Za nami pierwsza z siedmiu dodatkowych kolejek T-Mobile Ekstraklasy. Doszło w niej do zmiany lidera, a na dole tabeli zrobiło się tłoczno jak w sklepie przed majówką. Oto osiem spostrzeżeń po 31. kolejce naszej rodzimej ligi.
1) Korona Kielce 0:2 Ruch Chorzów (Starzyński 45′, Zieńczuk 83′)
W zapowiedzi kolejki pisaliśmy, że brak Dejmka może wyjść Koronie na dobre. Wszystko jednak zweryfikowało boisko. Ruch Chorzów był o klasę lepszy od kielczan, nie pozostawiając złudzeń, kto powinien zdobyć trzy punkty. Jeśli chodzi o dwóch wspominanych lewych obrońców Korony – zarówno Sylwestrzak, jak i Leandro nie wyróżnili się niczym szczególnym. W Koronie brakło kogoś takiego, kim był Filip Starzyński dla chorzowian. 23-letni rozgrywający notuje ostatnio dobry czas, w jego grze widać coraz więcej tego blasku, który swego czasu zaowocował powołaniami do kadry Nawałki. Z taką grą Ruch bez problemu powinien utrzymać się w ekstraklasie. Na uwagę zasługuje pierwsza w tym sezonie ligowym bramka Marka Zieńczuka. Chorzowski weteran, któremu zdarzały się sezony z dwucyfrową bramkową zdobyczą, potrzebował aż trzydziestu meczów, by móc cieszyć się z gola. W Koronie najmocniej zawiódł jej lider, czyli Olivier Kapo. Wydaje się, że był to jego najsłabszy mecz w kieleckiej drużynie, odkąd został ostatecznie doprowadzony przez trenera Tarasiewicza do stanu używalności.
2) Jagiellonia Białystok 1:1 Śląsk Wrocław (Frankowski 46’ – Pich 55’)

– Pierwszej połowy nie wytrzymaliśmy psychicznie. Graliśmy zbyt nerwowo. Nie potrafiliśmy się utrzymać przy piłce – powiedział po meczu trener Michał Probierz. Faktycznie, w piątkowy wieczór Jagiellonia wyszła na spotkanie ze Śląskiem nieco zaspana. Na początku drugiej połowy bramka dodała Podlasianom skrzydeł, które szybko ucięli podopieczni Tadeusza Pawłowskiego. Powodów tak słabego występu „Jagi” może być kilka. Pierwszym z nich jest prawdopodobnie wiek piłkarzy. Jak wspomnieliśmy, „Duma Podlasia” ma najmłodszą kadrę w lidze, co jest jej dużym atutem, ale także zmorą: tak niedoświadczeni gracze mogą mieć problemy z presją. Drugą komplikacją Jagiellonii okazał się być brak w zespole Rafała Grzyba: bez swojego kapitana „Pszczółki” zdołały wygrać zaledwie 11% swoich spotkań! Ostatnim ważnym do odnotowania faktem jest spadek formy na koniec sezonu drużyn prowadzonych przez Michała Probierza. „Polski Guardiola” lubi stawiać na młodzież, a intensywność treningów i coraz krótsze odpoczynki między meczami sprawiają, że dyspozycja zaczyna się wahać. Jagiellonia musi zatem szanować ten jeden punkt.
3) Legia Warszawa 1:2 Lech Poznań (Jevtić 47’, Linetty 49’ – Vrdoljak 54’)













