Lechia Gdańsk traci punkty na własnym stadionie z Cracovią


Lechia pomimo przewagi zawodnika w całej drugiej połowie to traci bramkę i zostaje z jednym punktem

7 lutego 2026 Lechia Gdańsk traci punkty na własnym stadionie z Cracovią
Piotr Matusewicz / PressFocus

Lechia w piątkowy wieczór rozegrała swój domowy mecz z Cracovią. Pomimo dobrej gry przez większość spotkania oraz przewagi zawodnika od 45. minuty „Biało-zieloni” zdobywają zaledwie jeden punkt. Drużyna Johna Carvera nie jest już kandydatem do spadku, co sprawia, że strata oczek w takich okolicznościach boli i utrudnia wyścig o wyższe pozycje.


Udostępnij na Udostępnij na

Otwarty początek

Mecz rozpoczął się bardzo ofensywnie z obydwu stron boiska. Cracovia miała swoje szanse po uderzeniach Sansa, Praszelika oraz Mincheva, aczkolwiek wszystko zostało świetnie obronione przez bramkarza gospodarzy. Lechia również miała swoje sytuacje po dobrych rajdach Bobčka oraz Camilo Meny. Pomimo chęci gry w piłkę przyjezdnych to właśnie gdańszczanie głównie atakowali, co skończyło się ostatecznie bramką. W 20. minucie Rifet Kapić dobrze został obsłużony zagraniem od Ivana Zhelizki i po nabraniu obrońcy na zwód trafił do bramki po rykoszecie obrońcy.

Jak się okazało, nie był to koniec wrażeń w pierwszej połowie. Camilo Mena cały czas wykorzystywał fakt, iż na lewej obronie krakowskiej drużyny występował Karol Knap, który nominalnie jest środkowym pomocnikiem. W końcu nie dał on rady i w 42. minucie otrzymał pierwszą żółtą kartkę, a w doliczonym czasie gry otrzymał drugą. Są w stosunku do niej pewne kontrowersje, lecz taką decyzję podjął arbiter. Takim sposobem drużyna Luka Elsnera zeszła do szatni z bramką w plecy oraz zawodnikiem mniej.

Wielki powrót Cracovii

Druga część spotkania dalej toczyła się pod dyktando Lechii. Problemem było jednak finalizowanie akcji. Wielokrotnie mogliśmy obserwować sytuacje, gdy piłka znajdowała się pod polem karnym Madejskiego, lecz ostatecznie kończyło się to niecelnym dośrodkowaniem lub niegroźnym strzałem. Fakt niestrzelania drugiej bramki wykorzystała Cracovia, która w 63. minucie wyprowadziła kontratak i wywalczyła „jedenastkę”. W polu karnym przewinił Tomas Bobček , który popełnił w tym meczu aż siedem przewinień. Do karnego podszedł Ajdin Hasic i pewnym strzałem pokonał bramkarza, strzelając tym samym swoją piątą bramkę w sezonie.

Do końca meczu trwała walka ekipy z Gdańska, aby zwyciężyć spotkanie. Szansa była co chwilę i aż trudno było uwierzyć, że dalej nie prowadzi. Świetną postawą na bramce wykazywał się Sebastian Madejski, który obronił aż sześć strzałów. Najlepsza sytuacja miała miejsce w samej końcówce spotkania, gdy po rykoszecie strzału Zhelizki piłka odbiła się pod nogi Cirkovicia. Ten wykazał się pięknym technicznym uderzeniem w prawe okienko, lecz jak to dziś można było się przyzwyczaić, świetną paradą popisał się Madejski.

Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 1:1, co było zadowalające jedynie dla ekipy przyjezdnej. Lechia może być mocno zawiedziona rezultatem, gdyż były to w zasadzie darmowe punkty do zdobycia. Następny mecz rozegra 15 lutego z Motorem Lublin, który aktualnie znajduje się tuż pod nią, czyli na 11. miejscu.

Rozczarowanie gwiazdą

Na tym etapie rozgrywek żadnemu kibicowi nie trzeba przedstawiać Tomasa Bobčka. Dzisiaj jednak miał on za sobą  jeden z gorszych, jeżeli nie najgorszy występ w barwach Lechii. W tym sezonie wystąpił w 19 spotkaniach, w których zdobył 14 bramek oraz zanotował cztery asysty. Niestety jest on jedynie człowiekiem i też może mieć gorszy dzień. Jego występ w liczbach to:

  • 3 strzały zablokowane oraz 1 niecelny,
  • 8/22 wygrane pojedynki,
  • 8/15 dokładnych podań,
  • aż 7 fauli, w tym sprokurowany karny,
  • żółta kartka eliminująca go z gry w meczu z Motorem,
  • ocena 5.4 wg Flashscore.

