Hitem zaczynającej się w sobotę 7. kolejki Primera Division będzie spotkanie mistrza z liderem, czyli Barcelony z Valencią. W innym ciekawym meczu mający mistrzowskie aspiracje Real Madryt zmierzy się z zespołem z Malagi, a wicelider, Villarreal, zagra na boisku rywala z beniaminkiem, Herculesem Alicante.
Valencia – Barcelona
Oczy wielu kibiców zwrócą się w stronę stolicy Katalonii, gdzie Barcelona podejmie aktualnego lidera tabeli, Valencię. Jak przed meczem przyznaje sam Guardiola, zespół ze stolicy Lewantu ma wszystkie potrzebne atuty, aby przełamać hegemonię Realu i Barcelony w lidze hiszpańskiej i powrócić do początków XXI wieku, kiedy to Valencia dwukrotnie zdobyła tytuł mistrzowski. Po sześciu kolejkach Valencia znajduje się na szczycie tabeli, mając trzy punkty przewagi nad jutrzejszym rywalem, tracąc jedyne punkty w tym sezonie w zremisowanym meczu z Atletico. Barcelona nie może natomiast pochwalić się takimi osiągnięciami – przegrali już na własnym boisku z beniaminkiem, Herculesem Alicente, oraz zremisowali w ostatniej kolejce z Mallorką, również na Camp Nou.

Za wyjątkiem Milito trener Guardiola ma do swojej dyspozycji wszystkich graczy, łączenie z kontuzjowanymi ostatnio Xavim Hernandezem i Pedro. W ubiegłym sezonie na Camp Nou pewnie wygrali gospodarze, a katem „Nietoperzy” okazał się Lionel Messi, który tamtego wieczoru strzelił wszystkie trzy gole. Jutro o tak okazałe zwycięstwo będzie o wiele trudniej, gdyż to Valencia jest na fali, a poziom gry Katalończyków nie zachwyca. Spotkanie to będzie wyjątkowe także z innego powodu – sprowadzony tego lata David Villa będzie miał szansę zagrać po raz pierwszy przeciwko swoim byłym kolegom.
Malaga – Real Madryt
Tak jak Barcelona traci w tym sezonie punkty na własnym boisku, tak Real Madryt pozbywa się ich na wyjazdach – najpierw bezbramkowo zremisował w pierwszej kolejce z Mallorką, a później powtórzył ten „wyczyn” w meczu z Levante. Ostatni raz piłkarze obydwu drużyn spotkali się w meczu kończącym ubiegły sezon, kiedy to Real, wiedząc że przegrał w korespondencyjnym pojedynku walkę o mistrzostwo, odpuścił ten mecz i zremisował tylko 1:1. W tym sezonie jednak komplet punktów z La Rosaledy wywiozły wszystkie zespoły z czołówki – Valencia, Sevilla i Villarreal, więc inny wynik niż zwycięstwo „Królewskich” trzeba by uznać za sensację.
Tylko jedna rzecz może sprawić, że Real nie wygra w Andaluzji – „wirus FIFA”. Niemal wszyscy podstawowi piłkarze z Madrytu dopiero niedawno wrócili ze zgrupowań, nie tylko europejskich, ale także odbywających się na innych kontynentów. W składzie Realu zabraknie kontuzjowanych Sergio Ramosa, Kaki, Garaya i Gago; ze Malagi wypadli m.in. Eliseu, Ivan Gonzalez, Baha, Fernandez i Ruben.










