Początek sezonu w wykonaniu ŁKS-u przyprawiał o nieukrywaną ekscytację. Po dwóch meczach drużyna Kazimierza Moskala miała na swoim koncie cztery punkty, pokazując przy tym dobry, ofensywny futbol. W klubie nikt nie nie chciał słyszeć o grze wyłącznie o utrzymanie. Nadchodziła bowiem nowa jakość w rodzimej lidze. Niestety, rzeczywistość okazała się dla beniaminka brutalna. Były to jedyne punkty zdobyte do tej pory, a za nami już dziewięć kolejek PKO Ekstraklasy… Co więc stało się z drużyną z Łodzi?
Każda drużyna przeżywa lepsze i gorsze chwile. Sytuacja ŁKSu niebezpiecznie się jednak przedłuża. Aż siedem kolejek bez choćby jednego punktu może martwić. Tym bardziej, że ekipa z Łodzi prezentuje się coraz gorzej. Ma najwięcej straconych bramek ze wszystkich drużyn i zamyka tabelę najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Co jest w tym wszystkim ciekawego? Fakt, że ŁKS nie odstaje tak bardzo od rywali, jak wskazywałyby na to wyniki.
Statystyki nie grają?
W sześciu z siedmiu ostatnich spotkań, notabene przegranych, ŁKS przeważał w statystyce posiadania piłki w meczu. Utwierdza to w przekonaniu, że dłuższe granie piłką nie zawsze przekłada się na korzystny wynik. „Rycerze Wiosny” są więc tego idealnym przykładem. Chcą narzucić rywalom własny styl, starają się z uwagą kreować ataki pozycyjne. Do takiej gry potrzeba jednak mocnej obrony, narażonej na kontry, oraz skutecznych egzekutorów w ofensywie. Defensywa ŁKS-u wyraźnie kuleje, zaś w ataku jeden Łukasz Sekulski sytuacji nie uratuje. Tym bardziej, że w ostatnim meczu nie zagrał z powodu kontuzji.
Druga linia też nie porywa. W prawdzie Pirulo stara się „czarować”, ale nic z tego nie wynika. Dwucyfrowa liczba udanych dryblingów potwierdza po raz kolejny, że statystyki nie grają. Dani Ramirez nie spełnia pokładanych w nim nadziei, a Piątek notuje sporo strat w środku pola. To tylko przykłady zawodników, których z pewnością stać na znacznie więcej.
Kompromitacja z Arką
Ostatnie spotkanie beniaminka z Łodzi przyprawia o spory ból głowy. Meczu z Arką nie można nazwać porażką – to po prostu kompromitacja. Bez zbędnego owijania w bawełnę, Kazimierz Moskal potwierdził bieg wydarzeń na konferencji prasowej. Takie mecze obniżają morale drużyny i nie ułatwiają wyjścia z impasu. Brak jakichkolwiek argumentów w ofensywie, pasywna, bezbarwna gra, do tego katastrofalne błędy w obronie. Wszystko w całości wyglądało jeszcze gorzej. Drużyna Arki wyglądała przy ŁKS-ie. jak profesor, który powoli punktuje słabości swojego ucznia.











