Po niesłychanie emocjonującym i pełnym walki meczu Lille zremisowało na własnym stadionie z Sochaux 2:2. Na murawie Stadium Lille-Metropole zobaczyliśmy trzech reprezentantów Polski, a niesłychanym trenerskim nosem wykazał się szkoleniowiec gości – obie bramki dla zespołu „Les Lionceaux” zdobyli rezerwowi: Cedric Bakambu i Sloan Privat. Emocji i goli nie zabrakło też w innych sobotnich meczach 6. kolejki Ligue 1.

Najbardziej interesująco wśród sobotnich meczów Ligue 1, przynajmniej z perspektywy polskiego kibica, zapowiadało się starcie pomiędzy Lille i Sochaux. W kadrze mistrza Francji są Ireneusz Jeleń i Ludovic Obraniak, w zespole gości gra Damien Perquis, który w meczu kadry z Niemcami zadebiutował w biało-czerwonych barwach. I to właśnie Perquis, jako jedyny z wymienionej wcześniej trójki, pojawił się na Stadium Lille-Metropole od pierwszej minuty.
Pierwsza część meczu nie zachwyciła. Zespołem dominującym była drużyna „Les Dogues”, ale ani król strzelców ubiegłego sezonu Ligue 1, Moussa Sow, ani motory napędowe na skrzydłach „Mastiffów”, Joe Cole i Eden Hazard, nie potrafili znaleźć recepty na pokonanie Teddy’ego Richerta. Ta sztuka udała się dopiero po przerwie, a golkipera gości pokonał Benoit Pedretti. Były gracz Auxerre strzałem głową wykończył doskonałą indywidualną akcję Hazarda. Belg zabawił się z rywalami w polu karnym i wrzucił piłkę wprost na głowę Pedrettiego, który otworzył wynik meczu.
Kolejne minuty stały pod znakiem mniej przyjemnych zdarzeń. Najpierw zespół gospodarzy osłabił Mathieu Debuchy, który wyleciał z boiska za drugą żółtą kartkę. Chwilę później nieszczęście spotkało gracza Sochaux – Brazylijczyka Carlao, który z powodu kontuzji na noszach opuścił boisko.
Czerwona kartka dla Debuchy’ego była także nieszczęściem dla Ireneusza Jelenia. W momencie, w którym Francuz opuścił boisko, stało się niemal jasne, że Polak szybko na płycie Stadium Lille-Metropole się nie pojawi. Rudi Garcia zareagował natychmiastowo i ściągnął z boiska Moussę Sowa i postanowił przede wszystkim bronić wyniku.
W 69. minucie okazało się, że nieszczęście Carlao w pewnym sensie okazało się zbawienne dla zespołu Sochaux. Indywidualną akcję przeprowadził Ryad Boudebouz, a jego podanie na wyrównującą bramkę zamienił wprowadzony za Carlao Cedric Bakambu. Niespełna dziesięć minut później negatywnym bohaterem meczu został sędzia – pan Jean-Charles Cailleux. Arbiter podyktował rzut karny dla Lille w sytuacji, w której gospodarzom należał się rzut wolny pośredni z pola karnego za zagranie „nakładką” obrońcy Sochaux. „Jedenastka” stała się jednak faktem, a takiej szansy na zmianę wyniku nie zmarnował Hazard, który pewnie pokonał Richerta.











