Liga Narodów czy puchar Myszki Miki?


Najbardziej bezsensowne rozgrywki w piłce nożnej?

17 października 2018 Liga Narodów czy puchar Myszki Miki?

Liga Narodów, szumnie zapowiadane rozgrywki o prestiż(?) i kasę szybko zamieniły się w ból zębów wielkich gwiazd i trenerów klubowych. Niektórzy mówią wprost, że mało ich interesuje ten pomysł UEFA. Inni ubierając wypowiedzi w ładne słówka, określają rozgrywki jako przygotowanie do eliminacji Euro 2020. Wyczuwa się jednak w tym wszystkim banalnie proste pytanie – komu potrzebny ten wrzód na d...?


Udostępnij na Udostępnij na

Liga Narodów z założenia miała być małą rewolucją w systemie rozgrywek w Europie. Wykreślić z kalendarza nudne i mało interesujące mecze towarzyskie. Wprowadzić ligowy element rywalizacji do meczów reprezentacji narodowych (awans,spadek) oraz stworzyć wielką szansę dla najsłabszych federacji na uzyskanie awansu do Euro 2020. Oczywiście dochodził do tego nieodzowny element prawdziwej, sportowej rywalizacji, czyli wielki szmal. Zwycięzca Final Four Dywizji A zgarnie 7,5 mln euro. Jednak same zasady nie są takie proste, jak się może wydawać.

O co chodzi w Lidze Narodów?

System jawił się jako przejrzysty. Czyżby? Zajrzyjmy do regulaminu.

Pierwsza edycja Ligi Narodów będzie dawała przepustkę na finały Euro 2020. Stanie się tak, ponieważ każda z lig będzie miała jedną „dziką kartę” na mistrzostwa Europy. O dziką kartę powalczą zwycięzcy poszczególnych grup w marcu 2020 roku. W przypadku kiedy zwycięzca danej ligi zagwarantuje sobie grę na Euro w eliminacjach, wówczas „dzika karta” przypadnie najlepszej drużynie z danej dywizji Ligi Narodów, która nie zdołała przebrnąć eliminacji do Euro 2020. Jeżeli wszystkie drużyny z którejś dywizji zapewnią sobie udział w ME w eliminacjach, wówczas „dzika karta” przejdzie na konto niższej dywizji.

Niby proste, chociaż wielu kibiców ma problemy ze zrozumieniem, a gwiazdy piłki nożnej udzielają takich wypowiedzi jak ta poniżej:

Nie wiem o co chodzi. Dla mnie to nie są mecze o coś. Robert Lewandowski o Lidze Narodów

Jasny przykład na to, że idea Ligi Narodów nie przemawia do niektórych topowych graczy. Dla nich to po prostu kolejne mecze, które trzeba rozegrać, a niektórzy jak Cristiano Ronaldo po prostu odmówili występów, zasłaniając się potrzebą odpoczynku. Przeciwko Lidze Narodów opowiadają się też trenerzy czołowych klubów europejskich. Juergen Klopp ostentacyjnie wyraził swoje zdanie, twierdząc:

To najbardziej bezsensowne rozgrywki w piłce nożnej!

Okiem eksperta

Idąc tropem tych wypowiedzi, postanowiłem zasięgnąć opinii piłkarskiego eksperta Aleksandra Bernarda zajmującego się w szczególności włoskim futbolem. Poruszył on kilka bardzo ciekawych kwestii na temat Ligi Narodów, odpowiadając na moje pytania.

Czy Twoim zdaniem Liga Narodów to tylko kolejne komercyjne rozgrywki na chwałę UEFA?

Na razie widać, że Liga Narodów jest strasznie niedopracowanym pomysłem UEFA. Do niższych dywizji spadają Polska, Niemcy czy Chorwacja. Z punktu widzenia sponsorów to bardzo zła informacja, ponieważ dojdzie do strasznej dysproporcji. Prawa telewizyjne też będą kosztowały znacznie mniej. Prezes Boniek nie bez kozery powiedział, że prawdopodobnie zasady w nowej edycji zostaną zmienione. Mogą tu wynikać pewne niejasności.

Jak odniesiesz się do wypowiedzi Juergena Kloppa, że LN przeszkadza klubom w cyklu treningowym?

Zgadzam się z trenerem Kloppem. Dla wielu szkoleniowców i kibiców Liga Narodów jest cyklem meczów towarzyskich ze sztucznie napompowaną stawką. Absolutnie nie dziwi mnie, że trenerzy klubowi proszą selekcjonerów o odpoczynek dla swoich piłkarzy. To oczywiste, że nikt nie chciałby stracić kluczowego piłkarza w tym momencie sezonu.

Czy umożliwienie awansu do Euro poprzez Ligę Narodów dla kopciuszków piłkarskiej Europy po prostu zaniża wartość ME, w których i tak gra za wiele reprezentacji?

Tak, to prawda, poziom wtedy będzie zdecydowanie mniejszy, ale takie europejskie kopciuszki mogą nie mieć innej szansy na zagranie na wielkiej imprezie. Wszystko teraz sprowadza się do tego, że coraz więcej takich drużyn będzie miało zwiększone szanse na awans. Podobnie zresztą z mistrzostwami świata – tych reprezentacji (szczególnie piłkarsko słabszych) na wielkich imprezach będzie coraz więcej.

