Runda zasadnicza piłkarskiej ekstraklasy dobiega końca. Przed nami jeszcze dwie kolejki i dowiemy się, kto dołączy do najlepszej ósemki. Pierwsze odpowiedzi może dać mecz lidera grupy mistrzowskiej z liderem grupy… spadkowej. Legia, choć już pewna walki o mistrzostwo, ma szansę odskoczyć Piastowi Gliwice, a Lechia? Przed zawodnikami Piotra Nowaka niezwykle trudne zadanie, nie tylko grają na wyjeździe, ale muszą ten mecz wygrać.
Coś w tym jest, że mecze Legii z Lechią oprócz czasem dobrego widowiska niosą ze sobą też ciekawą pozaboiskową historię. W poprzednim sezonie po bezbramkowym remisie w Gdańsku legioniści ostatecznie stracili szansę na kolejne mistrzostwo. Podczas trwania obecnych rozgrywek rewanżowali się Lechii kilkukrotnie (zwycięstwo w lidze i Pucharze Polski), jednak teraz mogą odpłacić się na dobre. Jeśli zawodnicy Stanisława Czerczesowa ograją gdańszczan, ci będą mieli marne szanse na awans do grupy mistrzowskiej.
A zapowiadało się tak dobrze… Podopieczni Piotra Nowaka po świątecznej przerwie wyglądali na świeżą i odbudowaną, po roszadach trenerskich, drużynę. Myśl trenerska prosto ze Stanów Zjednoczonych jednak sprawdziła się tylko w Gdańsku. Lechia zaliczyła sześć występów bez porażki z bilansem 17:3, pokazywała widowiskowy i ofensywny futbol – potrafiła zdominować nawet ówczesnego lidera Piasta Gliwice, ale na wyjeździe nie potrafiła zrobić nic.

Trudno nawet wytłumaczyć, co się dzieje z drużyną „Biało-Zielonych”, gdy nie grają na własnym stadionie. Ostatnie zwycięstwo poza domem odnieśli… 25 października 2015 roku z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza. Powiedzieć, że nie wychodzi im rola gości, to jakby nic nie powiedzieć. Lechia mogłaby już dawno zapewnić sobie awans do grupy mistrzowskiej, a tak miota się między ósmym a dziewiątym miejscem..
Z drugiej strony Legia Warszawa. Stołeczny klub długo gonił drużynę z Gliwic, aż wreszcie dogonił i rozgościł się na fotelu lidera. Podopieczni Stanisława Czerczesowa radzą sobie świetnie zarówno przy ulicy Łazienkowskiej 3, jak i gdziekolwiek indziej. W ostatnich pięciu meczach przegrali tylko raz, co ciekawe też z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza, jednak patrząc na dalsze poczynania warszawian, myślę, że był to tylko wypadek przy pracy. Na własnym stadionie? Ostatnia porażka 25 października. Ostatnia kolejka? Zwycięstwo z Lechem Poznań. W grze warszawian wydaje się, że wszystko działa perfekcyjnie, a mecz z Lechią będzie tylko kolejnym krokiem ku mistrzostwu.











