Piłkarze Realu Madryt nieoczekiwanie przegrali w wyjazdowym spotkaniu z Levante. Jedyną bramkę w meczu zdobył w drugiej połowie Arouna Kone. Piłkarze Jose Mourinho zawiedli kompletnie, grając bardzo nieskutecznie i w dodatku brutalnie.

Na Estadio Ciutat de Valencia piłka po raz pierwszy zatrzepotała w siatce w 8. minucie. Nie oznaczało to jednak zmiany wyniku. Futbolówkę do siatki po rzucie wolnym wykonywanym przez Angela Di Marię i błędzie bramkarza Levante, Gustavo Munuy, wepchnął Karim Benzema. Francuz nie zaliczył jednak kolejnego trafienia w tym sezonie, bo sędzia słusznie dopatrzył się pozycji spalonej. Cztery minuty później występujący tego wieczoru w podstawowym składzie Kaka, znalazł się w znakomitej sytuacji po rzucie rożnym i zgraniu Benzemy. Brazylijczyk uderzał z kilku metrów z pierwszej piłki, ale zabrakło mu precyzji i nie trafił w światło bramki. Miał szansę na zrehabilitowanie się kilkadziesiąt sekund później. Świetnym rajdem popisał się Di Maria, ale Kaka nie potrafił wykończyć jego podania strzałem na tyle mocnym, by zaskoczyć Munuę. W 20. minucie zrobiło się gorąco w polu karnym Ikera Casillasa. Długa piłka dotarła do osamotnionego na prawym skrzydle Valdo. Jego ostre wstrzelenie piłki na długi słupek powiodło się na tyle, że futbolówkę przejął Arouna Kone. Były reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej starał się przedrzeć wzdłuż linii końcowej boiska, ale skończyło się na rzucie rożnym dla jego drużyny.
Real atakował coraz bardziej zdecydowanie, ale wyraźnie brakowało mu skuteczności. Po złej interwencji Munuy w 23. minucie piłki do opuszczonej przez golkipera bramki nie zdołał wbić Benzema. Dobrze w tej akcji zachował się Fabio Coentrao, ale wysiłek Portugalczyka zniweczył fatalny strzał Francuza. Były piłkarz Olympique Lyon miał podobnie wyglądającą szansę w 34. minucie. Interwencja Munuy poza polem karnym sprawiła, że Benzema mógł strzelać na bramkę Levante spoza 16. metra. Próba lobu w wykonaniu Francuza była jednak fatalna i wynik nie uległ zmianie.
W końcowych fragmentach pierwszej połowy niepotrzebnie zagotowały się głowy piłkarzom obu drużyn. Najpierw sędzia Turienzo Alvarez nie zauważył ewidentnego faulu na Di Marii. Argentyńczyk szybko postarał się o rewanż i w ostry sposób potraktował rywala. Ta sytuacja zapoczątkowała trwające kilka minut przepychanki, w wyniku których drugą żółtą kartkę obejrzał Sami Khedira.