Te numery dosadnie pokazują nam, jak słaby występ zaliczył Słowak. Można mu natomiast wybaczyć jeden wyjątek, biorąc pod uwagę, jak wiele razy ratował już w tym sezonie ekipę Carvera. Bardzo boli natomiast jego absencja w przyszłym tygodniu, gdyż oznacza ona, że w ataku będzie musiał występować Dawid Kurminowski lub Bogdan Viunnyk. Obydwaj oczywiście dobrze pracują na boisku i w tym aspekcie nie są daleko od Bobčka, lecz strzelili oni zaledwie sześć bramek we wszystkich rozgrywkach.

Michał Stawarz

Nowy środek nie do przejścia

W Lechii, odkąd można sobie przypomnieć, były problemy z defensywą. Do tej pory duet środkowych obrońców tworzyli doświadczony Matej Rodin oraz wypożyczony z Dynama Kijów Maksym Diachuk. Ten drugi nabawił się jednak kontuzji, co poskutkowało wpasowaniem do składu innego obrońcy.

Wybór padł na 24-letniego Bujara Pllane, który w ostatnich spotkaniach spisuje się świetnie. Dzisiaj było dokładnie tak samo. Częste wyprowadzanie piłki, pewność w interwencjach oraz dobre ustawianie całej linii obrony. Miał on nawet szansę na asystę, lecz Kurminowski nie trafił czysto w piłkę. Jeśli do niego dołączymy doświadczenie Rodina, który jest szanowany przez wszystkich w drużynie, to rodzi się potencjał na coś naprawdę ciekawego. Gdyby tego było mało, to obydwaj robią duże zamieszanie pod bramką rywala. Kosowianin oraz Chorwat oddali dzisiaj trzy groźne uderzenia i niewiele brakowało, a wpisaliby się na listę strzelców.

Pozytywy w Cracovii

Pomimo mało efektownego meczu, jaki dziś rozegrała Cracovia, można wyróżnić w niej paru graczy. Na największe uznanie zasługuje oczywiście Sebastian Madelski. 29-letni bramkarz jest głównym powodem, dzięki któremu „Pasy” wywożą chociaż jeden punkt z Gdańska. Wiele świetnych interwencji w kluczowych momentach i ogólnie pewny pod każdym aspektem występ Polaka zasługuje na nagrodę najlepszego zawodnika meczu.

Z przodu na słowa pochwały zasługuje Martin Minchev. Pomimo ciężkich rywali, z jakimi musiał się zmierzyć, robił wszystko, co mógł, aby pomóc drużynie. Wygrał on pięć z dziewięciu pojedynków oraz trzy razy odebrał piłkę. Przez czerwoną kartę Knapa musiał zostać zmieniony w przerwie za Dominika Piłę, który wrócił do Gdańska, grał tam jeszcze sezon temu.

Na pewno pochwalić trzeba Lukę Elsnera za to, jak poprowadził ten mecz. Potrafił w przerwie naprowadzić drużynę na właściwe tory i zmotywować do dalszej walki. Zmiany, których dokonał, również nie ujmowały drużynie, a jedynie poprawiały sytuację na boisku.

Jako jeszcze jeden miły akcent tego meczu warto dodać, że debiut w drużynie Cracovii zaliczył 18-letni pomocnik Mateusz Tabisz. Jest on uznawany za duży talent i sam trener pozytywnie się o nim wypowiadał na pomeczowej konferencji prasowej.

Co czeka obie ekipy w nadchodzących tygodniach?

Lechia ma przed sobą dwa spotkania, w których będzie stawiana jako faworyt. Wyjazd do Lublina oraz ugoszczenie u siebie Zagłębia to zdecydowanie szansa na uzyskanie sześciu punktów i wspięcie się w drabince ligowej tabeli. Potem jednak jest najważniejsze spotkanie ze wszystkich do końca sezonu. Pojedzie ona do Gdyni rozegrać spotkanie derbowe. Będzie to na 100% trudny mecz, ponieważ wiemy, jaki poziom prezentuje na własnym boisku drużyna Dawida Szwargi. Warto dodać, że przekroczenie limitu kartek w następnym spotkaniu grozi Kacprowi Sezonience oraz Matusowi Vojtce.

Cracovia ma przed sobą trudny terminarz. Za tydzień podejmie u siebie Jagiellonię Białystok, co wiadomo, będzie wielkim wyzwaniem. Jakby tego było mało, to tuż potem pojedzie do Łodzi zagrać z Widzewem, który będzie potężnie zmobilizowany, aby nareszcie pokazać swoją wartość. Na koniec miesiąca krakowianie mają spotkanie domowe z Piastem Gliwice, który po ostatnim zwycięstwie nad Lechem pokazał, że nie można go lekceważyć.

Komentarze
Miłosz (gość) - 3 tygodnie temu

Bardzo dobra wiedza i świetnie się czytało !

Odpowiedz
Wojtek (gość) - 3 tygodnie temu

zgadzam się z Miłoszem. Super robota

Odpowiedz
Olaf (gość) - 3 tygodnie temu

Bardzo retorycznie poprawny artykuł. Brawo Bartosz

Odpowiedz
Adam (gość) - 3 tygodnie temu

fajny artykul

Odpowiedz
Michal (gość) - 3 tygodnie temu

Świetny artykuł 😀😀😀😀😀

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze