Starcie Legii z Lechem od lat elektryzuje fanów nie tylko obu ekip, ale także postronnych kibiców PKO BP Ekstraklasy. W niedzielne popołudnie byliśmy świadkami kolejnej odsłony tego obecnie największego polskiego klasyka. Legia zremisowała z Lechem 2:2, a bohaterami zostali Paweł Wszołek oraz Afonso Sousa. Ale remis nie cieszy zarówno kibiców znad Wisły, jak i znad Warty.
Obydwie drużyny mają w tym sezonie swoje cele do zrealizowania. Lech potrzebował trzech punktów, aby odskoczyć od Pogoni, która po zwycięstwie z Lechią zrównała się punktami z poznaniakami. Zaś Legia, jeśli dalej chce walczyć o mistrza Polski z Rakowem (który dziś ograł Widzewa 2:0), musiała pokonać „Kolejorza”. Czy któraś drużyna przechyliła szalę zwycięstwa na swoją stronę?
Legia zdominowała pierwszą połowę
Pierwsza połowa przebiegła pod dyktando gospodarzy. Legia ruszyła praktycznie od początku meczu na Lecha. Piłkarze stołecznej drużyny dominowali na boisku i nie pozwalali na poważniejsze zagrożenie ze strony gości. Przyniosło to już efekt w 12. minucie. Po odbiorze piłki przez Josue prawą flanką pomknął Paweł Wszołek. Zagrał on kapitalną piłkę do będącego ostatnio w dobrej formie Tomáša Pekharta, któremu nie pozostało nic innego jak wprawić w szał radości kibiców zgromadzonych przy Łazienkowskiej. Ten gol sprawił, iż Tomáš Pekhart stał się najskuteczniejszym czeskim strzelcem w ekstraklasie.
Najlepszą okazję Lech Poznań miał w 29. minucie, gdy w doskonałej sytuacji znalazł się Mikael Ishak. Szwedzki napastnik jednak zbyt długo zwlekał ze strzałem, a jak w końcu uderzył, to bez większych problemów odbił piłkę Hładun. Poza tym pełna kontrola podopiecznych Kosty Runjaica, niepodlegająca żadnej dyskusji.
Czy Lecha dopadło zmęczenie?
W drużynie z Poznania można było wyczuć, iż trudy angielskich tygodni w końcu dają się we znaki. Zwłaszcza gdy w czwartek rozgrywał się najważniejszy mecz Lecha w XXI wieku, a terminarz w lidze również nie rozpieścił. Efekty morderczych tygodni mogliśmy zobaczyć w pierwszej połowie meczu z Legią. Lechici byli momentami wręcz tłamszeni. Taka zresztą wydawała się taktyka przygotowana przez Runjaica, gdyż sam Pekhart w przerwie w wywiadzie powiedział, że plan zakładał wykorzystanie zmęczenia gości. Co gorsze dla Lecha, z powodu kontuzji boisko w 39. minucie musiał opuścić Jesper Kalström, zaś w jego miejsce wprowadzono Nikę Kvekveskiriego. W obliczu innych kontuzji w drużynie nie napawa to optymizmem na końcówkę sezonu.










