Lechia Gdańsk z siódmym meczem bez porażki z rzędu!


Lechia Gdańsk pokonała na wyjeździe Motor Lublin i odskakuje od zagrożonej strefy

15 lutego 2026 Lechia Gdańsk z siódmym meczem bez porażki z rzędu!
Foto Ireneusz Wnuk / PressFocus

Warunki pogodowe w Lublinie nie do końca sprzyjały, ale obu drużynom nie przeszkodziło to rozegraniu ciekawego spotkania. Lechia Gdańsk przyjechała na Lubelszczyznę z chęcią kontynuowania serii bez porażek i tego też dokonała. Drużyna Johna Carvera po interesującym meczu pokonała Motor Lublin 3:2 i pokazała, że bez Tomasa Bobcka też można strzelać dużo goli. Na słowa uznania zasłużył Camilo Mena, który strzelił dwa gole. Lechia tym samym zadamawia się w rejonach środka tabeli i może niedługo zapukać do górnej części tabeli.


Udostępnij na Udostępnij na

Motor Lublin w końcu przełamany

W ostatnich latach Lechia Gdańsk kompletnie nie potrafiła wygrywać z Motorem Lublin. Nie sprzyjała im nawet przewaga własnego stadionu i czegoś zawsze brakowało. Obaj trenerzy darzą się olbrzymim szacunkiem i przed tym starciem padały z ich ust spore komplementy. W niedzielne popołudnie w Lublinie doszło jednak do wyczekiwanego przez zespół Johna Carvera przełamania. Mimo opadów śniegu udało się w miarę przygotować murawę do tego spotkania i postronni kibice na pewno się nie nudzili. Motor i Lechia zagrały ofensywnie, ale finalnie to goście strzelili jednego gola więcej i do Gdańska wracają z kompletem punktów.

Motor Lublin ponownie zaprezentował sporą dezorganizację w defensywie i na nic zdało się to, że to gospodarze objęli prowadzenie po golu Bartosza Wolskiego. Lechia Gdańsk zdołała migiem na to odpowiedzieć, a dokonał tego Camilo Mena, wykorzystując lekkie zamieszanie pod bramką Ivana Brkicia. Jakość tego dnia była po stronie Lechii, ale do zwycięstwa potrzebny był rzut karny w drugiej połowie. Fatalnie we własnym polu karnym zachował się Karol Czubak, który sfaulował Mateja Rodina. Decydujące trafienie z jedenastu metrów zaliczył Camilo Mena, notując tym samym dublet w tym meczu. Ten gol już kompletnie dobił Motor, który potem zostawiał za dużo miejsca na boisku i może dziękować rywalowi, że przegrał tylko 2:3. Doskonałych sytuacji w końcówce nie wykorzystali Wjunnyk i Mena, któremu obok nosa przeszło ustrzelenie hattricka.

Było to naprawdę dobre widowisko, ale też czego innego oczekiwać, gdy na boisko wychodzi Lechia Gdańsk. Mecze z jej udziałem nie potrafią być brzydkie i nudne, więc zawsze chętnie się to ogląda. Drużyna Johna Carvera ma już na koncie 44 strzelone gole i nikt w lidze nie jest nawet blisko tego dorobku. Podobnie jest z golami straconymi, których jest już 41. Jeżeli jednak ma to dawać takie efekty, jak seria siedmiu spotkań bez porażki z rzędu, to nikt nie będzie nad tą drugą statystyką mocno ubolewał.

Brak Bobcka nie zaszkodził

Zwycięstwo w Lublinie jest o tyle istotne, że doszło do tego bez udziału Tomasa Bobcka. Słowacki napastnik nie mógł zagrać w tym spotkaniu, z powodu pauzy za żółte kartki. Lechia Gdańsk jednak zdołała sobie poradzić bez swojego najlepszego strzelca i fakt, że strzeliła aż trzy gole trzeba szczególnie docenić. Idealnie to pokazało, że drużyna nie jest zależna tylko od 24-latka i tu wielkie brawa należą się trenerowi Carverowi. Z całą pewnością Bobcka brakowało na boisku, bo z nim gra ofensywna wygląda znacznie lepiej, ale na szczęście dla Lechii potoczyło się to korzystnie.

Nie wszystko w tym meczu jednak wyszło idealnie, gdyż zastępujący Słowaka Dawid Kurminowski rozegrał bardzo słabe spotkanie. Swoje dołożył jeszcze Bohdan Wjunnyk, który w końcówce meczu zmienił Kurminowskiego. Ukraiński snajper fatalnie zmarnował idealną kontrę zespołu, będąc sam na sam z Brkiciem. Była to sytuacja na 4:2 i szybsze zamknięcie meczu, ale Wjunnyk uderzył prosto w bramkarza. Zmiennicy zatem nie dojechali i po prostu pokazali, czemu tych szans dostają niezbyt dużo. Na pewno jednak potrzebni wiosną będą, ale przy otrzymywanych szansach muszą wykrzesać z siebie więcej.

