Wspaniała forma Leicester z obecnego sezonu pozwalała im przystępować do hitowego starcia z Manchesterem City z pozycji wicelidera. Tymczasem boisko brutalnie pokazało, że „Lisom” sporo jeszcze brakuje jeśli chodzi o walkę z najlepszymi drużynami w Anglii.
To spotkanie równie mocno co fanów Leicester i Manchesteru City interesowało sympatyków Liverpoolu. To te dwie ekipy są głównymi rywalami „The Reds” w walce o upragniony tytuł mistrza Anglii.
90 minut na Etihad Stadium pokazało jednak, że tak naprawdę tylko ekipa Guardioli będzie w stanie chociaż podjąć się pościgu za rozpędzoną drużyną Kloppa. Leicester po raz kolejny pokazało, że choć w ostatnich miesiącach zaliczyli gigantyczny postęp, ich gra nadal nie pozwala marzyć o rywalizacji z najlepszymi.
Przed Leicester jeszcze długa droga
Długa laga na Jamie’ego. Chociaż ciągłe żarty ze stylu gry Leicester stają się nudne, to dzisiaj momentami naprawdę tak to wyglądało. Piękny rajd Anglika pozwolił „Lisom” otworzyć wynik spotkania, ale to wszystko na co było stać ekipę Rodgersa.
Zabrakło dziś z ich strony magii Maddisona ofensywnych wejść Ricardo Pereiry czy Tielemansa. Gra Leicester momentami jest zbyt jednowymiarowa, zbyt czytelna dla rywali.
Lisy oddały na bramkę Edersona zaledwie dwa strzały. Porównanie do 12 strzałów Manchesteru City pokazuje tylko, jak bardzo goście zostali dzisiaj zmiażdżeni.
Trzeba stwierdzić, że przed Brendanem Rodgersem jeszcze mnóstwo pracy. Irlandczyk i tak dokonał czegoś wspaniałego, mając na tym etapie sezonu odpowiednio więcej punktów niż mistrzowskie Leicester z sezonu 2015/2016. Nawet jednak taka postawa nie wystarcza, by nawiązać równą walkę z tak mocną drużyną jak Manchester City.
„Lisy” dobrze punktują na słabszych zespołach, ale z czołówką mają ewidentne problemy. Dotychczas zremisowali z Wolves i Chelsea oraz przegrali z Liverpoolem, Manchesterem City i United.
Król Vardy
Trzeba jednak oddać cesarzowi co cesarskie – Vardy jest w kosmicznej formie. To już jego siedemnaste trafienie w lidze i Anglik pewnym krokiem sunie po tytuł króla strzelców Premier League. Dzisiaj Vardy był jedynym zawodnikiem Leicester, który wzbudzał strach w obrońcach gospodarzy.










