Kto nie marzy o karierze piłkarza? Wielka sława, wielkie pieniądze, piękne kobiety – życie kopacza, przynajmniej pozornie, usłane jest różami we wszystkich kolorach tęczy. Są jednak tacy, którzy porzucając karierę, zrobili złoty interes. Poznajcie jedenastu szczęśliwców bez piłki przy nodze.
1. Alain Prost
Urodzony w 1955 roku Francuz od najmłodszych lat był za pan brat ze sportem, jednak w dzieciństwie nie były to samochody, ale piłka nożna. Gokartami zainteresował się w wieku 15 lat. Skutek? Cztery mistrzostwa świata Formuły 1, 51 Grand Prix, jeden z najbardziej znanych i utytułowanych kierowców w historii dyscypliny.

2. Sean Connery
Słynny Szkot piłkarzem był do 23. roku życia, kiedy to na jednej z gierek wypatrzył go sam Matt Busby z Manchesteru United i zaoferował mu 25 funtów tygodniowo. – Zdałem sobie sprawę, że piłkarz najwyższej klasy może grać do 30, a ja miałem już 23 lata – powiedział po latach Connery. Został aktorem i nie minęła nawet dekada, kiedy wypowiedział słynne słowa: „My name is Bond. James Bond”.
85-latek jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych i charyzmatycznych ludzi kina. „Imię róży”, „Polowanie na Czerwony Październik”, „Nietykalni” (Oscar) czy siedem filmów o agencie w tajnej służbie Jej Królewskiej Mości to tylko ułamek wielkiej kariery Connery’ego.

3. Michał Winiarski
– Nie mam złudzeń, bo żaden sport nie może się równać z piłką nożną – mówił „Winiar” „Przeglądowi Sportowemu”, zapytany o szanse na dorównanie siatkówki do futbolu na płaszczyźnie popularności. Sam był niezłym kopaczem za czasów juniorskich, kiedy grał w Chemiku Bydgoszcz. W ósmej klasie musiał zadecydować: kopana czy siatkowa? Przeważyły warunki fizyczne i… niechęć do biegania.
Winiarski jest jednym z najsłynniejszych polskich siatkarzy XXI wieku. Trzy mistrzostwa i cztery Puchary Polski, mistrzostwo Włoch, Liga Mistrzów, w barwach reprezentacji złote medale na mistrzostwach świata i w Lidze Światowej oraz srebrne w MŚ i Pucharze Świata. Który piłkarz znad Wisły może dziś pochwalić się takim dorobkiem?
4. Luciano Pavarotti
Urodził się w 1935 roku w Modenie i tam grał najpierw w juniorach jako bramkarz, później zaś w dorosłej drużynie jako… skrzydłowy. Zrezygnował z futbolu, aby zająć się tym, co przychodziło mu z o wiele większą łatwością: śpiewaniem. Szło mu tak dobrze, że został jednym z największych tenorów w dziejach.
Uhonorowany najwyższym oznaczeniem we Włoszech – Orderem Zasługi Republiki Włoskiej. Przez całe życie fan Juventusu. Podczas MŚ w 1990 roku we Włoszech zaśpiewał „Nessun Dorma”, jedną z najbardziej znanych arii Giacomo Pucciniego, tę samą, którą na prośbę Claudio Ranieriego zaśpiewał Andrea Bocelli. Pavarotti odszedł w 2007 roku w swoim domu w Modenie.
https://www.youtube.com/watch?v=yHucmw79fBU
5. Rod Stewart
Urodzony w Anglii Szkot (sam tak uważa) w młodości próbował swoich sił w Brentford. Problemem był fakt, że jako młokos czyścił buty innym piłkarzom i wcale nie był wyróżniającym się talentem. Porzucił piłkę dla kariery rockmana, gdyż śpiewanie jest łatwiejsze oraz… mógł cały czas chodzić pijany.
Sprzedał ponad 250 mln płyt, jest jednym z najbardziej znanych przedstawicieli rocka i popu XX wieku. Jego chrypę poznaje chyba każdy. Ile związku ma ona z alkoholem – tego chyba nie wie sam Stewart. A tym, którzy grali w GTA: San Andreas, piosenkarz jest znany doskonale.
6. Olaf Lubaszenko
Całe życie kibic Legii, w wieku 13 lat udał się na trening młodego zespołu i przez dwa lata trenował jako junior pod okiem Lucjana Brychczego. Karierę piłkarską szybko porzucił, ale miłość do futbolu pozostała. – Jestem legionistą z krwi i kości – mówi o sobie. Aktor, reżyser, producent. Jedna z bardziej rozpoznawalnych twarzy polskiego kina. Stawał za kamerą przy tytułach kultowych, jak: „Chłopaki nie płaczą”, „E=mc²” czy „Poranek kojota”.
7. Gordon Ramsay
Jako osiemnastolatek miał przygodę z drużyną Rangers (tak, z Glasgow), jednak został wykończony przez kontuzje. Problem w tym, że Szkot postanowił trochę historię przerobić – kłamał na temat swojej „piłkarskiej kariery” w wywiadach oraz autobiografii. Artykuł na ten temat znajdziecie tutaj.
Ramsay jest najbogatszym i najbardziej znanym szefem kuchni na świecie. Pisze książki, jest gwiazdą amerykańskich i brytyjskich edycji „Hell’s Kitchen”. Multimilioner i kuchenny celebryta.