Odkrycie początku rundy

Na wielkie słowa uznania za początki tej rundy zasłużył Tomasz Neugebauer. Już pierwszy mecz na wyjeździe w Poznaniu pokazał, że jego forma wygląda na bardzo dobrą. 22-latek strzelił ważnego gola na 1:0 i był jednym z najlepszych zawodników na placu. Lechia Gdańsk wygrała 3:1, a jedynym minusem był fakt, że Neugebauer ujrzał czwartą żółtą kartkę i musiał pauzować w starciu z Cracovią. Środkowy pomocnik po tym zawieszeniu wskoczył ponownie do podstawowego składu na mecz z Motorem Lublin i ponownie dał konkrety. Ponownie jego trafienie dało Lechii prowadzenie, tym razem 2:1. Gol był dodatkowo pięknej urody, bo idealnie wykorzystał dośrodkowanie Matusa Vojtko. W tej sytuacji zachował się jak rasowy snajper.

Neugebauer wrócił, ponownie strzelił gola i ponownie finalnie pomogło to w zdobyciu trzech punktów. Zimowe zgrupowanie w Turcji najwidoczniej bardzo mu posłużyło i być może John Carver zdołał do niego dotrzeć. Nadal w miarę młody zawodnik wielokrotnie zbierał za swoje występy ogrom krytyki i zarzucano mu brak rozwoju piłkarskiego. Ale kto może do niego dotrzeć, jak nie angielski fachowiec? Neugebauer jest w dobrych rękach i niech to będzie początek bardzo dobrej rundy w jego wykonaniu. Na tym drużyna na pewno zyska, bo będzie tez więcej możliwości w środku pola – nie tracąc przy tym na jakości.

O co faktycznie może powalczyć Lechia Gdańsk?

Po zwycięstwie z Motorem Lublin, Lechia wskoczyła na dziewiąte miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy. Oczywiście po zakończeniu kolejki może być to miejsce nieco niższe, bo tabela w tych rejonach jest bardzo spłaszczona. Każdy punkt zmienia pozycje czasem nawet kilku klubów. Strata drużyny z Pomorza do piątej Cracovii i czwartego Zagłębia Lubin to zaledwie pięć punktów, więc można nawet myśleć o włączeniu się do walki o puchary. Podobna przewaga na ten moment jest także nad strefą spadkową, ale czy Lechia Gdańsk może aż tak patrzeć za siebie? Mowa tu o drużynie, mającej w ostatnich siedmiu kolejkach pięć wygranych i dwa remisy, z bilansem bramkowym 22-10.

We wspomnianych siedmiu ostatnich kolejkach, jedyną drużyną bez porażki jest właśnie Lechia Gdańsk. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że nie widać tam podstaw do obawy o nagły spadek formy drużyny. Mimo straty dwóch goli w Lublinie, gra w defensywie ponownie wyglądała lepiej, niż miało to miejsce jesienią. Spory progres u boku Mateja Rodina poczynił Bujar Pllana i wracający po urazie Maksym Diaczuk nie musi mieć gwarancji regularnej gry. Właśnie kwestia defensywy będzie kluczowa wiosną, bo o ofensywę należy być spokojnym. Drużyna z odjętymi punktami powalczy o miejsce w pucharach? Wiele spotkań pozostało i na dziś to stwierdzenie nieco na wyrost, ale nie można tego wykluczać. Kibice innych drużyn doceniają Lechię i też jasno piszą o tym, że to nie byłoby zaskoczeniem.

Do meczu derbowego coraz bliżej

Przed Lechią bardzo ciekawe zakończenie lutego, a wszystko rozegra się nad morzem. Najpierw do Gdańska zawita Zagłębie Lubin, które w ostatnich spotkaniach zdobyło cztery punkty i nadal trzyma się twardo czołówki. Tuż po tym spotkaniu rozegrane zotaną Derby Trójmiasta, tym razem w Gdyni. Kto wie, czy wtedy Arka nie będzie z nożem na gardle, gdyż na ten moment zajmuje miejsce w strefie spadkowej. Dodatkowym smaczkiem będzie fakt, że jesienią w Gdańsku ponownie górą była Lechia, strzelając gola w końcówce spotkania. W obu spotkaniach Lechia Gdańsk nie będzie na straconej pozycji, a wręcz można przyznać, że dwukrotnie będzie faworytem – chociaż w meczu z Zagłębiem nie aż tak wyraźnym. Jedno jest pewne, emocji na pewno znowu nie zabraknie.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze