Tomasz Lipiński, dziennikarz tygodnika „Piłka Nożna” i komentator Canal+, podzielił się swoją opinią na kilka tematów. Mówił głównie o polskich piłkarzach związanych z Serie A i poruszył wiele ciekawych wątków.
Jak się zaczęła Pana praca w Canal+?
Był to 1998 rok. Canal+ akurat wykupił prawa do ligi włoskiej i zadzwonił do mnie Janusz Basałaj. Byłem wtedy w redakcji „Piłki Nożnej” i zapytał mnie, czy bym chciał pracować przy lidze włoskiej, wówczas jeszcze ze śp. Robertem Rymarowiczem. Następnie, trzy, cztery dni po tym telefonie, był mecz Napoli – Juventus ze studiem i bezpośrednią relacją. Najpierw były transmisje raz na miesiąc, później coraz częściej – tak to się wszystko potoczyło. Już trochę lat minęło, ale wszystko zaczęło się od Janusza Basałaja.
Jak Pan sobie radzi z tym, że nie ma Serie A w ofercie Canal+?

Radzę sobie. Jakoś to przeżyłem i przebolałem. Jednocześnie żyję nadzieją, że się to kiedyś zmieni. Na razie rozgrywki śledzę zupełnie prywatnie. Oglądam mecze, staram się być na bieżąco i czytać. Życie toczy się dalej, ja zajmuję się teraz ligą polską i innymi sprawami. Specjalnie nie płaczę z tego powodu.
Od kiedy interesuje się Pan ligą włoską?
Od dzieciństwa. Najwcześniej był to rok 1982, w którym Zbigniew Boniek tam wyjechał. Kiedy grał w Juventusie, wzmogło się moje zainteresowanie. Później zbiegło się to z mistrzostwem świata dla Włochów. Później zacząłem się uczyć języka itd.
Jakie wskazówki dałby Pan tym, którzy chcą iść w Pana ślady?
Trzeba mieć przede wszystkim pasję i ją rozwijać, bo to jest najważniejsze. Należy znaleźć pasję oraz zainteresowania i drążyć to. Najważniejsza jest pasja. Jeśli się ją ma, to później wystarczy odrobina szczęścia i ludzie, którzy pomogą nam realizować cele. Nic więcej nie trzeba.
Ostatnio spekuluje się, że Paweł Wszołek i Bartosz Salamon są w kręgu zainteresowań Milanu. Uważa Pan, że ci piłkarze poradziliby sobie w ekipie „Rossonerich”?
Salamon lepiej by sobie poradził. Po pierwsze, na jego pozycji w Milanie jest w tej chwili mniejsza konkurencja. Po drugie, ma już otrzaskanie we Włoszech, jest tam ponad pięć lat. Wyjechał jako bardzo młody chłopak i ma tam bardzo wysokie notowania. Zatem trudno jest mi powiedzieć, czy on teraz w Milanie by grał. Paweł Wszołek to duży znak zapytania. Jest to piłkarz, który ma duże możliwości i we Włoszech może by się podobał, bo gra z rozmachem i bez kompleksów. Ma taki zadatek na bycie Roberto Donadonim w dawnym stylu, ale trudno cokolwiek spekulować na ten temat. W Salamona mocno wierzę i jest on bliżej sukcesu niż w przypadku Wszołka.