8. Julio Iglesias
W latach 1956-1959 był pierwszym bramkarzem młodego Realu Madryt aż do wypadku samochodowego. – Straciłem panowanie nad pojazdem, który przekoziołkował, i w efekcie tego doznałem ucisku na rdzeń kręgowy w szyi. Byłem bardzo chory przez trzy lata – mówił. Do piłki już nie wrócił, a żeby poprawiać sprawność rąk, zaczął grać na gitarze.
Efekt? 300 mln sprzedanych płyt, ponad 2600 krążków pokrytych złotem i platyną. Należy do dziesiątki najlepiej sprzedających się artystów w historii. Nagrał płyty w siedmiu językach, co dało mu miejsce na liście rekordzistów w Księdze Rekordów Guinnessa. Do tego jest ojcem Enrique Iglesiasa. Życie jak w… Madrycie.
9. Ronnie O’Sullivan
Fan Arsenalu, który trenował w Tottenhamie. To dość skomplikowane, toteż porzucił piłkę dla snookera, do którego od zawsze miał nosa. I dwie ręce. Pięciokrotny mistrz świata, zdobywca 13 breaków maksymalnych oraz 777 setek. Nikt przy zielonym stole nie zarobił więcej niż Anglik. Ronnie O’Sullivan to snooker, snooker to Ronnie O’Sullivan.

10. Albert Camus
Francuz urodzony w Algierii (podobnie jak chociażby Zinedine Zidane) grał na bramce w juniorskim zespole Racing Universitaire d’Alger (klub już nie istnieje). – Po wielu latach, podczas których widziałem wiele rzeczy, to, co wiem najpewniej o moralności i obowiązkach człowieka, zawdzięczam piłce nożnej i nauczyłem się tego w RUA – mówił.
Na drodze do kariery stanęła gruźlica, której nabawił się w wieku 17 lat. Wyzdrowiał i zaczął tworzyć, dzięki czemu dziś ma na koncie m.in. „Dżumę” oraz „Obcego”, literacką Nagrodę Nobla (1957) oraz status jednego z największych intelektualistów drugiej połowy XX wieku. Zginął w wypadku samochodowym w 1960 roku. Miał 46 lat.

11. Jan Paweł II
Papieża Polaka nie trzeba nikomu przedstawiać. Karol Wojtyła grał jako bramkarz w Wadowicach oraz w drużynie uniwersyteckiej w Krakowie. Po przeprowadzce do nadwiślańskiego miasta zaczął kibicować Cracovii i tej sympatii nigdy się nie wyzbył. Kiedy gościł piłkarzy „Pasów” na prywatnej audiencji, dostał diamentową odznakę klubu oraz koszulkę z numerem 1 i napisem „Karol Wojtyła”.
Numer jeden wśród papieży, jeśli chodzi o miłość do sportu. Jedyny biskup Rzymu, który zasiadał na trybunie podczas meczu piłkarskiego. Co roku dostawał karnet sezonowy na mecze Barcelony jako honorowy członek klubu. Przyjmował na audiencjach dziesiątki piłkarzy i wiele zespołów. Sprzeciwiał się rasizmowi na stadionach. Kibice Cracovii na pewno nie żałują, że nie został ich bramkarzem.