Osobiście zauważyłem, że część gwiazd czy selekcjonerów twierdzi, że LN ich nie interesuje, ale mówi to po porażkach (Chorwacja, Polska). Jakie jest Twoje zdanie?

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dla niektórych reprezentacji Liga Narodów jest odpowiednim momentem na testy (chociażby nasza kadra pod wodzą Brzęczka), a dla innych poważnymi rozgrywkami. Sergio Ramos powiedział, że marzy o wygraniu Ligi Narodów i nie ma problemów ze zmotywowaniem się na takie mecze. Wzór profesjonalizmu.

Każdy podchodzi do takich meczów i do takich rozgrywek indywidualnie. Rodrigo Moreno potrafił w trzy minuty opowiedzieć w radiu na temat całego systemu rozgrywek, koszyków i spadków do niższych dywizji. Gareth Southgate zwołał specjalne spotkanie, gdzie wyjaśniał swoim zawodnikom, na czym te rozgrywki polegają. Z kolei Timo Werner kompletnie nie wie, o co w tym chodzi, a Robert Lewandowski uznał, że to nie są dla niego mecze o stawkę. Nam, kibicom, pozostaje tylko przecierać oczy ze zdumienia, że kapitan naszej kadry narodowej nie potrafi się zmotywować na mecze z orzełkiem na piersi.

Hit czy kit

Ciekawe, wyważone odpowiedzi naszego eksperta pokazują, że Liga Narodów UEFA wywołuje wiele dyskusji. Kolejny pomysł europejskich władz futbolowych, które próbują znaleźć złoty środek na uatrakcyjnienie kalendarza rozgrywek w Europie. Nie wszystkim to w smak, dochodzą kolejne spotkania o, co by nie mówić, stawkę. Trudno jest utrzymać koncentrację na odpowiednim poziomie, a kibice wielu reprezentacji nie zniosą gry na alibi, wymagają wręcz od swoich idoli maksimum zaangażowania, czego przykładem są porażki reprezentacji Polski, Niemiec czy Chorwacji. Wypowiedzi jak ta w stylu Roberta Lewandowskiego wywołują wielką burzę i co by nie mówić, kapitan naszej reprezentacji swoją oceną Ligi Narodów sympatyków sobie nie przysporzył. Zadajemy sobie pytanie: jaka byłaby reakcja RL9 w przypadku wygranych i awansu do turnieju finałowego?

W podobnym tonie słychać komentarze w Chorwacji, gdzie również po przegranych spotkaniach deprecjonuje się ich znaczenie, twierdząc, że najważniejsze są eliminacje do Euro. Próbuję spojrzeć na to chłodnym okiem i twierdzę, że to jest próba usprawiedliwiania blamażu czy to w przypadku naszej reprezentacji, czy w przypadku Chorwatów. Nie chcę tutaj prorokować, daleki od tego jestem, ale już w grudniu może podnieść się płacz i lament wśród wielu oficjeli czy piłkarzy, bo możemy spaść do drugiego koszyka przy losowaniu grup eliminacyjnych mistrzostw Europy.

Zatrzymałem się na dłużej, co logiczne, przy sytuacji reprezentacji Polski. Zrobiłem to, aby na tym przykładzie pokazać, że Liga Narodów wywołuje skrajne reakcje. Z jednej strony totalna ignorancja ze strony prezesa PZPN, selekcjonera czy kapitana, z drugiej widmo braku rozstawienia w losowaniu eliminacji Euro 2020, co może odbić się czkawką (oby nie).

Gibraltar na Euro? UEFA zaprasza

Inaczej wygląda sytuacja w słabszych federacjach, gdzie Liga Narodów wywołuje ogromne zainteresowanie. Oglądając skróty wielu spotkań, widząc radość po zwycięstwie reprezentacji Gibraltaru, można przyklasnąć idei UEFA. Dywizja C, a w szczególności Dywizja D mają w składzie federacje, które na awans na wielką imprezę w klasycznych eliminacjach nie mają szans. To dla nich autostrada do nieba, możliwość gry z najlepszymi i wielka, co by nie mówić, kasa. W słabszych piłkarsko krajach o zasadności Ligi Narodów nie dyskutuje nikt. Wszyscy są na tak.

Czy jest więc sens rozgrywania Ligi Narodów? Jeszcze wiele razy będziemy się wypowiadać na ten temat i zawsze dyskusje będą burzliwe. Odbiór jest ze wszech miar różny i sprecyzowanej odpowiedzi nie ma. Myślę jednak, że patrząc na pełne trybuny na większości spotkań, dla typowego kibica, który kupuje bilet na mecz i zdziera gardło, naiwnie wierząc, że jego idole grają o pełną pulę, jest to projekt trafiony. Więcej emocji wywołuje pojedynek o coś niż spotkanie towarzyskie o paczkę gum balonowych.

Naszym zdaniem po dopracowaniu formuły Liga Narodów na stałe zagości w kalendarzu europejskich rozgrywek bez względu na to, czy ktoś rozumie, o co chodzi, czy nie. Kolejne dziecko UEFA na razie chyba ma się dobrze, a z czasem powinno wydorośleć i nabrać znaczenia. Europejska federacja zaryzykowała wiele, ale jest ryzyko, jest zabawa.

A jeśli jeszcze ta zabawa przynosi wymierne korzyści, to z pewnością bal będzie trwać.

Komentarze
persoo (gość) - 3 lata temu

Najgłupsze rozgrywki jakie wymyślili. Puchar Gucia :D powinni to zbojkotować.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze