letniego napastnika trudno nazwać udanym. Zagrał w 28 meczach, w których zdobył 5 bramek. Zwrócił na siebie uwagę jeszcze przed rozegraniem choćby jednego spotkania w Bundeslidze. Zasłynął nietypowym wyborem numeru na koszulce. Na oficjalnej prezentacji pod jego nazwiskiem na stroju widniała trójka. Decyzja ta zdziwiła fanów i dziennikarzy, jednak sam zainteresowany spokojnie wytłumaczył, iż namówiła go do tego mama. W taki oto sposób Bendtner przeszedł do historii ligi niemieckiej, ponieważ wcześniej żaden inny napastnik nie postanowił grać z tak niskim numerem.

To nie był pierwszy raz, kiedy Nicklas zapisał się złotymi zgłoskami na kartach historii. Rzesza fanów Arsenalu zapamięta jego hat-tricka przeciwko FC Porto w Lidze Mistrzów, był to bowiem pierwszy taki wyczyn w europejskich pucharach na nowym stadionie „Kanonierów”, Emirates Stadium.
Czym byłby jakikolwiek tekst o Bendtnerze bez retrospekcji jego zachowania podczas Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie. Po strzeleniu gola Portugalii zdjął spodenki, a dziesiątkom tysięcy widzów na stadionie i milionom przed telewizorem ukazały się jego bokserki, na których widniała reklama firmy bukmacherskiej „Paddy Power”. Za popis ten Bendtner został ukarany grzywną w wysokości 100 tysięcy euro, ale całość, oczywiście, pokryła wyżej wspomniana spółka.

W obecnej chwili po talencie 68-krotnego reprezentanta Danii pozostały już tylko strzępy. W Londynie miał pewien okres, w którym bardziej czarował na boisku, aniżeli poza nim. Później jednak było już tylko coraz gorzej. W sierpniu 2012 roku został wypożyczony z Arsenalu do Juventusu Turyn, który dojrzał w nim potencjalne wzmocnienie. W stolicy Piemontu na placu gry pojawił się tylko 11 razy i nie zdobył żadnej bramki. W międzyczasie po raz kolejny trafił na okładki gazet. Jadąc autem pod wpływem alkoholu… nie trafił we właściwy pas, co wzbudziło podejrzenia tamtejszej policji. Jechał pod prąd tak długo, aż w końcu służby mundurowe zdecydowały się go zatrzymać. Kara? 6 miesięcy zawieszenia w reprezentacji.
W Wolfsburgu w niego wierzą i dają mu duży kredyt zaufania. Wprawdzie trener „Wilków’’ Dieter Hecking zdołał już skrytykować Bendtnera za jego podejście do treningów i obowiązków piłkarza, ale jednocześnie zapewnił, iż Nicklas wciąż znajduje się w jego planach.










