Legia Warszawa całkiem nieźle weszła w ekstraklasowy 2023 rok. Dwa mecze i choć z rywalami z dołu tabeli, to jednak bardzo udane. Jakby bowiem na to nie patrzeć, warszawianie zdobyli sześć punktów, goniąc przy tym Raków Częstochowa, który może w tej kolejce zwyciężył, jednak w poprzedniej serii gier potknął się w rywalizacji z Wartą Poznań. To powoduje, że lidera i „Wojskowych” dzieli aktualnie zaledwie siedem „oczek”.
Legia Warszawa, choć jej sytuacja w tabeli jest względnie dobra, ma problemy na kilku innych płaszczyznach. Oczywiście nikt nie kryje się z tym, że finanse „Wojskowych” są w opłakanym stanie. Dodatkowym problemem warszawiaków są liczne absencje. Wiadomo już od dłuższego czasu, iż niedostępny do gry jest Blaz Kramer czy Lindsay Rose. Do tego towarzystwa doszedł także Carlitos, który doznał urazu w starciu z Koroną Kielce.
Przy okazji warto tu dodać, że do Lubina nie pojechał również Bartosz Kapustka, czyli kolejny bardzo istotny punkt w układance Kosty Runjaica. Przyczyną jego nieobecności była jednak tylko przymusowa pauza za żółte kartki.
Magik z Portugalii
Określeniem użytym w tytule akapitu można nazwać wielu geniuszy portugalskiego futbolu. Ze współczesnych czasach choćby Bruno Fernandes czy Bernardo Silva. Ekstraklasa też doczekała się swojego „magika” z tego państwa – Josue! Zawodnik ten przyszedł z Hapoelu Beer Sheva latem 2021 roku i mimo słabych momentów całościowo od swojego przyjścia jest absolutnie najlepszym piłkarzem ze stolicy Polski. Mało tego – gdyby jakikolwiek obiektywny kibic dostał pytanie o trzech najlepszych zawodników z naszej ligi, pewnie wymieniłby Mikaela Ishaka, Iviego Lopeza i właśnie Josue (kolejność przypadkowa).
Pomocnik „Wojskowych” jest bowiem piłkarzem na tyle zjawiskowym, że aż nie da się go nie doceniać za jego zasługi. To zresztą potwierdził w dwóch pierwszych spotkaniach po przerwie. Jego liczby z tych dwóch dni robią wrażenie – dwa mecze, gol i trzy asysty. Kurtyna…











