Sensacyjne rozstrzygnięcie miało miejsce w Heerenveen, gdzie gospodarze odprawili z kwitkiem AZ, lidera Eredivisie. Nieoczekiwanie piłkarze Rona Jansa potrafili wysoko pokonać prezentujących do tej pory solidną formę piłkarzy z Alkmaar.
Spotkanie kończące 15. kolejkę Eredivisie okazało się prawdziwą wisienką na torcie, godnym zwieńczeniem obfitującej w bramki i ofensywną grę serii spotkań. Heerenveen podejmował na własnym terenie AZ. Można zaryzykować stwierdzenie, że zmierzyły się ze sobą drużyny prezentujące najprzyjemniejszy dla oka futbol w Holandii.

Piłkarze z Heerenveen, jakby chcieli potwierdzić moje słowa, rzucili się do ataku od pierwszego gwizdka arbitra. Już w 4. minucie wypracowali sobie stuprocentową sytuację. Po dośrodkowaniu z prawej strony w słupek strzelał głową Rajiv Van La Parra. Było bardzo blisko bramki, gości uratował świetny refleks bramkarza Estebana Alvarado. Reprezentant Kostaryki zareagował odpowiednio, odbijając instynktownie piłkę na słupek.
„Fryzowie” dalej nacierali. Przed szansą tym razem stanął Ramon Zomer, który uderzał silnie w kierunku bramki po zamieszaniu przy rzucie rożnym. Okres przewagi gospodarzy mógł dać im prowadzenie, ale tym razem przed utratą bramki lidera Eredivisie uratował jego kapitan, Nicklas Moisander, który wybił piłkę z linii bramkowej. Co się odwlecze, to nie uciecze. W 14. minucie trybuny eksplodowały radością po celnym strzale Basa Dosta. Środkowy napastnik Heerenveen zachował się przytomnie w „szesnastce” gości i z bliska wepchnął do siatki ostro bitą w pole karne piłkę.
Piłkarze Rona Jansa nie cieszyli się długo prowadzeniem. W 20. minucie firmowa akcja AZ, czyli szarża skrzydłem Bretta Holmana, zakończyła się zgraniem piłki do środka, do Josmera Altidore’a. Amerykanin nie miał problemów z opanowaniem piłki, którą mimo asysty obrońcy pewnie wpakował do siatki Briana Vandenbussche. Przed wyrównaniem szansę na bramkę dla AZ miał Erik Falkenburg, ale jego strzał z bliskiej odległości fenomenalnie zatrzymał Vandenbussche.
W 31. minucie gospodarze wykorzystali swój największy atut, nieprzeciętną szybkość piłkarzy. Wyprowadzona błyskawicznie przy przewadze liczebnej trzech na jednego kontra Heerenveen zakończyła się golem Rajiva van la Parry. Urodzony w Rotterdamie 20-letni zawodnik zdobył tym samym swojego pierwszego gola w barwach „Fryzów”. Kopia tej sytuacji miała miejsce około pięć minut później. Po szarży Narsingha przed szansą stanął Jeffrey Gouweleeuw, który bedąc sam na sam z Alvarado, uderzył nad poprzeczką.
Po pierwszej, wygranej przez gospodarzy połowie spora część kibiców spodziewała się zapewne, że piłkarze Rona Jansa będą w drugiej połowie bronić wyniku. Nic bardziej mylnego. Nie minęło 60 sekund, a bramkę po świetnym długim podanu Gouweleeuwa zdobył Igor Djuricić. Serb poradził sobie w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Jeszce nie umilkły oklaski po bramce Djuricicia, a już rozległy się nowe okrzyki radości na Abe Lenstra Stadion. Znów w jednej z głównych roli wystąpił Gouweleeuw, który przedarł się lewą stroną boiska i dośrodkował do Zomera. Stoper Heerenveen pewnym strzałem podwyższył prowadzenie gospodarzy.










